Były Świadek Jehowy opowiada….

Moja historia dla wielu z was będzie jedną z wielu zwykłych spraw, inni być może mieli bardzo podobne przeżycia. Ja jednak piszę dla tych, którzy stoją gdzieś na rozstaju życiowych dróg i nie bardzo wiedzą co dalej zrobić. Niestety nie podpowiem wam jak żyć, ale liczę na to że każdy z was wyciągnie z mojej historii coś dla siebie. Po raz pierwszy z ”prawdą” zetknęłam się 20 lat temu. Pracowałam z przemiłą dziewczyną, która była właśnie ŚJ. Była zupełnie inna niż większość osób które znałam i może dlatego tak szybko się zaprzyjaźniłyśmy. Jolanta nie narzucała mi swoich poglądów, nasze rozmowy na temat religii były raczej na zasadzie swobodnej wymiany myśli. Ponieważ jestem osobą ciekawą świata, upartą i dociekliwą, postanowiłam lepiej poznać społeczność świadków, nie wiedziałam wtedy że to się nazywa studiowanie Biblii, na podstawie książki (uwaga mogę spalić tytuł, bo tak do końca nie pamiętam): „Możesz żyć wiecznie…. – duża książka w czerwonej oprawie. Oczywiście byłam pod wrażeniem wiedzy tych ludzi, ja byłam bardzo gorliwą katoliczką, no ale swoją wiedzę opierałam niestety tylko na katechizmach bo Biblii wcześniej raczej nie czytałam. Żyjąc pod ciągłym strachem ognia piekielnego, czyśćca i innych nauk kościoła byłam jak dziecko we mgle, które nagle znalazło pomocną dłoń i stopniowo zostaje sprowadzane na właściwą drogę.

Oczywiście były też sprawy z którymi nie zgadzałam się, chociażby kwestia krzyża, czy wojska, ale nawet te kwestie nie były w stanie zniszczyć mojej coraz większej zażyłości z braćmi. Wszystko zmieniło się jednak, gdy obie z Jolantą poznałyśmy chłopaków, a jak wiadomo miłość jest silniejsza niż wszystko inne. Stopniowo zaczęłyśmy oddalać się od siebie. Ona zmieniła pracę i wyszła za mąż. Ja coraz mniej czasu miałam na odwiedzanie zboru, tkwiłam w dość toksycznym związku, później urodziłam syna, życie dołożyło kolejnych zmartwień i kłopotów przez kolejnych 14 lat nie przychodziłam na zebrania. Oczywiście co chwilę miałam odwiedziny, bo przecież byłam takim sympatykiem prawdy, robiłam szybkie postępy, a tu nagle taka zmiana! Kiedy okazało się, że wizyty ”cioć”,”wujków” nic nie dały, poproszono mnie o oddanie książek z których studiowałam i na tym się skończyła bliższa znajomość. Oczywiście wtedy nie zwróciłam uwagi na oziębłość moich ”przyjaciół”, miałam dość swoich problemów, i to uśpiło moja czujność. Zresztą byłam jeszcze wtedy na tyle naiwna, że jeśli ktoś ze ŚJ nie odpowiedział mi ”dzień dobry”, bądź odwracał głowę, to zawsze tłumaczyłam to sobie że pewnie ja za późno kogoś pozdrowiłam, albo że dana osoba nie zauważyła mnie. Nigdy przez myśl mi nawet nie przeszło, że ci sympatyczni, pobożni ludzie mogliby zrobić coś złego celowo, winę raczej zrzucałam na swoje roztargnienie czy przemęczenie.

No i stało się to co przeczuwałam od dawna. Jeszcze się łudziłam , że mogę uratować swój związek, ale to już była agonia, i właśnie nadszedł finał. Byłam załamana, facet którego kochałam zdążył sobie zrobić na boku drugą rodzinę. W trzecim miesiącu ciąży podjęłam decyzję, że sama wychowam dziecko. Nie był to dla mnie lekki czas, z jednej strony nacisk rodziny, żeby jednak coś ratować ”dla dobra dziecka”, z drugiej strony moja wrodzona chęć bycia nie zależnym. Oczywiście postawiłam na swoim, ale nie było mi łatwo w domu. Wtedy myślałam, że to koniec moich kłopotów, ale jak się później miało okazać najgorsze było przede mną. Na Jolantę wpadłam przypadkowo, ciągła za sobą dwójkę wyjątkowo rozkrzyczanych maluchów, i podobnie jak ja usiłowała zrobić zakupy. Ucieszyłam się bardzo na jej widok w końcu nie widziałyśmy się dobre kilka lat, zaproponowałam jej kawę a ona chętnie się zgodziła. Spotkałyśmy się wieczorem, od razu widziałam, że to już nie ta sama roześmiana kumpela co dawniej. Zrobiła się strasznie nerwowa, miała depresję i jak się okazało rozeszła się z mężem. Chwilowo zamieszkała u matki, ale już miała załatwiony bilet w jedną stronę do Belgii. Wspominałyśmy stare czasy, i jakoś szybko temat stoczył się na sprawy wiary. Temat religii został już do końca spotkania, wymieniliśmy się telefonami i każda pobiegła do dzieci. Kilka dni później odwiedziła mnie matka Jolanty, akurat miała teren na który ja mieszkałam, zaczęła namawiać mnie na powrót do organizacji, ale jakoś nie miałam na to siły, zresztą moi rodzice byli bardzo temu przeciwni. Wróciłam do swoich codziennych spraw, ale mimo wszystko gdzieś tam wewnątrz mnie toczyła się walka żeby jednak zmienić coś w życiu. Miałam dość otaczającego mnie zakłamania i obłudy, rodziców katolików którzy wiecznie się kłócili a w niedziele siadali w pierwszych ławkach kościoła, księdza który robił mi problemy żeby ochrzcić dziecko, bo byłam przecież panną, ale nie miał skrupułów wołać ode mnie, samotnej matki pieniędzy na remont kościoła, jak się okazało moje pieniądze nie były tak samo dobre jak rodzin pełnych….Tak, toczyłam coraz większy bój.

Po kilku nie przespanych nocach, poszłam do biblioteki publicznej, wypożyczyłam tyle ile się dało książek na temat ŚJ jak i na temat kościoła katolickiego, wnikliwie i bez uprzedzeń jako osoba neutralna postanowiłam zbadać jak się rzeczy mają. Przesiedziałam nad książkami jakieś 4 miesiące, miedzy czasie próbowałam na swój sposób czytać Biblię, zależało mi na tym aby odebrać tą świętą księgę w sposób prosty, spontaniczny, bez zbędnego zaśmiecania sobie umysłu jej interpretacjami z jednej, czy drugiej strony. Wiedziałam, że kościół niewiele ma wspólnego z Biblią, naukami Jehowy, ale nie jest łatwo tak po prostu odejść po 30 latach tkwienia. Dużo się modliłam, wzruszałam się nad Hiobem, płakałam czytając Psalmy, starałam się zrozumieć, wciąż pytałam o właściwą drogę……Postanowiłam spróbować, chciałam aby mój syn pokochał Boga tak jak ja, pragnęłam wszczepić w jego serce prawdziwe wartości, sama chciałam być lepszym człowiekiem. Zapukałam do drzwi matki mojej przyjaciółki, bardzo się ucieszyła, i tak na nowo zaczęła się moja przygoda ze SJ. Chłonęłam wiedzę jak gąbka, w ciągu roku przestudiowałam 2 książki i byłam już głosicielem nieochrzczonym, oczywiście wszystko robiłam w tajemnicy przed rodzicami. Nadszedł moment, że dojrzałam do najważniejszej decyzji w moim życiu, postanowiłam stać się ordynowanym sługą bożym, i znów sporo się modliłam, czy aby słusznie robię, czy to jest ta właściwa droga? Bracia upewniali mnie, że na pewno tak! Skoro znoszę prześladowania rodziny (już wtedy nie kryłam się z moimi poglądami), a przecież samego Jezusa prześladowano, to znak że kroczę właściwą drogą! Uwierzyłam i trwałam, w domu rozpętało się piekło, syn był w 2 klasie i miał iść do komunii a ja kategorycznie odmówiłam. Naraziłam siebie i dziecko na oczach którego rozgrywał się cały dramat, byłam kilka razy pobita, ubliżano mi a na końcu siłą wyrzucono z domu. Przez pół roku nie miałam gdzie podziać się z dzieckiem. Pomagali mi znajomi głównie ze ”świata” bo tych od ”braci” było niewielu, ale przetrwałam dzięki modlitwie, a gdy pozytywnie rozpatrzono mój wcześniejszy wniosek o przydział mieszkania komunalnego to głęboko wierzyłam, że sam Jehowa odpowiada w ten sposób na moje modlitwy!

Nadszedł dzień chrztu, popłakałam się wtedy, żal mi było że w tak istotnym dla mnie czasie zabrakło moich najbliższych mi osób. Po mimo bólu jaki mi przysporzyli, kochałam ich i wszystko puściłam w niepamięć. Kiedy żal odszedł spojrzałam na wypełnione po brzegi trybuny, ktoś mi szepnął ”to teraz twoja nowa rodzina, poszłaś za słowem i choć straciłaś matkę i ojca ,zyskałaś braci i siostry” czułam się wtedy naprawdę mocna, już się nie bałam. Elżbieta. cdn…

 

Reklamy

7 myśli na temat “Były Świadek Jehowy opowiada….

  1. Ja chcialabym sie podzielic moja historia ze Swiadkami Jehowy. Jako 6 latka moja mama zaczela zabierac mnie na zebrania swiadkow Jehowy, gloszenie itd. Mialam kolezanki posrod religii I poza nia. W wieku bodajze 13 lat z dwoma innymi kolezankami postanowilysmy wziasc chrzest. W moim przypadku wydawalo mi sie ze tak powinnam zrobic zeby sie przypodobac innym wyznawcom, moje pobudki nie mialy nic wspolnego z gleboka wiara. Nikt tego wowczas dokladnie nie sprawdzil, moja mama pozwolila mi podjac tak istotna decyzje bez wiekrzych przemyslen. A przeciez chrzest to jak zaslubiny, I powino sie byc przynajmniej pelnoletnim by taka decyzje podjac. Nieistotne, pozwolono mi sie ochrzcic.. Jak sie dzis okazuje to byl najwiekszy blad mojego zycia I najokrotnijsza decyzja ktora pozwolono podjac 13 letniemu dziecku!

    Chociaz jezdzilam nawet czasami na tzw osrodki pionierskie, to robilam to po to by moc spedzac czs z innymi mlodymi osobami raczej niz chodzic od domu do domu, co zawsze bylo dla mnie trudne. Na takich wyjazdach dzialy sie „rozne” rzeczy o ktorych sie nie mowilo, w wiekszosci byly to osoby dorosle I wolne I czesto dopuszczaly sie niemoralnych wedle SJ czynow.

    W wieku lat 16 bardzo zadko uczeszczalam juz na zebraniea i powoli sie oddalam od religii, ktora nie byla dla mnie wazna, robilam to tylko by ucieszyc mame I babcie, z ktorymi wowczas mieszkalam. Mialam chlopaka I pisalam pamietnik, w ktorym opisalam pewne intymne I osobiste detale, aczkolwirk nie bylo to nic zwiazanego ze wspolzyciem sexualnym.

    Moja mama przeczytala ten pamietnik I zaciagnela mnie do braci starszych, mowiwac ze inaczej nie bedzie mnie chciala znac. To ze przeczytala moj pamietnik bylo wystarczajaco straszne dla 16-latki, mlodzi ludzie zadko dziela sie takimi detalami nawet z rodzicami. Prosze sobie wyobrazic, kiedy posadzona mnie przed 3 doroslymi, starszymi mezczyznami, z ktorych jeden inwigilowal mnie jak podczas policyjnego przesluchania! Zadawal obrzydliwe I intymne pytaniadotyczace mojego ciala, czulam sie psychicznie pogwalcona.

    Od tego czasu praktycznie juz wogole nie uczeszczalam na zadne zebana I nie bylam tzw aktywnym SJ. Moja mama miala wielu bliskich przyjaciol wsrod braci, ktorych ja tez lubilam. Do tej pory uwazam ze Jehowa Bog jest prawdziwym bogiem I ze relligia SJ jest najblizsza prawdzie, ale nigdy nie bylo mi dane sprawdzic tego samej. Do wszystkiego bylam zmuszana. Majac nie spelna 17 lat uczylam sie na prawo jazdy, jeden z mamy przyjaciol, maz jej bliskiej kolezanki pomagal mi w nauce jazdy. W trakcie pierwszej z tych lekcji doszlo miedzy name do pocalunku, on byl 20 lat ode mnie starszy I byl tzw sluga pomocniczym. Bylam tym zszokowana, myslama o jego zonie, ale on mi mowil ze ja go tak oczarowalam ze sie nie mogl opanowac. NIe chce wchodzic tu w szczegoly ale do takich kontaktow on dazyl kilkakrotnie. W dwuch sytuacjach bylam przez niego zmolestowana sexualnie, ale bez penetracji. To bylo straszne! To jest pierwszy raz kiedy tak naprawde postanowilam powiedziec o tym na glos. Jego zona rozmawial z moja mama I babcia obok w pokoju, jego dzieci bawily sie z moja siostra, a on mi wmawiam ze mamy secret! Jakaz ja bbylam glupia I naiwna? Dopiero po 20 latach (mam 37 )jestem w stanie o tym rozmawiac. Od tego czasu juz nigdy nie poszlam na zebranie, wylaczajac moze 2x pamiatke.

    W wieku lat 20 zaszlam w ciaze, urodzilam dziecko I nie wyszlam za maz. Moja mama w tymze czasie byla wykluczona poniewaz wziela rozwod I zyla w nieslubnym zwiazku z kim innym, moja babcia byla w innym zborze. Po kilku latach dowiedzialam sie ze ja zostalam wykluczona! Nikt nie raczyl ze mna o tym nawet porozmawiac, zaputac dlaczego tak w ogole przestalam chodzic na zebrnia I po prostu zostalam wykluczona jakby za moimi plecami, zaocznie.

    NIe przejelam sie tym zbytnio po tym wszystkim co przezylam w tej organizacji, moja mama byla mi wtedy bardzo bliska przyjaciolka. Moja babcia I siostra chodzily nadal na zebrania.

    Koszmar sie zaczal kiedy moja mama wrocila do prawdy I zaczela ograniczac ze mna kontakt. Bardzo mnie to bolalo przez lata, czulam sie jak napietnowana bez powodu, bo przezciez ja sama sie odlaczylam od SJ, a moj chrzest byl straszna pomylka I niedopatrzeniem braci starszych. DZis moja mama I babcia twierdza ze jestem demonem, wrogiem Boga, Babcia nawet nie chce wsiasc ze mna do jednego samochodu bo sie boi co powiedza inni wyznawcy jak mnie z nia zobacza, to jest naprawde straszne. Ja nie powiem mojej babci co mi sie przydazylo by jej nie ranic, bo I tak ma slabe serce, ale to jest jakis koszmar, ze kazdy jest mirzony kedna miarka. Zastanawiam sie jak ja kiedykolwiek moglabym wziasc pod uwage powrot do organizacji, ktora zniszcyla mnie psychicznie jako mloda osobe I nawet nie miala tej swiadomosci. A potem przez 20 lat napietnowywali mnie jak najgorszego przestepce, a ludzue ktorzy mnie skrzywdzili nadal sa w tej organizacji.

    Tylko dlatego ze studiowalam prawo zdalam sobie sprawe z faktu, ze ja tak naprawde powinnam byla zglosic ten fact wykorzystania mnie przez sluge pomocniczego na policje, a wtedy zylam w stydzie I balam sie co mama lub babcia powie. Pewnie byloby to potraktowane ze to ja uwiodlam tego biednego mezczyzne.

    Dzis majac kochajacego meza I dzieci jestem szczesliwa, tylko zaluje ze moja ukochana babcia I mama I siostra zyja w przekonaniu ze jestem demonem I powinny miec ze mna jak najmniejszy kontakt. Uwazam ze SJ powinni przemyslec ten przyklad I wziasc pod uwage fakt uniewaznienia mojego nieodpowiedzialnego chrztu a tym samym nielegalnego wykluczenia.

    Pisze o tym gdyz w zeszlym roku postanowilam wraz moim mezem spotkac sie z jednym z braci straszych w Ameryce, grdzie mieszka moja rodzina. Po przdstawieniu mu pewnych faktow, stwierdzil ze ten chrzest powwinam uznac jako niewazny a tymbardziej to wykluczenie za moimi plecami. Powiedzial rowniez ze gdybym kiedykolwiek chciala wrocic do prawdy, musialabym wziasc chrzest.

    Wszystko bylo lepiej przez kilka miesiecy az do momentu kiedy ktos powiedzial momej mamie I babci, ze nie moga sie ze mna kontaktowac I uwazac mnie nadal jak wroga Jehowy. CZy ktos moglby porozmawiac z moja babcia I mama? Ta sytuacja jest nie do zniesienia, ja przez to juz kilkakrotnie myslalm o samobujstwie, bo to jest prawdziwy koszmar!!!

    Polubienie

    1. witam!to co napisałaś porusza do łez,chętnie nawiązałabym z Tobą kontakt poprzez Andrzeja,on zna mój e-mail.Pozdrawiam serdecznie i czekam być może na Twoją odp.

      Polubienie

  2. Ciekaw jestem dlaczego chcąc poznać prawdę o Bogu osoba ta wybrała akurat książki o ŚJ. Aby się w to wgłębić należało by poza biblią przeczytać Koran, Torę, Wed, Bhagawadgita itd. oraz wszelkie możliwe interpretacje opisywanych tam zdarzeń. Tylko zabraknie na to studiowanie życia. Lepiej po prostu zdać się na swój rozum niż na wszelkiego rodzaju pseudo-autorytety.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.