Świadkowie Jehowy „pamiętają” śmierć Jezusa Chrystusa

 

     Ponieważ wydawca nie jest w stanie zastosować się w pełni do polecenia Pana Jezusa Chrystusa więc przekształcił Wieczerzę Pańską w Pamiątkę Śmierci Jezusa Chrystusa. Zastanów się drogi czytelniku co właściwie polecił czynić Jezus, komu o tym powiedział i w jaki sposób miała być obchodzona Wieczerza Pańska i do kiedy? W Strażnicy na marzec 2014 rok tak o tym napisano:

 

Ewangelia Łukasza 22:17-19: „A wziąwszy kielich, złożył podziękowania i rzekł: „Weźcie go i między sobą podawajcie jeden drugiemu; (18) bo mówię wam: Odtąd nie Będę już pił tego produktu z winorośli, aż nadejdzie królestwo Boże”. (19) Wziął też chleb, złożył podziękowania, połamał go i dał im, mówiąc: „To oznacza moje ciało, które ma być dane za was. CZYŃCIE TO na moją pamiątkę”.

 

Zdaniem wydawcy Jezus polecił obchodzić Pamiątkę swojej śmierci. Jezus mówił: „CZYŃCIE TO na pamiątkę moją”. Czyli co mieli czynić jego zdaniem, czy faktycznie powiedział: „ŚWIĘTUJCIE MOJĄ ŚMIERĆ”. Czy to byłoby mądre?

 

Czy znasz z własnego życia podobny przypadek aby należało upamiętniać fakt, że ktoś nie żyje i sam fakt czyjeś śmierci miałby być powodem do świętowania. Osobiście nie znam takiego przypadku, ale wszystkiego nie wiem, może ktoś jednak ma taką informację. A jeśli już nawet, to czy dla przyjaciół śmierć bliskiej osoby jest to powodem do świętowania? Moim zdaniem absolutnie nie, ale proszę o analizę dla własnego pożytku. Dlaczego wydawca tak czyni? Niestety nie ma innego wyjścia. Wydawca nie może zapraszać na wszystkich na Wieczerzę Pańską. Zmiana i ewentualne obchodzenie Wieczerzy Pańskiej przez wszystkich obecnych jest niemożliwe, bo oznaczałoby zburzenie podstaw funkcjonowania organizacji przewodzonej przez Ciało Kierownicze Świadków Jehowy.

 

  

Reklamy

15 myśli na temat “Świadkowie Jehowy „pamiętają” śmierć Jezusa Chrystusa

  1. Paweł myślę, że wyrażę to co czuje wiele osób. Otóż jest wiele pustej gadaniny i wzajemnych oskarżeń osób które wg ich twierdzeń stoją na gruncie tej samej linii doktrynalnej (mam na myśli tzw. poglądy chrześcijańskie lub określających jako chrześcijanie). I nie ma taki spór często ani solidnych podstaw ani nie widać celu tego sporu. Bo nie chce traktować poważnie twierdzeń, że „oni to czynią źle” my to czynimy właściwie i jesteśmy lepsi pod każdym względem”. Tak oczywiście dokładnie nie mówią, ale do tego to się sprowadza. Nie ma jakieś spójności i sensownej konsekwentnego logicznego ciągu wniosków i twierdzeń podawanych w różnych koncepcjach doktrynalnych. A co najważniejsze wzajemne oskarżenia i zarzuty nie mają praktycznego odniesienia. Rozbieżność słów z czynami. Nie ma dowodu, że określone poglądy przekładają na znaczącą różnicę w postępowaniu. Czyli dowiedzione musiałoby być w życiu, że takie a inne poglądy wpływają na lepsze postępowanie. A więc czym jest wiedza i takie a nie inne poglądy w określonej sprawie. Odpowiedź jest łatwa i jednoznaczna.

    Jest tak jak pisał ap. Paweł: „A celem tego, co przykazałem, jest miłość płynąca z czystego serca i z dobrego sumienia, i z wiary nieobłudnej, czego niektórzy nie osiągnęli i popadli w PRÓŻNĄ GADANINĘ” Mnóstwo słów i tekstów i nic z tego nie wynika.
    Trochę się rozpisałem a nie o to przecież chodzi. Jedni mówią, że docenić Jezusa i Ojca w tym co zdobili dla nas to trzeba tak i tak i czynić to i to musimy a drudzy inaczej. Sposób obchodzenia wieczerzy pańskiej jest różny. A co z tego wynika wg tego co napisałem powyżej? NIC. Po co tyle czasu, zapewnień i jakich działań. Jeśli wszyscy są dziećmi Bożymi z pochodzenia. To przecież nie ma sensu formalizm i obrzędy. On Ojciec kocha swoje dzieci i niech dzieci się nie wyprzedzają w chwaleniu się jak one lepiej jakiś obrzęd kultywują od innych, bo Ojciec to dobrze widzi. Przecież chce aby dzieci się kochały i to jest tak proste a dzieci tego nie widzą i chcą być lepsze od innych tylko dlatego, że coś czynią inaczej choć nie potrafią nieraz uzasadnić czy w ogóle trzeba to czynić.

    Polubienie

    1. Twój tok rozumowania jest jak najbardziej rozsądny, tym bardziej jeśli spojrzymy na miłość okazaną przez Ojca, który Syna posłał aby za wszystkich (a więc i za tych co w religiach z ich obrzędami bardziej i mniej właściwymi i za tych,którzy w żadnej religii nie są,ale szczerze wierzą) oddał swe drogocenne życie, a więc za wszystkich. Jednak jak sam wiesz i jak już pisałem,sam sprawdziłem wpisując w Google: Wieczerza, że wszystkie religie oraz grupy wyznaniowe obchodzą w jakiejś formie Wieczerzę na pamiątkę Jezusa i im Twoje argumenty przeciwko Wieczerzy nie zostaną zaakceptowane.Każdy ma swoje zdanie na ten i inne tematy i każdy będzie niczym lew bronił i obstawał przy swoich poglądach,przemyśleniach…I tak już zostanie.
      Niech ci, którzy twierdzą,że ich Duch prowadzi Chrystusowy i wskazuje aby obchodzić Wieczerzę ją obchodzili a anni jeśli tak czują to niechaj nie obchodzą.Nikt nikomu nic nie nakaże i nie zmusi na siłę a i nic takiego nikt chyba nie robi.Wolna wola. Każdy przecież ma swój rozum i sam studiuje i sam rozważa w sercu co i jak czynić. Rozumiem,że na Twoim blogu jest jedna linia,wszyscy byli Ś.J. są za tym aby nie obchodzić(i nie ważne czy robią to z wygodnictwa czy też tak czują,czy też stanęli w miejscu i już nie szukają w Biblii odpowiedzi).
      I na koniec.Nikt z piszących nie odpowiedział mi na nie wygodne dla nich wersety z 1 Kor. i Dz.Ap., które mówią, że kilkadziesiąt lat po śmierci Pana Jezusa nadal obchodzono Wieczerzę! Czy to nie dziwne,że nikt na to nie odpowiedział sensownie?Przecież to tylko wzajemna wymiana myśli,poglądów,zawsze czegoś się uczymy i poznajemy…
      A może jest tak, że przyznanie się w duchu, że jest coś na rzeczy z obchodzeniem Wieczerzy spowodowałoby nie małe zamieszanie wśród byłych Ś.J., którzy jak ognia boją się słów: nawrócony, nowo narodzony czy namaszczony,nie wspominając już o tym,że najzwyczajniej boją się obchodzić Wieczerzę wierząc w duchu,że to nie dla nich,że są nie godni w braćmi w domu wspominać Pana Jezusa?
      Korespondowałem z kilkudziesięcioma byłymi Ś.J. i tylko kilku z nich zdecydowało się bez strachu na obchodzenie.
      Reszta nie obchodziła będąc Ś.J. i nie obchodzi nie będąc Ś.J…

      Polubienie

  2. Napiszę jeszcze jeden komentarz do tego postu w którym podkreślę tylko, że w Biblii wątek dotyczący wieczerzy pańskiej w ogóle nie jest rozwinięty. Jest tylko informacja, że taka wieczerza była. Nie ma żadnych wzmianek na podstawie których można by stwierdzić z całą pewnością jak celebrowano ten zwyczaj na przestrzeni lat. Nie wiemy jak często pierwsi chrześcijanie obchodzili wieczerzę, jak ona dokładnie wyglądała, ani nie wiemy o czym chrześcijanie wówczas rozprawiali. Każdy więc w zgodzie z własnym sumieniem sam zdecyduje jaką rolę ta sprawa powinna odgrywać w jego życiu. Nie ma sensu tworzyć na ten temat teorii chociażby z tej racji, że nie mamy na ten temat dostatecznej wiedzy.

    Polubienie

    1. Z tym, że Pan Jezus nie ustanowił jakiegoś specjalnego obrzędu można się zgodzić jak i z tym, że nie było tam wygłoszonego specjalnego przemówienia, które miałoby być wygłaszane przy późniejszej kontynuacji Wieczerzy.
      Oczywiście zawarł nowe przymierze tylko z apostołami.
      To, że nie należy traktować Wieczerzy jako pamiątkę śmierci ,,skoro ON ŻYJE i ma się dobrze”- lecz jako pamiątkę Jego samego, tego co uczynił, że był tu na ziemi, stał się człowiekiem i dla naszego zbawienia ,,zniósł krzyż męki”…
      Poruszyłeś ciekawą myśl pytając czy przyszedł czy nie? Skoro przyszedł w roku 1914 to po co ŚJ obchodzą? Otóż to jest ciekawe i mało kto głębiej się nad tym zastanawia z dr.owiec.Słuchają ,,baśni i tego co ucho łechce od nauczycieli” i wierzą w wyjaśnienie, że owszem przyszedł niewidzialnie, ale jeszcze raz przyjdzie (to będą dwa przyjścia i była jedna obecność jak tłumaczą).
      Mi nie chodzi o to, że należy kontynuować ,,obrzęd” tak jak napisałeś podając dobry przykład z KRzK o obmywaniu nóg, tylko żeby wspominać raz do roku Pana Jezusa i przypominać obecnym (np. w gronie rodziny) o tym co uczynił dla ludzkości. Tak właśnie czynili uczniowie już PO śmierci Pana obchodząc Wieczerzę (1Kor. 11:26) oraz w Dz. Ap.
      Wyjaśnienia nadal wymaga jedna kwestia: Skoro nie musimy obchodzić Pamiątki na ,,wspomnienie” Pana to dlaczego chociażby Koryntianie ją obchodzili (nawróceni z pogan)?
      Zdanie: „Bo ilekroć jecie ten chleb i pijecie ten kielich, obwieszczacie śmierć Pana, aż on przybędzie” wg mnie oznacza wspominanie Pana aż do czasu Jego przybycia na sąd.
      Mam nadzieję, że wiesz co mam na myśli i że nie staram się tworzyć teorii o czymś czego nie było i co nie ma potwierdzenia w Piśmie, wręcz przeciwnie są wzmianki o obchodzeniu Wieczerzy wiele lat po Chrystusie.I oczywiście zgadzam się z Czytelnikiem, że każdy w zgodzie z własnym sumieniem sam zdecyduje jaką rolę ta sprawa powinna odgrywać w jego życiu.Nikt nikogo do niczego nie zmusi i nasza rozmowa powinna iść w stronę dokładnego zbadania tej kwestii, tak jak to robili Berejczycy, którzy wytrwale badali wszystko o czym się dowiedzieli, dla naszego dobra i z samej powinności chrześcijańskiej.
      Twój blog staram się czytać jak tylko mogę.Dużo czasu zajmuje mi analizowanie zagadnień biblijnych.Polecam wpisać w Google słowo: Wieczerza chociażby, i dowiedzieć się jak to widzą inne wyznania czy też grupy ewangeliczne.Oczywiście można pozostawać z tym co czujemy intuicyjnie lub wcale dalej nie szukać, ja jednak wybrałem drogę badania i porównywania.
      Z jednej strony to może i źle bo nie znajduję ostatecznego potwierdzenia niektórych nauk, ale nie tracę nadziei.

      Polubienie

      1. Paweł to, że analizujesz i badasz to osobiście uważam, iż to jest bardzo dobrze. Takich osób które to czynią jest niewiele. Albo przynajmniej tak uważam. Po ilości komentarzy i ilości osób które je piszą jak to się mówi: „do rzeczy” mogę powiedzieć jest niewiele. Jeśli to mają być głębokie przemyślenia i nie ujęte w jakieś sztywne narzucone przez drugich ramy. Tych którzy podobno „wiedzą” i znają się na temacie. Pamiętam jak to u mnie było to co się zgadza i potwierdza „linię” CK jest dobre i słuszne bo oni wiedzą jak się rzeczy mają a te informacje które zaprzeczają punktowi widzenia są złe i bez głębszej analizy są odrzucane jako błędne. Tak to i mnie działało i u innych widzę to samo. Jeśli nie potrafią zaprzeczyć odmiennemu stanowisku od CK, to milczą lub atakują personalnie. To tyle tytułem wstępu. Po za tym badaniem które samo w sobie jest dobre. Będzie długi komentarz a tego nie lubię ale czasami muszę.

        Uważam też jest pewne zagrożenie. Chodzi mi o to: „wiemy, że wszyscy mamy wiedzę. wiedza nadyma, ale miłość buduje. Jeżeli ktoś myśli, że coś poznał, to jeszcze tego nie zna tak, jak znać powinien”. Otóż organizacja uczy, że bardzo ważna jest „WIEDZA” w rezultacie mamy ogromny pęd do poznania ale samo zdobycie poznania, często nie idzie z miłością. Najczęściej tak jest. Właśnie znów ap. Paweł to posumował: „doprawdy, celem tego nakazu jest miłość z czystego serca i z dobrego sumienia, i z nieobłudnej wiary. Odstąpiwszy od tych rzeczy, niektórzy zwrócili się ku Czczej gadaninie, chcąc być nauczycielami prawa, lecz nie pojmując ani tego, Co mówią, ani tego, o czym stanowczo zapewniają”.
        Czyli celem tego nie jest wiedza poznanie a miłość bo cóż z tego, że śj szczycą się jakąś wiedzą i zrozumieniem kwestii o których inni podobno nie wiedzą tylko oni. Jeśli nie potrafią poradzić sobie z problemem choćby pedofilii i dzieci są zagrożone.

        Stąd nadmierną uważam wagę przywiązują do pewnych obrzędów, praktyk
        religijnych jak choćby wspomniana pamiątka – śmierci Jezusa Chrystusa. I podkreślają jak to oni właściwie to czynią i jak to jest ważne a inni tego nie robią. Nie doceniają roli Pana Jezusa Chrystusa. Zwrócę uwagę na pewien szczegół uważam bardzo ważny. Nawet nie jest to szczegół a sprawa w istocie fundamentalna. Chodzi mi o to, że jest taka oto sytuacja, uważają niektórzy, że na pamiątce to trzeba być ale z „bratem” można żyć w konflikcie całymi latami. A na pamiątce omijać go szerokim łukiem Kiedyś wielokrotnie mówione było, że trzeba takie konflikty zażegnywać. Chodzi mi o to: „Gdybyś więc przyniósł swój dar do ołtarza, a tam sobie przypomniał, że twój brat ma coś przeciwko tobie, zostaw swój dar tam przed ołtarzem i odejdź; najpierw zawrzyj pokój ze swym bratem, a potem, wróciwszy, złóż swój dar” Przychodzi na święto ale z bratem się nie pojednał. Mało tego ten który wygłasza przemówienie czyni tak samo.
        Czyli jak to się mówi: „sztuka dla sztuki”, formalność załatwiona, obecność zaliczona. I nic z tego nie wynika.

        Jest tak jak pisał ap. Paweł: „skrupulatnie przestrzegacie dni i miesięcy, i pór, i lat. (ŚJ. dokładnie pilnują dnia pamiątki, kiedy to wypada i jakie wino trzeba podać i jaki chleb i w jakich naczyniach i jak ma być przystrojona sala itd.) Boję się o was, czy Czasem w związku z wami nie mozoliłem się na próżno”. Natomiast miłość jest najważniejsza, inaczej to wszystko nie ma znaczenia. Na „próżno się mozoliłem”. Prawda jest taka to organizacji jest potrzebne dla jej istnienia stałe przekazywanie wiedzy, pouczeń i uzasadnienie na podstawie Biblii nieważne jakie, że tak miało być. Więc są tzw. „pomazańcy” którzy istnieją aby sankcjonować źródło pouczeń i ‚stworzono’ „drugie owce” celem rozwoju struktury organizacyjnej. Trzeba było do tego podziału na klasy dopasować wszystko pozostałe a więc i obchód pamiątki. No to się rozpisałem. To tylko moje przemyślenia wzięte z obserwacji organizacji i zachowań różnych jednostek. Powiem patrzę na to pozytywnie i z nadzieją. Nie zależy wszystko od wiedzy i poznania a więc najpierw miłość a poznanie jako dodatek

        Polubienie

        1. Otóż to Andrzej- najpierw miłość a poznanie jako dodatek. Jednak najważniejsza sprawa to ta o której wspomniałeś: ,,Nie doceniają roli Pana Jezusa Chrystusa”! Brak prawdziwej, nie obłudnej,nie na pokaz i tylko w zborze- prawdziwej, szczerej miłości bo nie mają Pana Jezusa.A jak mają mieć skoro ,,nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić”?
          Brak nawrócenia, brak szczerej skruchy,brak właściwej postawy- brak pokory itp.
          Twoje spostrzeżenia są prawdziwe, wszystko jest tak jak piszesz.Szkoda,że nie można do nich dotrzeć(zresztą podobne agresywne zachowania są u katolików gdy im próbuję wyjaśnić sprawy,które ewidentnie są sprzeczne z duchem Ewangelii i nauczaniem Jezusa oraz wiernych apostołów).
          Po latach widzę jak sekty,religie niczym potężne instytucje rządzą sumieniami i uczuciami innych,jak nimi manipulują,jak ludzie dali się zwieść,jak odeszli i nie zbliżają się do światła, do Prawdy, która jest w Jezusie i tylko w Słowie Bożym.Ostatnio zainteresowałem się filmami publikowanymi na YouTub, a dotyczącymi odstępstwa od prawdziwej wiary ,,raz na zawsze przekazanej”. Ciekawe i pouczające są też filmy o ,,duchu świata” i o pochodzeniu nauk KRzK…
          Co do samej wiedzy to rzeczywiście jest jak piszesz- nadyma. Ja ze swej strony zaproponowałem tylko głębsze zbadanie kwestii Wieczerzy, ale nie po to aby coś komuś udowodnić tylko żeby się tym z kimś podzielić i wspólnie omówić wersety z 1 Kor. oraz Dz.Ap.
          Wyjaśniam: badam Pamiątkę, chrzest w organizacji, kwestię duszy, Ducha…ale nie po to żeby narzucać coś komuś, ale żeby się tym z innymi dzielić i wspólnie omawiać i wynieść z każdej odpowiedzi nowe doświadczenie.
          A pisałem to wszystko pod kątem czytających Ś.J., którzy myślą, że jak organizacja źle obchodzi Pamiątkę to już nic nie muszą robić, bo i po co.
          Byli lub obecni świadkowie ,,osiedli na laurach” i już ,,nic nie muszą”. Myślą,że jak organizacja ich oszukała i zbłądziła to oni są jakby usprawiedliwieni i mogą już nic nie robić a nawet obrażają się na cały świat.Zobacz przykładowo co pisze były Ś.J. na swoim blogu.Można by przypuszczać,że to człowiek,który tak naprawdę nigdy prawdziwie nie wierzył w Ojca i Syna,wstyd cytować:
          http://sj23.blox.pl/2013/06/Czlowieczenstwo-kontra-swiadkowie-Jehowy.html
          Zauważyłem też, że niektórzy zachowują się tak jak by już wszystko wiedzieli i już nic nie muszą.Oczywiście dla byłych Ś.J. nie ma mowy spotkanie z braćmi w celu omawiania Biblii itp., bo i po co?Przecież już nic nie muszą,nic nie ma sensu…Przykre to wszystko.
          Dużo by pisać.A przecież na nowo muszą odkryć piękno Biblii,Ewangelii,prosty przekaz Pisma,stać się ludźmi duchowymi, rozróżniającymi i ,,badającymi” Biblię duchowo a nie cieleśnie.
          Do tej pory robiła to za nich Strażnica a teraz pora aby poddali się pod działanie Ducha i nawrócili się aby stać się nowym stworzeniem, nie stać w miejscu…Dlatego potrzebne jest przebudzenie duchowe nie tylko Ś.J. i myślę, że Twój blog robi to bardzo dobrze.Pozdrawiam.
          PS.Jako, że moje przemyślenia raczej nie trafiły na podatny grunt aby kogoś pobudzić do samodzielnego szukania i rozwijania się duchowego tylko napotkały na kontrargumenty (jak sądzę dla własnej wygody) raczej nie będę za często dawał komentarzy.Jest za duże nie zrozumienie słowa pisanego jako komentarz i można odnieść wrażenie,że ja czy inni chcą coś narzucać i że popisują się wiedzą nie mając lub nie rozumiejąc,że miłość to podstawa- a to nie tak.Nie takie są moje intencje,ale to tylko wiem ja sam i Bóg.Pozdrawiam.

          Polubienie

        2. Powiem ci tak na razie krótko jak czytam to co inni piszą z mniejszą lub większą znajomością zagadnień religijnych, iż to często wygląda mi na jakieś zaprzeczenie sensu tego wszystkiego. Po co to wszystko? To jedna wielka „kpina”, „zabawa” – dorosłych z której nic konkretnego nie wynika. Napiszę więcej w wolnej chwili.

          Polubienie

        3. Lepiej bym tego nie ujął, szukałem odpowiednich słów na to wszystko, a właśnie Ty ująłeś to o czym pisałem.Tak, to często właśnie wygląda na jakieś zaprzeczenie sensu tego wszystkiego. ,,Po co to wszystko? To jedna wielka „kpina”, „zabawa” – dorosłych z której nic konkretnego nie wynika”. Właśnie! Jestem niezmiernie ciekawy Twojej opinii w tym temacie.Będę zaglądał tu co drugi dzień, jak znajdziesz kiedyś chwilę to chętnie zapoznam się z Twoim zdaniem i przemyśleniami.Paweł

          Polubienie

  3. Myślę, że sama uroczystość Pamiątki celebrowanej przez śj nie byłaby taka groźna gdyby nie wykład jaki jest na niej wygłoszony.
    Nawet gdyby śJ ograniczyli się tylko do podawania emblematów upamiętniając w ten sposób śmierć Chrystusa nie czynili by tym nic złego. Jednak w trakcie owej uroczystości przez wygłaszany wykład są podawane do uszu uczestników po prostu nieprawdziwe informacje na temat Chrystusa i naszego zbawienia. Zebrani dowiadują się np., że jest tylko ograniczona liczba osób którą czeka nadzieja niebiańska. Głoszone są nauki których Chrystus nigdy nie wyznawał i sam nie głosił.

    Polubienie

    1. To o czym piszesz jest niemożliwe, samo tylko podawanie emblematów dla upamiętnienie śmierci Chrystusa. Ponieważ trzeba było stworzyć taką konstrukcję organizacji która miałaby jakieś tam uzasadnienie biblijne. Następnie umożliwiałaby stworzenie klasy nadzorującej ze wszelkimi przywilejami które tylko dla niej są zastrzeżone. Stąd nie mogłoby to się odbywać inaczej niż jest aktualnie. Zapraszanie wszystkich na Wieczerzę Pańską jest wykluczone, ponieważ w takim ujęciu nie ma podziału na przyszłych królów – którzy spożywają chleb i wino i obserwatorów którzy przychodzą, no właśnie po co? A tak zaproszenie na Pamiątkę właśnie śmierci jest kapitalnym rozwiązaniem i nawet problem z uzasadnieniem biblijnym wydawcę nie przeraża, bo dla kierownictwa organizacji spełnia zadanie zapraszania na święto o tzw. szczególnym znaczeniu dla wszystkich.

      Polubienie

      1. Witam.
        Temat bardzo ważny dla chrześcijan, naśladowców Pana Jezusa i wierzących słowom Biblii.
        ,,CZYŃCIE TO na moją pamiątkę”. I to jest chyba sedno Pamiątki czy wieczerzy Pańskiej a przekaz jest bardziej szerszy.
        Większość byłych Ś.J., doszło do pewnych niepokojących ,,przemyśleń”. A to ,,zbawienie zależy od dokładnego wymawiania imienia Jezusa, a to z kolei prawie wszystkie słowa ,,są przenośnią” i nie należy ich brać sobie tak dosłownie do serca, 1000 lat Królestwa to tylko zapewne jakiś okres, chrzest u Ś.J. jest ważny(takie zdanie wynika chyba z tego, że byli Ś.J nie mają kontaktu z osobą, która mogłaby ich ochrzcić)…Od lat zastanawia mnie fakt chrztu w ,,imieniu organizacji”. Wychodzi na to, że Ś.J. ,,mają rację” w wielu kwestiach i słucham ich nauk bardziej niż słów Jezusa i apostołów. Może ci co głoszą podobnie mają niekiedy także rację.Może.A jeśli się okaże, że nie mają i głoszą fałszywe nauki? Ap. Paweł wyjaśnił: ,,Teraz widzimy jakby w zagadce…”. Myślę, że negowanie wszystkiego co wydaje się nam w naszych czasach nie potrzebne nie jest dobre.
        Napisałeś Andrzej, żeby każdy z nas przeprowadził ,,analizę dla własnego pożytku”., co teraz usiłuję krótko zrobić.
        Oczywiście jest tak jak piszesz, że CK ,,przekształcił Wieczerzę Pańską w Pamiątkę Śmierci Jezusa Chrystusa”. ,,Zmiana i ewentualne obchodzenie Wieczerzy Pańskiej przez wszystkich obecnych jest niemożliwe, bo oznaczałoby zburzenie podstaw funkcjonowania organizacji przewodzonej przez Ciało Kierownicze Świadków Jehowy”. Tak jest w rzeczywistości.
        Chciałbym tylko abyśmy wspólnie zastanowili się nad słowami z 1 Kor. Czy werset zanotowany w 1 Kor. może oznaczać ciągłe obchodzenie aż do przyjścia Pana Wieczerzy czy też nie?:

        ,,Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie”.

        Jeśli słowa o Wieczerzy zostały wypowiedziane tylko do apostołów czy to oznacza, że tylko apostołowie musieli obchodzić Pamiątkę? Oczywiście nie, ponieważ ap. Paweł wiele lat po śmierci Chrystusa opisał w 1 Kor. jak to obchodzili Pamiątkę Koryntianie czyli nawróceni z pogan chrześcijanie. Również w Dz.Ap. czytamy o ,,łamaniu chleba” a Dzieje opisują naprawdę długi okres czasu działalności apostołów i życie 1-szych chrześcijan.
        Widzimy, że jednak Pamiątka była nadal obchodzona po śmierci Jezusa (czego najlepszym dowodem jest 1 list ap. Pawła do Koryntian).
        ,,Śmierć Pańską głosicie” a nie ,,obchodzicie”…Wieczerza ma więc związek z głoszeniem śmierci(planu zbawienia ludzkości,wiarę w ofiarną śmierć Chrystusa…)a nie jej obchodzenie i tutaj Andrzej masz rację.
        Czy naprawdę argumentem przeciwko obchodzeniu Wieczerzy może być to do kogo zostały te słowa skierowane w danym momencie?
        Pan Jezus ,,został posłany do owiec z domu Izraela”, i tylko im zwiastował Ewangelię. Czy gdy im głosił, że np. mężczyzna powinien mieć jedną żonę to dotyczyło tylko Izraelitów? Jak wymieniał błogosławieństwa do cichych, pokornych…to tylko Żydzi mają być posłuszni tym słowom i tylko oni te błogosławieństwa otrzymają? Można tak wymieniać bardzo długo.
        Tak właśnie zrobili Świadkowie: wybrali tylko to w Pamiątce co im się podoba, dokonali swego wyboru nie oglądając się na słowa Zbawiciela (,,Słowa, które ja wam mówię, są Duchem i są życiem”.Jana 6:63). Podzielili ludzi na dwie grupy (przezn. do nieba i na ziemię) i stąd wymyślili, że jedni obecni uczestniczą w Pamiątce, ale nie spożywają a drudzy także uczestniczą i spożywają. Wszyscy uczestniczą a tylko wybrani spożywają. Ciekawe to uczestnictwo, tylko jakieś bierne. Pozdrawiam.

        Polubienie

        1. Napisałeś obszerny komentarz i dobrze. Odniosę się do niektórych wątków. Do tematu można wrócić nawet jak będzie nowy post.
          A więc do rzeczy. Otóż w samym opisie dotyczącym wieczerzy pańskiej są informacje o tym, że Jezus obchodził ją z apostołami. Skoro mówi: „CZYŃCIE TO”, to naturalne jest i zrozumiałe, że mówi to do nich. Nie sugeruje, że to ma być jakiś obrzęd realizowany przez tysiące lat przez tych którzy będą powiedzmy kontynuować jego dzieło. Nie ma też wzmianki o tym, że było tam wygłoszone przez niego przemówienie i takowe lub podobne miałoby być wygłaszane przy późniejszej kontynuacji wieczerzy. Wiadomo, że zawarł z nimi nowe przymierze ale z nimi i to było najważniejsze. Jak można to traktować jako pamiątkę śmierci skoro ON ŻYJE i ma się dobrze. Jak traktować obchodzenie wieczerzy pańskiej wg „Bo ilekroć jecie ten chleb i pijecie ten kielich, obwieszczacie śmierć Pana, aż on przybędzie” – podaje Ap. Paweł (zbieżność imion) . Czy zatem przyszedł czy nie? Skoro przyszedł w roku 1914 to po co ŚJ obchodzą? Chyba, że nie przyszedł. Ale to tylko dywagacje i nie można jednoznacznie stwierdzić, że tak trzeba a nie inaczej jak to czynią. Jest wiele pytań i odpowiedzi brak. Zrobiono „obrzęd” z prostego posiłku, tak jak KrK jest swego rodzaju obrzęd z obmywaniem nóg.
          Dawno nic nie pisałeś więc miło, że „nawiedziłeś” komentarzem, choć przypuszczam, że czytałeś wcześniej nie komentując. Dzięki za pozdrowienia i nawzajem.

          Polubienie

  4. Rozumiem, że wydawca chce budować atmosferę poświęcenia się dla naszego dobra przez Pana Jezusa pisząc: „W wieczór przed egzekucją Jezus polecił…..” I to prawda, że takie stwierdzenie może budzić współczucie, ogarniać wewnętrznie uczuciem świadomości poświęcenia dla innych za oddanie za nich życia. To jednak jedna sprawa a druga jak można taką okoliczność z organizowaniem przynajmniej w nazwie Pamiątki śmierci polegającej na „egzekucji”. Sama śmierć to bardzo przykra sprawa a jeszcze przez „egzekucję”. Czym innym jest jego spotkanie z uczniami i ustanowienie Wieczerzy Pańskiej z zachętą „spotykajcie się i czyńcie tak jak dziś” aby pamiętać to o czym rozmawialiśmy i co jeszcze będziemy czynić”. Umowa stoi.

    Polubienie

  5. Moim zdaniem Ostatnia wieczerza ma związek ze śmiercią Chrystusa i Chrystus pragnął by ją upamiętniać powiedział: „To oznacza moje ciało które ma być wydane za was. Czyńcie to na moją pamiątkę”. Jezus powiedział te słowa połamawszy chleb i podając go uczniom. Świadkowie Jehowy jednak wypaczyli sens polecenia jakie Jezus dał uczniom w tej sprawie. Jezus na pewno nie chciał aby prosta wieczerza zamieniła się w czczy rytuał podczas którego większość uczestników zamiast spożywać pokarm ceremonialnie podaje go tylko z rąk do rąk. Jezusowi na pewno chodziło by jego uczniowie na znak upamiętnienia jego śmierci zbierali się przy prostych posiłkach które autentycznie spożywali, pamiętając co oznacza wino a co chleb. Nikt nie był tam czczym obserwatorem, któremu nie wolno było nic zjeść.

    Polubienie

    1. Jest w tym jeszcze jedna rzecz niezwykle ważna. Jezus powiedział: „Czyńcie to” – pytanie do kogo? No, oczywiście do apostołów, bo nikogo tam więcej przecież nie było. Dlaczego wobec tego i na jakiej zasadzie stworzono z tego nakaz na tysiąclecia dla innych? Jezus nie powiedział, że TO BĘDZIECIE CZYNIĆ WY i CI KTÓRZY PO WAS UWIERZĄ”. A przecież w swojej modlitwie powiedział tak: „Nie tylko za tymi proszę, lecz i za tymi, którzy przez słowo ich uwierzą we mię;”
      Jeśli tak wobec tego nic nie stało na przeszkodzie aby tu było podobnie. Jednak tak nie było. CZYŃCIE TO – do apostołów to powiedział.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.