Czy cel uświęca środki?

 

  Czy każda metoda jest słuszna aby zrealizować słuszny cel? Czy każdy środek i to nawet najbardziej ohydny jest usprawiedliwiony aby zrealizować słuszny cel? Jest to bardzo ważny problem życiowy jak się zachować kiedy cel jest zdaniem czyimś jest słuszny a nawet w jej przekonaniu szlachetny i tylko wg jej oceny, od niej zależy, czy jego realizacja nie będzie zagrożona a nawet udaremniona W literaturze Towarzystwa Strażnica organu którym posługuje się ciało kierownicze pisano, że Rachab „została uznana za prawą dzięki uczynkom” między innymi za to, że wskazała sługom króla niewłaściwy kierunek. Czyli jest dopuszczalne w pewnych sytuacjach kłamstwo zakładając, że np. liderom organizacji grozi niebezpieczeństwo i należy wtedy rozważyć przykład Rachab. Na przykład wiele kobiet jest pod wrażeniem postawy Rachab, mieszkanki Jerycha, która ukryła dwóch izraelskich zwiadowców. Czyli jest to pytanie czy dla ochrony krzewienia prawdy uznanej w organizacji za prawdę można posługiwać się kłamstwem? Czy dla ochrony tego co w ocenie wiernych i przywódców jest słuszne można stosować kłamstwa, wybiegi, wprowadzenia innych w błąd oraz stosować różne zabiegi z pogranicza dobrego smaku a także uciekać się do wszelkich metod niezgodnych z obowiązującym prawem i niezgodnych z zasadami współżycia społecznego aby chronić to co jest zdaniem wiernego słuszne u Boga. Poniżej kilka różnych wypowiedzi o przykładach celów wyznaczanych przez organizację i sposobach koniecznej oraz niezbędnej ich realizacji.

Oto jedna z wypowiedzi z literatury Towarzystwa Strażnica odnosząca się do tego problemu:

Nie ulega wątpliwości, że … pogląd, iż „cel uświęca środki”, nie znajduje poparcia w Biblii. Opierając się na takim rozumowaniu, ludzie mieszkający w krajach dyktatorskich posuwali się do wykonywania rozkazów żądających od nich niebywałego okrucieństwa. w75/20 ss. 21-23

Jak jest zdaniem w dziele np. Niccolo Machiavellego definiowane pojęcie „cel uświęca środki:

Sposób osiągnięcia jakiegoś celu może być nieuczciwy, naganny, jeśli sam cel jest szczytny, chwalebny’; fraza użyta w wypowiedzeniu, liter. – zasada postępowania zalecana w dziele Niccolo Machiavellego „Książę”, a polegająca na możliwości stosowania podstępu, przemocy, obłudy dla dobra ogółu, państwa,w imię racji stanu.

http://sciaga.pl/slowniki-tematyczne/13231/cel-uswieca-srodki/

Zdefiniowany poniżej cel i osiągnięcie ma być akceptacją na znoszenie przeciwności:

A zatem wytrwałość uzdalnia nas do tego, by pomimo przeciwności czy trudności nie rezygnować i nie tracić nadziei (Rzymian 5:3-5, BT). Kieruje wzrok ponad obecnymi cierpieniami na cel — na nagrodę, którą jest życie wieczne w niebie lub na ziemi w93 15.9 ss. 9-14 Chrześcijanom potrzeba wytrwałości.

Rezygnacja ze służby pionierskiej powinna uchodzić za ostateczność.. km 2/90 ss. 5-6 Gorliwi w szlachetnych uczynkach

Jehowa ma dla nas do wykonania coś o wiele ważniejszego niż pogrążanie się w przeciętnych dążeniach świata. Rezygnacja z takich rzeczy stanowi dla niejednego dość ciężką próbę ofiarności… Trzeba we właściwym świetle dostrzegać to, z czego się teraz rezygnuje w porównaniu z nagrodą, jaką można zdobyć. w70/16 ss. 1-7 Ożywienie ducha ofiarności

W imię przyjętego celu w myśl wymogów organizacji powinien nawet być gotowy stracić życie:

Kto poprzestaje na tym, co niezbędne … Nawet gdy znajdzie mało płatne zajęcie, nie zrezygnuje z niego … z powodu … , iż byłoby ono poniżej jego godności. Nie pogardzi też podjęciem jakiejś pracy dorywczej lub chałupniczej …Kto służy Jehowie, ten może być pewien, że … pomoże skutecznie uporać się z problemami życiowymi… Co jednak wtedy, gdy nacisk wzmoże się do tego stopnia, że zagrozi wręcz naszemu istnieniu? … Gdyby wskutek zakazu lub prześladowań zachwiały się podstawy egzystencji …, kompromis … nie uratuje życia… Grozi … utrata prawa do życia i skazanie na wiecznotrwałą zagładę. Gdyby … zginął w chwili wykonywania Boskich wyroków …, byłby pozbawiony widoków na wskrzeszenie z martwych do życia wiecznego. w78/3 ss. 7-11 Nie lękaj się

Służenie Bogu i osiągnięcie życia wiecznego jest możliwe tylko przez poświęcenie. Jaki jest cel w dopuszczaniu dzieci do chrztu, skoro tego nie rozumieją ale mimo chrzest mogą przyjmować:

Bez poświęcenia nikt nie dostąpi życia wiecznego (…). Poświęcenie nie zaszkodzi Twojemu synowi, a może mu dużo dopomóc. (…) dziesięcioletnie dziecko jeszcze nie w pełni rozumie, na czym polega całkowite poświęcenie się dla Boga w myśli, słowie i uczynku? Sięgając pamięcią wstecz widzę, że u mnie całkowite poświęcenie nastąpiło niewiele później — bo po ukończeniu 12 roku życia”.w89 1.3 ss. 15-20

Jaki cel przyświeca publikowaniu Przebudźcie się! oraz Strażnicy?

Zawsze chodziło o to, by publikacje te były ciekawsze i treściwsze, żeby dzięki nim orędzie Królestwa poruszało serca i żeby „ludzie wszelkiego pokroju zostali wybawieni i doszli do dokładnego poznania prawdy” km 12/07 s. 6 Rozpowszechniaj czasopisma, które dają świadectwo prawdzie

Dobro organizacji i dbałość o nie dla zdyscyplinowanych jest kluczowa:

Rodzina Betel była zdyscyplinowana… Rada brata Frosta odzwierciedlała jego dbałość o dobro organizacji Jehowy i miłość do współwyznawców Nic dziwnego, że ta czwórka z czasem bardzo go pokochała! w12 15.10 ss. 17-21

Lojalni chrześcijanie nie wynajdują pretekstów, żeby móc przestawać z takim /wykluczonym/ krewnym. Powodowani lojalnością wobec Jehowy i Jego organizacji, popierają biblijny sposób traktowania zatwardziałych grzeszników. Mają przy tym na względzie dobro danej osoby i w rezultacie mogą jej pomóc odnieść pożytek z otrzymanego skarcenia. lv s. 207-s. 208 ak. 3

Towarzystwo Strażnica sformułowało tak realizację celów wyznaczanych przez organizację w Strażnicy z 15 lutego 1938 r. napisano tak: „Wierny sługa musi być ślepy na wszystko oprócz jednania służby Królowi i jego dobrom królestwa. Wierni będą się poświęcali bezwzględnie, będą dawali wszelką swoją siłę, swoje pieniądze, środki i w ogóle WSZYSTKO dla pomnażana pożytku królestwa”.

Przekazywanie nawet prawdziwych informacji może być szkodliwe, jeżeli nie służy zbudowaniu?g 8/07 ss. 12-14 Jak ukrócić plotkowanie? Czy to jest postępowanie zgodnie z zasadą „cel uświęca środki” czy nie? Czy wobec tego jest słuszna wypowiedź na wstępie tego postu, że organizacja świadków nie stosuje zasady „cel uświęca środki” Moim zdaniem nie. Cele ustala organizacja i bez względu na sytuację wiernego wymusza ich realizację. Oczywiście czytelnik decyduje, ale niewłaściwy wybór będzie oznaczał brak uznania Bożego zdaniem wydawcy? Co oznacza ten niewłaściwy nie trzeba precyzować, to jasne. Myślisz inaczej to napisz a jeśli się zgadzasz to wiesz dlaczego?

 

 

Źródło problemów wg ck i innych.

   Pamiętam wiele lat temu jak autentycznie się cieszyłem, że znam najlepszą drogę życiową ponieważ znam „prawdę”, wychowując się w rodzinie świadków Jehowy. Miałem przeświadczenie, że na tej drodze będzie możliwość unikania problemów życiowych których doświadczają ludzie nie znający organizacji Bożej (dziś piszę bożej). Z czasem jednak dostrzegałem, że organizacja nie umie zdiagnozować problemów z którymi stykają się jej członkowie, a nawet je tworzy i coraz poważniejsze,  są wreszcie tolerowane i ukrywane w organizacji nawet przestępstwa jak pedofilia.  A wobec tych którzy takie postępowanie potępiają stosowane wykluczania, a następni są oni odsądzani od „czci i wiary” oraz przedstawiani jako wyjątkowo podli ludzie. A starsi w organizacji ustanowieni do udzielania pomocy duchowej wiernym zupełnie nie radzą sobie ani w znajdywaniu przyczyny i źródła problemów, ani też w ich rozwiązywaniu. Kiedy moja wiedza na temat problemów była znikoma, zastanawiałem się nad ich źródłem, a tym bardziej dlaczego te problemy ciągną latami i nie są rozwiązywane. Dlaczego? Przecież  jak wierzyłem znają prawdę o całości spraw pod słońcem i to znajomość ma być w parktyce tak nieskuteczna.  Coś tu nie tak. Kiedy jednak czyta się takie wypowiedzi, że: Nie ulega jednak wątpliwości, że służenie prawdziwemu Bogu to najlepsza droga życiowa w08 15.5 str 17. Powstają pytania. Zastawiałem w czym ta droga jest najlepsza? Na to pytanie nie ma rozsądnej odpowiedzi, wyjaśnienie, że jesteśmy niedoskonali i diabeł zwodzi przestało być dobrym wyjaśnieniem. Zobaczmy jak pisano o źródle problemów w literaturze Towarzystwa Strażnicy:

twierdzenie, że religia stanowi źródło problemów ludzkości, jest tylko częściowo prawdziwe. Odnosi się wyłącznie do religii fałszywej. Bóg ma zamiar już wkrótce usunąć wszystkie religie fałszywe”.-w04 15.2 str. 4-7

W dzisiejszym świecie ludzie cierpią z powodu narastających problemów i pogarszających się warunków, lecz słudzy Jehowy nieprzerwanie zanoszą „dobrą nowinę o czymś lepszym” wszystkim gotowym jej słuchać”.km 7/09 s. 3

Zważywszy na źródło dzisiejszych problemów oraz godne pożałowania położenie, w jakim się znajdujemy, przyszłość może wydawać się mroczna. Ale Biblia zapewnia nas, że Bóg nie pozwoli, by taki stan rzeczy trwał w nieskończoność”. g 1/06 str. 6-9

Znając „prawdę” z Biblii w interpretacji Towarzystwa Strażnicy mają jakoby najlepsze źródło informacji:

Istnieje wszakże źródło wiarogodnych informacji na temat każdej ważnej dziedziny życia, dzięki którym może się ono stać bezpieczniejsze. Tym źródłem jest Biblia. Zawiera wskazówki dotyczące całego szeregu czynników mających związek z naszym zdrowiem i naszą pomyślnością. Księga ta oczywiście nie omawia szczegółowo wszystkich problemów. Przedstawia … wyborne zasady, którymi możemy się kierować między innymi w takich sprawach, jak odżywianie się, sprawność fizyczna, nastawienie umysłu, seks, picie alkoholu, palenie papierosów czy zażywanie narkotyków. w01 1.2 s. 3

Czytelnik Przebudźcie się z USA:

Artykuły te otwarcie wskazały źródło problemów. Jesteśmy pewni, że dzięki nim nasze małżeństwo będzie bardziej udane”. g94 8.10 s. 30

Skoro jest jak podaje wydawca tak „pięknie”, to dlaczego jest tak źle i coraz gorzej?

Otóż organizacja stosuje swego rodzaju mylące interpretacje tej niechlubnej rzeczywistości. W rodzaju, że „droga prawdy” coraz „jaśniej świeci” i nie ma jeszcze pełnego stanu zrozumienia. Na to trzeba czasu i organizacja stopniowo dojdzie do stanu właściwego. Czas upływa i lepiej nie jest tylko gorzej, a swoista fluktuacja kadr w organizacji świadków Jehowy, czyli pozbywanie się pod różnymi pretekstami „starych” wieloletnich jej członków ogranicza a nawet wyklucza zauważanie braku postępu w ustalaniu źródła problemów w organizacji. W pewnym miejscu podano wyjaśnienie takiego podziału wśród ludzi tłumaczący istnienie poszukiwaczy źródła problemów lub tych niezainteresowanych jego znalezieniem:

Ludzie dzielą się na trzy kategorie. Na tych, co nie szukają. Na tych, co szukają i się zmieniają oraz na tych, którzy znaleźli, ale wszechświat mówi im „pieprz się”. Problem w tym, że pierwsi są leniwi albo zwyczajnie głupi, drudzy mają fart, chociaż w zmianę wkładają też dużo pracy, ale to ostatnim brakuje szczęścia.

http://michaelives.pl/jak-znalezc-zrodlo-problemu-i-rozwiazanie/

Nasze życie często chcemy sprowadzić do prostych rozwiązań. Rozwiązania te polegają na skrajnych ocenach i ogromnej krytyce. Krytykujemy ludzi, oceniamy sytuacje, licząc na to, że uda nam się w końcu coś w naszym życiu naprostować. Jednak krytycyzm, któremu ulegamy powoduje, że notorycznie czymś się denerwujemy, irytujemy. Wszystko, co złego nam się wydarza, oceniamy jako następstwo działania innych ludzi, zewnętrznych sytuacji. Próbujemy się oszukać, że wina leży tylko po stronie zewnętrznych czynników. Wiemy, że jest to nieprawdą, ale mimo wszystko wolimy się nadal oszukiwać. Kiedy w różnych kręgach rozmawiam o różnych trudnościach, bardzo często jako źródła trudności, problemów pada jedna odpowiedź, której też sam często używam – jest to kwestia rodziców – tego jak wychowują, których brak lub ich niedoskonałości są źródłem wszelkich trudności, młodych osób. Również mi udziela się taka odpowiedź, a sam wiem, że taka odpowiedź jest raczej sloganowym rozwiązaniem, pustą oceną, a nie realnym źródłem powodów naszych trudność.

http://doniek.poczekaj.pl/zrodlo-problemow/

Dalej podano:

Powiedzmy sobie szczerze, że jeśli wskazanie problemu, byłoby takie proste, to co dalej? Dlaczego trudności się nie zmniejszają?

Czy nie to samo można powiedzieć o organizacji świadków Jehowy, że jej problemy (trudności) się nie zmniejszają? Dlaczego?

Diagnoza podana jest w Przypowieściach Salamona. Ona jednak jest nie dobra dla ciała kierowniczego świadków Jehowy ale jakże trafnie oddająca rzeczywistość. Oto ona:

Przypowieści 12:21 bw „Sprawiedliwego nie spotka żadne zło, lecz bezbożni mają pełno kłopotów.” Czyli ci którzy nie szukają sprawiedliwości, a organizacyjnej prawości i podległości pod porządek teokratyczny stanowiony przez Towarzystwo Strażnica, a później przez ciało kierownicze. Sprawia to działanie niestety tylko nierozwiązywalne kłopoty i ciągnące się latami niekończące problemy, ponieważ nie szukając sprawiedliwości, starsi nie są w stanie  ustalić nigdy źródła problemów. Czy ktoś w organizacji szuka sprawiedliwości, czy jedynie gorliwości w krzewieniu punktu widzenia ciała kierowniczego? Co myślisz o tym? Mówią w organizacji to „najlepsza droga życiowa”. W czym jest ona najlepsza?

 

Narzucanie swego zdania innym wg ck i innych

   Zauważam od pewnego czasu jak niezrozumiałe jest na różne sposoby forsowanie stanowiska przez narzucanie go innym i to jest bardzo popularne w różnych środowiskach, czy społecznościach religijnych. Jest to bardzo zaskakujące w sytuacji kiedy wszyscy jednocześnie przyznają, że każdy człowiek ma wolną wolę daną im przez Boga. Jednocześnie też zapewniają na ogół, że nie wiedzą wszystkiego lub inaczej najczęściej  zapewniają, że to co wiedzą nie jest ostatecznym i bezdyskusyjnym ustaleniem wszystkiego pod słońcem jak należy wiedzieć. Podstawą powyższego stanowiska jest Biblia i ona jest traktowana jako podstawa tego, że człowiek ma wolność wyboru, a także nikt nie wie wszystkiego, a więc jak może wymuszać i narzucać innym to co wie. Pisałem już o tym ludzie „nie potrafią zgłębić dzieła czynionego pod słońcem”Kazn 8:17 i 1 Koryntian 13:12 bw „Teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce, ale wówczas twarzą w twarz” – czy już ktokolwiek wie jak należy wiedzieć. Tu link:

https://jedrusiowy.wordpress.com/2016/05/08/prawda-w-ujeciu-ciala-kierowniczego-swiadkow-jehowy/

Skąd zatem ten paradoks z narzucaniem, skoro nawet to słuszne i właściwe nie powinno być narzucane?

Oto kilka przykładów co napisano na temat narzucania swego stanowiska z literaturze świadków Jehowy. Co ciekawe wskazujące na sprzeczną postawę. Czy taka postawa jest porzucona po odejściu od organizacji? Czy byli świadkowie Jehowy są od niej wolni? A jak to wygląda wśród innych chrześcijan, czy są wolni od narzucania innym swego stanowiska w rozmowach lub wygłaszania ostatecznych wniosków w sprawach religijnych, co jest słuszne a co nie?

Oto przykład stanowiska ck o tym, że nie należy innym narzucać swego stanowiska:

narzucanie komuś swego stanowiska lub nakłanianie go do zignorowania głosu sumienia nie świadczyłoby o miłości. I chociaż nie ma nic złego w zasięganiu rady u dojrzałych członków zboru, to jednak każdy chrześcijanin „poniesie swój własny ciężar” odpowiedzialności za podejmowane decyzje. „Każdy z nas sam za siebie zda sprawę Bogu” w1.3.2006

Inny przykład czy działanie polegające na dążeniu do przedstawienia swego stanowiska przez świadków Jehowy innym ludziom, nie jest jego narzucaniem drugim swojej wiary?

Pytanie: Dlaczego nagabujecie obcych ludzi? Czy nie jest to narzucanie drugim swej wiary?

Odpowiedź: Jak się wam wydaje: Czy jest to naganne, gdy ktoś uśmiechnięty podejdzie do was na ulicy i zapyta o zdanie w tej bądź innej kwestii? (Jeremiasza 5:1; Sofoniasza 2:2, 3). (Wojciech i Magdalena zademonstrowali następnie, jak pytali napotykanych ludzi, czy Bóg interesuje się losem powodzian w Polsce). Po wysłuchaniu rozmówcy wskazujemy, co na dany temat mówi Biblia. Jeżeli ktoś nie ma ochoty z nami rozmawiać, życzymy mu miłego dnia i odchodzimy (Mateusza 10:11-14). Czy nazwalibyście to nagabywaniem? A może ludzie nie powinni ze sobą rozmawiać? w1.10.2004

Niebezpieczeństwo narzucania innym, że są czymś gorszym, bo nie znają „prawdy” z organizacji lub nie w pełni się do nie stosują?

Narzucanie komuś wrażenia, że jest gorszy lub mniej wart, przy równoczesnym podkreślaniu własnej wiedzy, zdolności albo doświadczenia, miewa niebezpieczne następstwa” w75/24

Starsi nie mają zdaniem ck prawa narzucania innym swego modelu postępowania:

Na barkach starszych wszakże spoczywa…. Niekiedy muszą podejmować próbę sprowadzenia …, którzy zeszli na manowce błędu i grzechu. W takich wypadkach również muszą się starać o zachowanie „trzeźwej rozwagi” i podchodzić do każdej sprawy z namysłem. Nie należy… do ich obowiązków narzucanie drugim postępowania ściśle według ich modelu.w76/3

A tu poniżej mamy perełkę o znaczeniu fundamentalnym, świadczącą o tym, że „niewolnik” (ck) zaprzecza sobie i to w kwestii o znaczeniu podstawowym:

KTO RZECZYWIŚCIE JEST NIEWOLNIKIEM WIERNYM I ROZUMNYM”? … Świadkowie Jehowy wierzą, że ta przypowieść odnosi się do jedynego prawdziwego zboru naśladowców Jezusa Chrystusa, namaszczonych duchem Bożym… Narzucanie jakiejkolwiek interpretacji tej przypowieści nie ma najmniejszego sensu. Oszukiwanie samego siebie nie daje żadnego pożytku, a nawet przynosi szkody pod względem duchowym. w81/4

Jednak cały czas narzucają swoją interpretację, a za jej nie przyjmowanie wykluczają ze swego grona. Dlaczego? 

Czy da się normalnie rozmawiać z kimś kto narzuca rozmówcy swoje zdanie?

Jak rozmawiać z osobą, która narzuca mi swoje zdanie?

Mam prośbę, nie wiem jak mam się zachować, jak rozmawiać z osobą która , narzuca mi zawsze swoje zdanie, na dany temat, jeśli jej nie przytaknę, a powiem, że nie ma racji i uważam inaczej to już się złości jest agresywna, natrętna, krzykiem na mnie, obraza mnie, nie szanuje mojego zdania ,nieraz wcale mnie nie słucha jak z nią rozmawiam ,zawsze stara mi udowadniać, że to ona ma racje i jej zdanie jest najważniejsze, ze ona tyle przeżyła i doświadczyła, moje doświadczenia nie są takie jak jej.

https://portal.abczdrowie.pl/pytania/jak-rozmawiac-z-osoba-ktora-narzuca-mi-swoje-zdanie

Trzeba powiedzieć, że kiedy wchodzimy w kwestie religijne to znika szacunek dla cudzego stanowiska które się diametralnie różni od wyznawcy określonego poglądu religijnego i to mimo, że nie ma do takiego zachowania żadnych podstaw. Nie są to sytuacje odosobnione. Dlaczego? Nie istnieje coś co się nazywa asertywnością:

Asertywność

Słowo to przyszło do nas z angielskiego w latach 60. XX wieku. Oznacza posiadanie i wyrażanie własnego zdania, emocji i postaw w granicach nie naruszających praw i terytorium innych osób oraz własnych. Asertywność to:

  • umiejętność wyrażania opinii, krytyki, potrzeb

  • umiejętność odmawiania w sposób nie uległy i nie raniący innych

  • umiejętność przyjmowania krytyki, ocen i pochwał

  • świadomość siebie

  • wrażliwość na innych.

    Asertywność to nie tylko umiejętność odmawiania

  • Większości z nas asertywność kojarzy się z odmawianiem. To spore uproszczenie. – … – tłumaczy Anna Śliwińska. – Tak naprawdę jest to umiejętność wyrażania swoich myśli, uczuć i poglądów z zachowaniem własnych granic psychologicznych i przy poszanowaniu granic innych ludzi. Umiejętność mówienia „tak” jest równie ważna jak umiejętność mówienia „nie”. Jesteśmy asertywni, gdy potrafimy przyjmować pochwały, ale i krytykę. Także wtedy, gdy umiemy prosić o pomoc. Zwykle prezentujemy jedną z dwóch skrajnych postaw: jesteśmy ulegli albo agresywni wobec innych. Asertywność jest gdzieś pośrodku, między uległością a agresją. To zdolność negocjowania, komunikowania się z ludźmi przy zachowaniu własnej odrębności i bez narzucania innym swojego zdania.

Oto wypowiedź z etyki prawniczej na temat narzucania innym swego stanowiska w kwestiach moralnych:

każdy człowiek jako – jednostka autonomiczna – sam ustanawia normy moralne, którymi chce się kierować. Może oczywiście upowszechniać swoje przekonania w sferze postaw moralnych, ale jedynie za pomocą metod perswazyjnych, bez uciekania się do narzucania ich innym. W szczególności nie jest dozwolone narzucanie innym swoich przekonań dotyczących moralności środkami przymusu.”

https://books.google.pl/books id=JzxMDwAAQBAJ&pg=PA53&lpg=PA53&dq=narzucanie+stanowiska&source=bl&ots=Lazfzw8voV&sig=e9Bo7n0hkTAYmbIYPzyGOeKNnM&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwiZ_cLl5drbAhUDDZoKHewqDnQQ6AEITDAG#v=onepage&q=narzucanie%20stanowiska&f=false

Czyżby zatraca się u wierzących, że inni mają wolną wolę, a jeśli im się tego nie wykrzyczy, narzuci to będą dokonywać złych wyborów, czyli będą jedynie błądzić i czynić zło. Więc należy ich postraszyć czymkolwiek np. „armagedonem”, „piekłem” aby zaczęli myśleć. Wierzący (świadek Jehowy) daje sobie prawo w imię ich dobra zalać ich potokiem słów, zagadać i nie dojść do słowa w przeświadczeniu, że działa w ich dobrze pojętym interesie. Mając wewnętrzne przekonanie, że takie zachowanie jest całkowicie właściwe a nawet konieczne. Niekiedy byłem w sytuacji kiedy właściwie musiałem przerwać taki słowotok skierowany do mnie, bo inaczej nie byłoby możliwości wzajemnej wymiany myśli. W trakcie padają różne sformułowania w rodzaju co należy czynić w życiu, a także w co należy wierzyć i jakie warunki trzeba spełnić aby uzyskać zrozumienie wszelkich kwestii religijnych. Kluczowe jest co trzeba zrobić aby życie poukładało się jak należy w rodzaju: „trzeba chodzić na zebrania organizowane przez zbór”, „zaufaj Jehowie” i „czekaj na Niego a on wszystko w słusznym czasie uporządkuje”, u innych: „powierz życie swoje Jezusowi i on wszystko uporządkuje” i „wtedy wszystko zrozumiesz jak należy”. Dziwne, czy wszystko jest już wiadome, czy nadal jest „zagadką” aby usprawiedliwiona była taka postawa? Czy w określonej sytuacji już nie wolno już dociekać „jak się rzeczy mają”, a jedynie przyjąć czyjeś wyjaśnienia? Co myślisz o tym?

Strach i odwaga wg ck.

   Obserwować można zjawisko które nazywa się strachem inaczej zwanym obawą przez zrobieniem czegoś lub powiedzeniem które może wywołać niezadowolenie kogoś, kto dysponuje władzą lub możliwością pozbawienia przywilejów, dostępu do dóbr lub innych rzeczy które trudno wymienić nawet jakich, czyjaś wyobraźnia napędzana strachem może podpowiadać najróżniejsze. Skąd się bierze strach? Najkrócej to jest działanie egregora.

Tu pisałem o nich: https://jedrusiowy.wordpress.com/2017/07/08/czlowiek-jako-syn-bozy-czy-poddany-wplywowi-egregorow/.

Literatura wydawana pod nadzorem ciała kierowniczego właściwie ogranicza u wiernych odwagę do śmiałości w głoszeniu ich nauk innym ludziom i uczęszczania na zebrania oraz odpowiadania na nich, co jest ich praktyką religijną, organizowanych w zborach czyli lokalnych społecznościach świadków Jehowy.

Oto czym jest odwaga wg słownika PWN:

odwaga «śmiała, świadoma postawa wobec niebezpieczeństwa»

odwaga cywilna «odwaga wypowiadania się i postępowania zgodnie ze swoimi przekonaniami, bez względu na konsekwencje»

Oto jak o bojaźni napisano w Strażnicy:

Aby chodzić drogami Jehowy, musimy odznaczać się odwagą. Pismo Święte wręcz nakazuje ludowi Bożemu przejawiać ten przymiot. Na przykład psalmista Dawid nawoływał w pieśni: „Bądźcie odważni i niech serce wasze będzie mocne, wszyscy wy, którzy wyczekujecie Jehowy” (Psalm 31:24, NW [31:25, Bw]). Odwaga to „śmiała, świadoma postawa wobec niebezpieczeństwa, (…) siła moralna” (Słownik języka polskiego pod redakcją M. Szymczaka). Człowiek odważny jest silny, śmiały, mężny. Jehowa dodaje odwagi swym sługom, co wyraźnie wynika ze słów apostoła Pawła skierowanych do jego współpracownika Tymoteusza: „Nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia” (2 Tymoteusza 1:7, BT).

w15.11.1993

Ciekawe jest  jednocześnie to, że Towarzystwo Strażnica zaznacza, że Bóg któremu służą świadkowie Jehowy nie daje im ducha bojaźni a „odwagi i trzeźwego myślenia”. W praktyce preferowana jest odwaga i ograniczona zdaniem wydawcy tylko do tego aby głosić stanowisko „niewolnika”, czyli ciała kierowniczego, co łączy się z wszędzie z odważnym demonstrowaniem przynależności do organizacji kierowanej przez Boga, a w praktyce przez wspomniane wyżej ciała kierownicze. Zaskakujący jest fakt, że kiedy zachodzi sprzeczność głoszonych przez ciało kierownicze poglądów ze zdrowym rozsądkiem, a nawet z Biblią którą uznają za ich zdaniem najwyższy autorytet pojawia się strach przed ujawnieniem, że się z tym nie zgadzają i to nawet kiedy takie poglądy przynoszą szkody i są niezgodne z zasadami współżycia społecznego, a także obowiązującym prawem. To jest oczywiste działanie egregora i przykład jak można nie mając wpływu na nic można wywołać strach przed innymi jakoby się miało na to wpływ. Oto przykład ukazujący:

3) Wskazówki organizacji Jehowy, od których będzie zależało nasze życie, według ludzkiej oceny mogą się wtedy wydać niepraktyczne. Wszyscy musimy być gotowi usłuchać każdego polecenia, jakie otrzymamy, bez względu na to, czy z naszego lub strategicznego punktu widzenia będzie ono rozsądne, czy też nie. 4) Teraz jest czas, żeby ci, którzy pokładają ufność w świeckim wykształceniu, dobrach materialnych albo ludzkich instytucjach, zmienili swój sposób myślenia. Starsi powinni być gotowi pomóc każdemu, kto się chwieje w wierze. Strażnica do studium 25.11.2013 str. 20 ak.17

Powyższe jest sprzeczne z wersetem:

Każdy z nas sam za siebie zda sprawę Bogu” (RZYMIAN 14:12).

Jeżeli każdy sam poniesie odpowiedzialność, czyli zda sprawę Bogu, to nie wolno wymuszać ani narzucać członkom organizacji niczego i to nawet tego co jest słuszne, a tym bardziej tego co nie jest słuszne. Skoro coś może być nierozsądne, to znaczy głupie. Zwykle jeśli się wydaje głupie to zapewne takie jest. Wówczas są tacy którzy słusznie potrafią powiedzieć, głupota rządzi jeśli mądrość milczy.

W takiej sytuacji jest potrzebna odwaga aby się temu przeciwstawić. Na jednej ze stron znalazłem taką treść:

Trzeba pamiętać, że odwaga jest córką wiary i siostrą pokory. To dużo mówi o tym, o jaki typ odwagi tu chodzi. Pokora jest odważnym stawianiem trudnych pytań, bez względu na to, co inni mówią, myślą, dokąd zmierzają. Jeśli wszystko we mnie krzyczy, że jest inaczej, niż widzą ludzie, to pokora każe odważnie o tym powiedzieć. Pokora wymaga wsparcia odwagi, a jednocześnie ją rodzi. Jeśli jesteśmy w pełni pokorni wobec świadectwa naszych zmysłów, uczuć, rozumu i ducha, to stać nas na odwagę. Przekonanie prawdziwie zakorzenione w naszym sercu daje moc, która sprzyja odważnemu działaniu. Ale w programie Quest odwaga to również zdolność do przyjmowania krytyki, przyznawania się do błędów i do wątpliwości, które mogą sprawić, że zmienimy poglądy i wizję celu podróży. Pokora i odwaga muszą być w bliskiej siostrzanej relacji i ciągle rozmawiać ze sobą.

http://zwierciadlo.pl/psychologia/programy-eichelbergera/odwaga-czyli-sprostac-nieznanemu

Pismo Święte wielokrotnie wzywa do okazywania odwagi; wyjaśnia też, jak można jej nabrać (Ps 31:24). Bardzo pomocne pod tym względem jest towarzystwo współwyznawców (Dz 28:15) w6/18.2018 

Czy pomocne jest towarzystwo tych którzy są przepełnieni strachem aby nie mówić co czują, co ich boli i z czym się nie zgadzają? Nie. A wspomniane wyżej polecenie o słuchaniu ciała kierowniczego napełnia strachem. Więc czy towarzystwo osób (współwyznawców) przepełnionych strachem może dodać odwagi? Absolutnie nie. Czy myślisz inaczej, jeśli tak napisz, a jeśli się zgadzasz napisz dlaczego.

Czym był raj Jahwe lub Jehowy w którym osadził człowieka?

    Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, nie z uwagi na dostępne informacje a utarte poglądy i przyjęte wierzenia. W których przyjęło się do świadomości ludzkiej w wewnętrznych schematach myślowych, zarówno w poglądach religijnych, a także umysłach wiernych, że jest ten dobry Bóg który wszystko stworzył i jest zainteresowany dobrem wszystkich ludzi i każdego człowieka z osobna. Trudno się temu dziwić, bo każdy z nas szuka swojej tożsamości. korzysta przy tym z informacji które sam uznaje za te właściwe i podawane przez przywódców religijnych którym ufa. Twój wybór, ostrzegam możesz być zszokowany  poniższymi informacjami. Jeśli uważasz ten temat za niestosowny dla Ciebie nie czytaj dalej.

Wiele napisano, a jeszcze więcej się napisze, tekstów o Biblii, Bogu i stworzeniu. Im więcej się pisze, tym bardziej to prawdziwe źródło – Biblia – skrywa się pod warstwami interpretacji. Współczesny człowiek wychowuje się pośród wypracowanych przez pokolenia myślowych schematów, które bywają silniejsze od nagiego słowa Biblii, i które nieraz przydają biblijnym opowieściom wyjaśnień nie znajdujących uzasadnienia w tekście. Dlaczego biblijny Bóg stworzył człowieka? Jaką osobowość ma Stwórca? Na te i wiele podobnych pytań często potrafimy odpowiedzieć formułką z lekcji katechezy, rzadziej słowem popartym właściwym wersetem.

Kaznodzieje nierozerwalnie złączyli z pojęciem „Boga” takie przymiotniki jak „miłościwy”, „przebaczający”, „sprawiedliwy”… Czy słusznie? Tora – pięć pierwszych ksiąg Starego Testamentu – rysuje odmienny obraz. Jahwe, plemienny bóg Hebrajczyków, zaskakuje popędliwością oraz pragnieniem własnej chwały. Człowieka traktuje niczym niewolnika, przed którym stawia wybór: ślepe posłuszeństwo lub śmierć”. –

źródło: https://wolnemedia.net/krwiozerczy-jahwe/

Kim był ten kto stworzył człowieka i po co to zrobił? Przedstawiono nam, że Bóg stworzył człowieka aby mieszkał w raju i ona jest nadzieją na lepszy Nowy Świat zdaniem Towarzystwa Strażnica:

Nadzieja na życie w raju pomaga mi patrzeć na cele świeckie z właściwej perspektywy. Nie staram się wykorzystywać swoich talentów, żeby jak najwięcej zarobić czy wspinać się po szczeblach kariery. Czas i energię inwestuję w cele duchowe”.

Wedle tej interpretacji szczytem marzeń i szczęściem miało być życie w raju. Można wymieć książki wydane przez wydawnictwo świadków Jehowy potwierdzające takie stanowisko: „Od raju utraconego do raju odzyskanego” i „Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi”

Zajrzyjmy jednak do Biblii zobaczmy co człowiek miał robić w raju i dla kogo on miał być:

(…) nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi, ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła – bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał ziemię i rów kopał w ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby – wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia (…)”(Rodz. 2,5-7)

Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał”. (Rodz. 2,15)

Co podają inne źródła?

Według Biblii, raj był ogrodem, który Bóg wydzielił na ziemi ze względu na panujące w nim wspaniałe warunki. Współcześni badacze twierdzą, że miejscem opisanym w Piśmie Świętym jest miasto Tebriz w Iranie. Sprawdźcie, jak obecnie wygląda”.

https://turystyka.wp.pl/tebriz-to-tu-znajduje-sie-biblijny-raj-6043967363822721g

Perskie słowo tłumaczone na „ogród otoczony murem” znaczy również „raj”. Obraz przedstawiony na wspomnianym dywanie bardzo przypomina biblijny opis przepięknego, bujnego ogrodu Eden… Jehowa Bóg, Twórca pierwotnego raju, obiecał, że go przywróci.

Strażnica do rozpowszechniania nr 4 z 2017r.

Zatem czy podstawowa nadzieja uzmysłowiana czytelnikom jest prawidłowo rozumiana? Wg podanego wyżej źródła napisano:

Przekonanie, że ogród Eden został stworzony jako mieszkanie dla człowieka nie znajduje potwierdzenia w Biblii – wręcz przeciwnie. Eden to raj, który Bóg stworzył sam dla siebie. Przechadza się po nim samotnie, zwracając uwagę na człowieka wówczas, gdy ten przestaje wywiązywać się ze swoich obowiązków. A jakie są obowiązki człowieka? Człowiek jest jednym z elementów utrzymującego się samoistnie raju, ogrodnikiem obdarzonym misją pielęgnowania dominium stwórcy. –

Później usłyszeli głos Jehowy Boga, chodzącego (przechadzającego się) po ogrodzie o wietrznej porze dnia. –Rodzaju 3:8 A więc co myślisz wg tego co jest napisane, a nie jak się interpretuje?

Czyli kim był Jehowa skoro przechadzał się po ogrodzie Eden? Wcześniej powiedziane, że stworzył człowieka aby ogród uprawiał i go doglądał, a jeszcze wcześniej aby kopał rowy i nawadniał powierzchnię ogrodu. Dla kogo? Siebie? Warto się nad tym zastanowić. Czy teraz sytuacja się ma powtórzyć? 144 000 mają być tymi którzy będą się przechadzać po ogrodzie, a tymi który mają go doglądać będzie „wielka rzesza drugich owiec”? Warto w tym miejscu dokładnie przeanalizować kim jest Elohim i JHWH. Co się takiego wydarzyło w przeszłości, w wyniku czego krążą opowieści dotyczące raju w którym ludzie mieli bliski kontakt z Bogiem? Jak było naprawdę? A może nie należy dopatrywać nic złego w przywróceniu raju? Ciekawe wnioski może nasuwać pogląd, że z tym Elohim nie było  tak jak to się powszechnie uważa. Oto ciekawy fragment z filmu: „Piramida w Gdyni to grobowiec Króla Jahwe”.

https://youtu.be/-G_CJZZ6Wcw?t=254

Jeśli nie można jednoznacznie określić co znaczy słowo Elohim i IHWH. Więc dlaczego nie można? Czy może istnieć tajemnica która nie może być wyjaśniona? Czy na pewno raj to perspektywa wiecznego życia człowieka na ziemi? Po analizie tekstu biblijnego mogą być wątpliwości. A w powyższym filmie przedstawiono, że jakoby Jahwe nie żyje i jest jego grób? Warto się zastanowić, czy żyjący wiecznie Stwórca i Nasz Ojciec Niebiański jest tym samym co Jahwe. Każdy może myśleć, co chce, ważkie pytania jednak pozostają.