Ze Strażnicy – Świadek Jehowy opowiada

  Ap 18:2 nwt-pl „I zawołał silnym głosem, mówiąc: „Upadła! Upadła metropolia Babilon Wielki i stała się miejscem mieszkania demonów i kryjówką wszelkiego nieczystego wyziewu, i kryjówką wszelkiego ptaka nieczystego i znienawidzonego!”

2Kor 6:17 bw „Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan,I nieczystego się nie dotykajcie; A ja przyjmę was”

2Kor 6:14 bw „Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością?”

Ps 103:14 bw „Bo On wie, jakim tworem jesteśmy, Pamięta, żeśmy prochem.”

2Kor 1:8 bw „Nie chcemy bowiem, abyście nie wiedzieli, bracia, o utrapieniu naszym, jakie nas spotkało w Azji, iż ponad miarę i ponad siły nasze byliśmy obciążeni tak, że nieomal zwątpiliśmy o życiu naszym;”

W Strażnicy z marca 2014r. Maite Morlans opowiada o swoim życiu:

W roku 1966 zaczęli nas odwiedzać Świadkowie Jehowy i prowadzili z tatą długie dyskusje. Zaledwie siedem miesięcy później postanowił zostać jednym z nich. Mama szybko poszła w jego ślady. Dzięki rodzicom wzrastałam w ciepłej, rodzinnej atmosferze. Moje problemy pojawiły się wkrótce po tym, jak rodzice wrócili do ojczystej Hiszpanii. Zaczęłam odczuwać przeszywające bóle w rękach i kostkach. Po dwóch latach odwiedzania różnych lekarzy trafiliśmy do reumatologa, który z powagą oświadczył: „Już za późno”. Mama wybuchnęła płaczem. W tym zimnym, ponurym gabinecie padały dziwne określenia w rodzaju „przewlekła choroba autoimmunologoczna” czy „młodzieńcze zapalenie stawów”*

——————————————————————————–

*Młodzieńcze zapalenie stawów to jedna z chorób reumatycznych dotykających dzieci. Układ odpornościowy atakuje i niszczy zdrowe tkanki organizmu, wywołuje ból i obrzęk stawów.

Lekarz zaproponował leczenie sanatorium. Po przyjeździe na miejsce przeraziłam się posępnego budynku, w którym się ono znajdowało. Obowiązywała tam surowa dyscyplina: zakonnice obcięły mi włosy i przebrały mnie w jakiś paskudny uniform. Ze łzami w oczach myślałam, jak ja tu wytrzymam.. Ponieważ rodzice uczyli mnie o Jehowie, nie chciałam uczestniczyć w obrzędach katolickich odprawianych w sanatorium. Ale zakonnicom trudno było zrozumieć moje stanowisko (…). Rodzicom pozwolono krótko widywać się ze mną w soboty. Aby wzmacniać moją wiarę, przynosili mi publikacje biblijne. Dzieci zwykle nie mogły mieć przy sobie własnych książek, ale zakonnice zgodziły się, żebym zatrzymała literaturę oraz Biblię którą codziennie czytałam. Poza tym opowiadałam dziewczynkom o swojej nadziei na życie wieczne w ziemskim raju, kiedy nikt nie będzie chorować. Po sześciu długich miesiącach lekarze odesłali mnie do domu. Choroba nie ustąpiła, ale byłam zadowolona, że znowu jestem z rodzicami. Moje stawy coraz bardziej się deformowały, a ból się nasilał (…)

gdy miałam 14 lat, zgłosiłam się do chrztu zdecydowana służyć niebiańskiemu Ojcu w miarę swych najlepszych możliwości (…) Okres dojrzewania był dla mnie naprawdę trudny. Musiałam pogodzić się z myślą, że mój stan się nie poprawi (…) Kiedy miałam 18 lat, mój stan zdrowia tak się pogorszył, że nawet uczęszczanie na zebrania bardzo mnie wyczerpywało.(…) W wieku 22 lat przyszło mi się pogodzić z życiem na wózku.(…) w roku 1996 postanowiłam zostać pionierką stałą, to znaczy każdego miesiąca poświęcać na służbę kaznodziejską 90 godzin.(…) Latem 2001 roku miałam poważny wypadek samochodowy, w którym złamałam obie nogi.(…) Z zagipsowanymi nogami siadałam na wózku, a mama obwoziła mnie po szpitalu. Codziennie odwiedzałyśmy kilku pacjentów, pytałyśmy o ich samopoczucie i zostawiałyśmy im jakąś literaturę biblijną. Było to dla mnie dość wyczerpujące, ale Jehowa dodawał mi sił. (…) Pewnego razu podczas głoszenia moja współpracowniczka wioząca mnie na wózku zatrzymała się na chwilę, ażeby zrobić notatki. Ponieważ teren był nachylony, nagle zaczęłam się staczać w dół i uderzyłam w zaparkowany samochód. Obie byłyśmy w szoku, ale kiedy zobaczyłyśmy, że nie stało się nic poważnego wybuchnęłyśmy śmiechem”.

Na wstępie podaję wersety które uważam, że mają zastosowanie przy analizowaniu opisanego przypadku.

 

Reklamy

4 myśli na temat “Ze Strażnicy – Świadek Jehowy opowiada

  1. Kiedy głosiłem tzw. ewangelię jako jeden ze śj słyszałem wielokrotnie opinię wyrażaną przez osoby nastawione przyjaźnie lub bezstronne, że nie wszyscy u was powinni brać udział w głoszeniu. Bo po prostu się nie nadają i powiem otwarcie, że nie ma to rozsądnej odpowiedzi. Ponieważ organizacji zależy na pozyskiwaniu nowych a więc im więcej osób prowadzi „nabór nowych” – zwany głoszeniem tym lepiej dla CK. Działalność głoszenia ma jakieś uzasadnienie biblijne. Oczywiście nie wdając się w rozstrzyganie czy uzasadnienie jest słuszne czy nie. Trzeba powiedzieć przyjmując, że należy tą działalność prowadzić to nie da się udowodnić, że muszą to czynić wszyscy, bez względu na wiek i stan zdrowia. A przyjęcie poglądu i wprowadzenie w życie stanowiska, że może i powinien to czynić każdy ma tylko jedno moim zdaniem jedno uzasadnienie. Jeśli pionierką jw. zostaje osoba „Młodzieńczym zapaleniem stawów” który to stan się jak rozumiem utrwalił i nigdy nie doszła do pełnego zdrowia, chodzenie na zebrania było dla niej uciążliwe w wieku 18 lat. W wieku 22 musi pogodzić się z życiem na wózku. Zostaje mimo to pionierką. Następnie ma wypadek i ma połamane obie nogi. Jest zdana na pomoc osób trzecich. Mimo tego nadal jest pionierką. To jako osoba oddana temu w co wierzy z całym szacunkiem do jej pragnień nie rozumie na czym to wszystko polega. Dlaczego tak jest? Uważam, że tylko dlatego aby mieli poczucie winy w pełni zdrowi, że skoro ona „może” to w też „możecie”. W przeciwnym przypadku takiej sytuacji by nie było. Przecież mogłaby działać skoro chce wg możliwości jeśli może być głosicielem nieprzeciętnym powiedzmy w kiedy chce może osiąga 150 h/mc a innym razem 2 h. Nie miałaby presji w obciążaniu i zobowiązywaniu innych do bardzo absorbującego pomagania w osiągnięciu celu pioniera. A tak jest presja pośpiech a zatem nieuwaga i przy tym lekkomyślność która mogła się skończyć kolejną tragedią i utratą nawet życia kiedy wózek zjechał z pobocza. Najciekawsze w tym jest to, że wydawca to opisuje w pozytywnym świetle jako przykład, że jak się chce to można. Po co? Chciałoby się powiedzieć: „Czytajcie inni i bierzcie przykład a zdrowi to wstydźcie się”.

    Polubienie

    1. Jeśli chodzi o literaturę WTS to jest charakterystyczne przytaczanie tego typu przykładów. Bardzo często w życiorysach czy w artykułach do studiów podawane są przykłady osób w jakiś sposób okaleczonych lub niepełnosprawnych które próbują dorównać swoją aktywnością zdrowym pionierom pełnoczasowym lub nawet pionierom specjalnym. Nikt nie twierdzi, że osoby niepełnosprawne nie mogą już niczego dokonać ani wysilać się w jakiejś dziedzinie. Jednak masz rację, że zamieszczanie takich przykładów w literaturze śj. ma wartość propagandową zaszczepia też poczucie winy w tych którzy nie są niepełnosprawni ale nie udzielają się pełnoczasowo w tzw. „służbie kaznodziejskiej”. Oczywiście czasem warto taki przykład
      przytoczyć dla zachęty, myślę że śj nadużywają tej formy zachęty, jakby chcieli wymusić na wiernych szczególny rodzaj współczucia dla takich osób.

      Polubienie

  2. Tu rzeczywiście jest ukazany dobrze przykład wręcz szokującej niekonsekwencji śj. Bo jak można twierdzić, że od kontaktów instytucją jaką jest kościół katolicki należy się strzec. A tu spokojnie bo im lekarz tak doradził kierują dziecko do sanatorium prowadzony przez zakonnice. Przecież tego zupełnie nie rozumiem trudno byłoby sobie wytłumaczyć, iż rodzice nie wiedzieli o tym z czym dziecko tam się zetknie. Czy to było wg nich na zasadzie „tonący się brzytwy chwyta”. To jeśli nawet to i tak w niczym to nie pomogło a dziewczynka była bardzo szczęśliwa kiedy mogła wrócić do rodziców. Gdzie było ich tzw. jak mówią „zaufanie do Jehowy” iż zdrowie i życia ich dziecka zależy przede wszystkim od Boga. A On nie oczekuje aby w takiej sytuacji kierować dziewczynkę w ręce osób które wg nich kultywują religię fałszywą. To jest nie do pojęcia zwłaszcza, że były to osoby (rodzice) bardzo oddani dla celów tej organizacji. Dowód- Córka została pionierką.

    Polubienie

  3. To jest właśnie konsekwencja u śj., najpierw określić kościół katolicki jako babilon wielki, siedzibę wszelkiej nieczystości, a potem wysłać córkę do sanatorium prowadzonego przez zakonnice. Jakby tego było mało autorzy tegoż artykułu nie omieszkali się tym faktem pochwalić. Taka niekonsekwencja to nic budującego dla czytelnika który jest śj. Podejrzewam, że owa córka zamiast regenerować siły w tymże sanatorium musiała żyć w stresie i lęku. Tego typu posunięcie owych rodziców było dalece nieodpowiedzialne i świadczące o niedojrzałości tych ludzi.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.