Źródło problemów wg ck i innych.

   Pamiętam wiele lat temu jak autentycznie się cieszyłem, że znam najlepszą drogę życiową ponieważ znam „prawdę”, wychowując się w rodzinie świadków Jehowy. Miałem przeświadczenie, że na tej drodze będzie możliwość unikania problemów życiowych których doświadczają ludzie nie znający organizacji Bożej (dziś piszę bożej). Z czasem jednak dostrzegałem, że organizacja nie umie zdiagnozować problemów z którymi stykają się jej członkowie, a nawet je tworzy i coraz poważniejsze,  są wreszcie tolerowane i ukrywane w organizacji nawet przestępstwa jak pedofilia.  A wobec tych którzy takie postępowanie potępiają stosowane wykluczania, a następni są oni odsądzani od „czci i wiary” oraz przedstawiani jako wyjątkowo podli ludzie. A starsi w organizacji ustanowieni do udzielania pomocy duchowej wiernym zupełnie nie radzą sobie ani w znajdywaniu przyczyny i źródła problemów, ani też w ich rozwiązywaniu. Kiedy moja wiedza na temat problemów była znikoma, zastanawiałem się nad ich źródłem, a tym bardziej dlaczego te problemy ciągną latami i nie są rozwiązywane. Dlaczego? Przecież  jak wierzyłem znają prawdę o całości spraw pod słońcem i to znajomość ma być w parktyce tak nieskuteczna.  Coś tu nie tak. Kiedy jednak czyta się takie wypowiedzi, że: Nie ulega jednak wątpliwości, że służenie prawdziwemu Bogu to najlepsza droga życiowa w08 15.5 str 17. Powstają pytania. Zastawiałem w czym ta droga jest najlepsza? Na to pytanie nie ma rozsądnej odpowiedzi, wyjaśnienie, że jesteśmy niedoskonali i diabeł zwodzi przestało być dobrym wyjaśnieniem. Zobaczmy jak pisano o źródle problemów w literaturze Towarzystwa Strażnicy:

twierdzenie, że religia stanowi źródło problemów ludzkości, jest tylko częściowo prawdziwe. Odnosi się wyłącznie do religii fałszywej. Bóg ma zamiar już wkrótce usunąć wszystkie religie fałszywe”.-w04 15.2 str. 4-7

W dzisiejszym świecie ludzie cierpią z powodu narastających problemów i pogarszających się warunków, lecz słudzy Jehowy nieprzerwanie zanoszą „dobrą nowinę o czymś lepszym” wszystkim gotowym jej słuchać”.km 7/09 s. 3

Zważywszy na źródło dzisiejszych problemów oraz godne pożałowania położenie, w jakim się znajdujemy, przyszłość może wydawać się mroczna. Ale Biblia zapewnia nas, że Bóg nie pozwoli, by taki stan rzeczy trwał w nieskończoność”. g 1/06 str. 6-9

Znając „prawdę” z Biblii w interpretacji Towarzystwa Strażnicy mają jakoby najlepsze źródło informacji:

Istnieje wszakże źródło wiarogodnych informacji na temat każdej ważnej dziedziny życia, dzięki którym może się ono stać bezpieczniejsze. Tym źródłem jest Biblia. Zawiera wskazówki dotyczące całego szeregu czynników mających związek z naszym zdrowiem i naszą pomyślnością. Księga ta oczywiście nie omawia szczegółowo wszystkich problemów. Przedstawia … wyborne zasady, którymi możemy się kierować między innymi w takich sprawach, jak odżywianie się, sprawność fizyczna, nastawienie umysłu, seks, picie alkoholu, palenie papierosów czy zażywanie narkotyków. w01 1.2 s. 3

Czytelnik Przebudźcie się z USA:

Artykuły te otwarcie wskazały źródło problemów. Jesteśmy pewni, że dzięki nim nasze małżeństwo będzie bardziej udane”. g94 8.10 s. 30

Skoro jest jak podaje wydawca tak „pięknie”, to dlaczego jest tak źle i coraz gorzej?

Otóż organizacja stosuje swego rodzaju mylące interpretacje tej niechlubnej rzeczywistości. W rodzaju, że „droga prawdy” coraz „jaśniej świeci” i nie ma jeszcze pełnego stanu zrozumienia. Na to trzeba czasu i organizacja stopniowo dojdzie do stanu właściwego. Czas upływa i lepiej nie jest tylko gorzej, a swoista fluktuacja kadr w organizacji świadków Jehowy, czyli pozbywanie się pod różnymi pretekstami „starych” wieloletnich jej członków ogranicza a nawet wyklucza zauważanie braku postępu w ustalaniu źródła problemów w organizacji. W pewnym miejscu podano wyjaśnienie takiego podziału wśród ludzi tłumaczący istnienie poszukiwaczy źródła problemów lub tych niezainteresowanych jego znalezieniem:

Ludzie dzielą się na trzy kategorie. Na tych, co nie szukają. Na tych, co szukają i się zmieniają oraz na tych, którzy znaleźli, ale wszechświat mówi im „pieprz się”. Problem w tym, że pierwsi są leniwi albo zwyczajnie głupi, drudzy mają fart, chociaż w zmianę wkładają też dużo pracy, ale to ostatnim brakuje szczęścia.

http://michaelives.pl/jak-znalezc-zrodlo-problemu-i-rozwiazanie/

Nasze życie często chcemy sprowadzić do prostych rozwiązań. Rozwiązania te polegają na skrajnych ocenach i ogromnej krytyce. Krytykujemy ludzi, oceniamy sytuacje, licząc na to, że uda nam się w końcu coś w naszym życiu naprostować. Jednak krytycyzm, któremu ulegamy powoduje, że notorycznie czymś się denerwujemy, irytujemy. Wszystko, co złego nam się wydarza, oceniamy jako następstwo działania innych ludzi, zewnętrznych sytuacji. Próbujemy się oszukać, że wina leży tylko po stronie zewnętrznych czynników. Wiemy, że jest to nieprawdą, ale mimo wszystko wolimy się nadal oszukiwać. Kiedy w różnych kręgach rozmawiam o różnych trudnościach, bardzo często jako źródła trudności, problemów pada jedna odpowiedź, której też sam często używam – jest to kwestia rodziców – tego jak wychowują, których brak lub ich niedoskonałości są źródłem wszelkich trudności, młodych osób. Również mi udziela się taka odpowiedź, a sam wiem, że taka odpowiedź jest raczej sloganowym rozwiązaniem, pustą oceną, a nie realnym źródłem powodów naszych trudność.

http://doniek.poczekaj.pl/zrodlo-problemow/

Dalej podano:

Powiedzmy sobie szczerze, że jeśli wskazanie problemu, byłoby takie proste, to co dalej? Dlaczego trudności się nie zmniejszają?

Czy nie to samo można powiedzieć o organizacji świadków Jehowy, że jej problemy (trudności) się nie zmniejszają? Dlaczego?

Diagnoza podana jest w Przypowieściach Salamona. Ona jednak jest nie dobra dla ciała kierowniczego świadków Jehowy ale jakże trafnie oddająca rzeczywistość. Oto ona:

Przypowieści 12:21 bw „Sprawiedliwego nie spotka żadne zło, lecz bezbożni mają pełno kłopotów.” Czyli ci którzy nie szukają sprawiedliwości, a organizacyjnej prawości i podległości pod porządek teokratyczny stanowiony przez Towarzystwo Strażnica, a później przez ciało kierownicze. Sprawia to działanie niestety tylko nierozwiązywalne kłopoty i ciągnące się latami niekończące problemy, ponieważ nie szukając sprawiedliwości, starsi nie są w stanie  ustalić nigdy źródła problemów. Czy ktoś w organizacji szuka sprawiedliwości, czy jedynie gorliwości w krzewieniu punktu widzenia ciała kierowniczego? Co myślisz o tym? Mówią w organizacji to „najlepsza droga życiowa”. W czym jest ona najlepsza?

 

Reklamy

9 myśli na temat “Źródło problemów wg ck i innych.

  1. Andrzeju , odnalazłam jeden z Twoich artykułów który może bardziej zobrazuje jeszcze mój przekaz i być może również będzie przydatny czytelnikom.

    https://jedrusiowy.wordpress.com/2016/09/27/korea-poludniowa-rozwiodl-sie-z-zona-swiadkiem-jehowy/

    Do czego zmierzam? Otóż moje wcześniejsze sformułowanie , gdzie napisałam: taki scenariusz może prowadzić od ucieczki z jednej niewoli do ucieczki w kolejną kiedy kosztem swojej rodziny , pracy zawodowej , a gdzie też czas dla siebie? , itp.poświęcamy się dla samolubnej organizacji która potrafi wzbudzać w wiernych poczucie winy , że i tak robimy za mało… , możemy popaść w kolejną pułapkę wychodząc z organizacji ale obłędnie poświęcając się dla innych i też przez długie lata pomagać – tudzież cisną mi się słowa – pracować na rzecz wiecznie pokrzywdzonych zaabsorbowanych tylko bądź szczególnie swoimi problemami – bo przecież najpierw trzeba zadbać o siebie – i owszem inni też mają prawo zadbać najpierw o siebie i o swoich najbliższych – też mają sporo swoich zaległości i czasem problemów (pomyślałaś / – eś o tym ?) i nie są zobowiązani uciekać z jednej służby w drugą służbę , nie są też egoistami tylko rozsądnymi ludźmi.

    DAWAJ , ALE NIE DAWAJ SIĘ WYKORZYSTYWAĆ !

    Zdaję sobie z tego sprawę, że mój komentarz może wywołać w niektorych wzburzenie – ale nie dbam o to….. , ponieważ mamy ogrom przestrogi przed organizacją świadków Jehowy w internecie , ja chciałabym zwrócić uwagę na inne niebezpieczeństwo opisane powyżej które może być kolejnym źródłem naszych problemów.

    Dziękuję za możliwość wypowiedzi.

    Polubienie

    1. Agnieszko poszerzyłaś zakres źródła problemów i pokazałaś czego unikać aby nie popaść w problemy lub też pokazałaś jak pomagać innym aby zaczęli najpierw sobie sami pomagać.

      Tego co nie umie sam zrobić ex świadek niech szuka pomocy i słusznie. To jest prawda.
      W tym poscie ze zdarzenia z Korei jest pokazany ciekawy problem powiem systemowy organizacji.

      Od początku moim zdaniem nie było zaplanowane aby jedni działali na rzecz jakiejś organizacji zaniedbując swoje życie i zaniedbując swoich najbliższych członków rodziny pod pretekstem, że tego od nich oczekuje Stwórca lub Ojciec Niebiański jak to czyniła żona w Korei będąca świadkiem Jehowy.

      Pracowała na rzecz innych obcych ludzi aby poszerzyć dobra korporacji i otrzymała „zapłatę” od męża, a nie wiadomo czy za to, że mąż się z nią rozwiódł to jej nie wykluczyli. Co jest możliwe.

      Otrzymała by „zapłatę” za zaangażowanie od organizacji. To jest przykład czego nie należy czynić i pomagać „obcym” zwanymi „kochającymi braćmi” którzy zapomną i będą stronić jak od podłego człowieka po wykluczeniu.

      Wniosek, trzeba znać życiowe priorytety i ich przestrzegać. Na początku, była rodzina a później prawdziwi przyjaciele.

      Wiem dobrze o czym piszesz ale też czasami skupiam się na czasami innych szczegółach wg swego uznania i to co osobiście uważam za ważne ale to wcale nie znaczy, że nie rozumiem o co Ci chodzi. Jak zawsze piszesz w sposób przemyślany i pouczający dla innych. Bardzo dobrze.

      Pozdrawiam

      Polubienie

      1. Andrzeju , piszesz:

        „Tego co nie umie sam zrobić ex świadek niech szuka pomocy i słusznie. To jest prawda”.

        Tak – tyko są też i tacy którzy chcą / oczekują pomocy ale na swoich warunkach – i tu o czym pisałam wcześniej , że swoją ofiarnością możemy skaleczyć innych ale i przysporzyć kłopotów sobie.
        Nie sztuką jest podać wszystko na tacy ucząc tym samym bezradności , lenistwa i bezrobocia itp.
        Jest też takie mądre powiedzenie ku przestrodze : „Dasz palec , a wezmą całą rękę”.

        Pozwolę umieścić link – do moim zdaniem bardzo ciekawego artykułu:
        https://opoka.org.pl/biblioteka/I/IP/chorzy_nami_rzadza.html

        Swoją wypowiedź zakończę być może dla Ciebie Czytelniku inspirującym cytatem:

        „Chcesz pięknego życia? To zacznij od nowa, i od nowa, i od nowa aż dostaniesz to o co chodzi. Rób to, czego najczęściej się boisz, a ludzie boją się dwóch rzeczy: zaczynania nowego i kończenia starego. Lawirują pomiędzy nimi, bo może samo wyjdzie. Zwykle nie wychodzi”.

        Polubienie

        1. Agnieszka świetny komentarz jak zwykle znów piszesz o tym co innym się bardzo przyda.
          Wiem dlaczego miałaś problemy z komentarzami w różnych miejscach :).
          Niektórzy bardzo nie lubią mądrzejszych od siebie. 🙂

          A to co piszesz jest bardzo przemyślane i świadczy o tym, że masz głębsze przemyślenia niż inni.
          Dobrze zdiagnozowałaś różne postawy i zachowania, przeczytałem artykuł pod podanym przez Ciebie linkiem. Dobrze on pokazuje dlaczego niektórzy nie rozwiązują swoich problemów,

          Przerzucają je na innych i zaprzęgają innych do ich rozwiązywania a jeśli to się nie uda to oni powiedzą, że się nie da albo to nie moja wina, ale twoja ale jak widać się nie da. Mają argument aby nie robić nic lub inni nadal wciągać w pomoc sobie na swoich warunków.

          Piszesz: „Chcesz pięknego życia? To zacznij od nowa, i od nowa, i od nowa aż dostaniesz to o co chodzi. Rób to, czego najczęściej się boisz, a ludzie boją się dwóch rzeczy: zaczynania nowego i kończenia starego. Lawirują pomiędzy nimi, bo może samo wyjdzie. Zwykle nie wychodzi”.
          Właśnie tak robiłem to czego jeszcze nie robiłem lub inni mówili, że tak nie można lub się nie robi. Wiedziałem co się dzieje jak się robi po staremu, jest źle. Koniecznie trzeba zrobić coś innego czyli nowego ale strach, bo tego inni nie robią. W tym jest problem aby podjąć ryzyko aby wyjść z problemów starych, a być może pojawią się nieznane sukcesy. Niestety nie podejmują ryzyka. Tak jest jak podałaś w cytacie. Brawo!!

          Polubione przez 1 osoba

      2. Pozwolę jeszcze tak króciutko….. , Andrzeju – rozumiem , że skupiasz się na innych szczegółach wg swojego uznania i tym co osobiście uważasz za ważne , ale skoro tytuł artykułu brzmi: „Źródło problemów…..” – a tch wszędzie nie brakuje – to chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na dwa wg mnie interesujące artykuły:
        Problemy innych – Nie daj się w nie wciągnąć
        https://krokdozdrowia.com/problemy-innych-daj-sie-wciagnac/
        I tutaj taki fragment :
        Wspieraj bliskie Ci osoby, oferuj pomoc i wsparcie, ale podkreślaj, że ich życie należy tylko do nich. Zachowaj dystans, nie daj wciągnąć się w poczucie winy. Masz własne problemy i zobowiązania i to one powinny być dla Ciebie priorytetem. Nie zaniedbuj siebie dbając o innych.

        Narzekanie innych pochłania naszą energię
        https://krokdozdrowia.com/narzekanie-innych-pochlania-nasza-energie/
        I tutaj taki fragment :
        Konsekwencje przebywania z osobami, które ciągle narzekają
        Przebywanie z osobami, które ciągle narzekają jest tak negatywne, że możesz nagle poczuć się przytłoczony bardziej niż w rzeczywistości powinieneś. Nawet jeśli potrafisz doradzić lub pomóc takim osobom, bycie narażonym na takie zachowanie kradnie znaczą część twojej energii.

        Uważam, że empatia ma również swoje granice i nie jesteśmy zobowiązani do życia wiecznymi rozterkami innych a już na pewno nie kosztem naszego zdrowia psychicznego.

        P.S. Ja już mam dosyć i jestem zmęczona narzekaniem na ciało kierownicze i niektórych członków organizacji 🙂 / życiem organizacji czy innych denominacji – po co? Mam już to za sobą 🙂 i czuję się z tym na prawdę lepiej – w ogóle to czuję się cudownie i pragnę zarazić Cię czytelniku tą pozytywną energią 🙂

        Pozdrawiam i życzę również dobrego , fantastycznego samopoczucia wszystkim 🙂

        Polubione przez 2 ludzi

  2. Jeśli mogę, chciałabym jeszcze podzielić się w moim przekonaniu ciekawą treścią w linku poniżej:

    https://kobieta.onet.pl/zdrowie/psychologia/coaching/nadmiernie-poswiecasz-sie-dla-innych-mozesz-zrobic-sobie-krzywde/vcm60yk

    Dlaczego wskazuje na ten artykuł? Ponieważ kiedyś sama zaabsorbowana kłopotami innych nie zauważałam co dzieje się wokół mnie , wśród moich najbliższych a taka postawa może być również źródłem naszych problemów – kiedy bez opamiętania poświęcamy się dla innych (niektórzy również mogą to wykorzystywać i przyzwyczajeni tym , że na każde kiwnięcie palcem będziemy dyspozycyjni a w przypadku naszej odmowy obrażają się, są rozczarowani, itp. – jakby życie kręciło się tylko wokół nich) i taką postawę niestety obserwuję wśród niektórych w nieskończoność pokrzywdzonych byłych świadków Jehowy gdzie taki scenariusz może prowadzić od ucieczki z jednej niewoli do ucieczki w kolejną.
    Potrafimy obwiniać , mieć pretensje do innych , że nie mają dla nas czasu….. , że to przez innych mamy takie a nie inne życie bezustannie użalając się nad sobą – które to staje się sposobem na życie a w skrajnych przypadkach może doprowadzić do syndromu wyuczonej bezradności.

    Myślę, że w wielu sprawach potrzebny jest zdrowy balans bo żyjąc bezustannie problemami „całego świata” i próbując ratować „cały świat” wyrządzamy krzywdę sobie i naszym najbliższym którzy również potrzebują naszej uwagi , wspólnego spędzania czasu , etc.

    Dziękuję i pozdrawiam autora bloga i czytelników.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Agnieszko, świetne jest to co napisałaś w tym komentarzu.

      Chodzi o Twoje stwierdzenie, że: „obserwuję wśród niektórych w nieskończoność pokrzywdzonych byłych świadków Jehowy gdzie taki scenariusz może prowadzić od ucieczki z jednej niewoli do ucieczki w kolejną”
      i dalej piszesz: „Myślę, że w wielu sprawach potrzebny jest zdrowy balans bo żyjąc bezustannie problemami „całego świata” i próbując ratować „cały świat” wyrządzamy krzywdę sobie i naszym najbliższym którzy również potrzebują naszej uwagi , wspólnego spędzania czasu , etc”.

      Powiem tak daje się obserwować takie zjawisko, że niektórzy pokrzywdzeni świadkowie Jehowy nie robią nic a jedynie narzekają, a nawet tym którzy chcą coś zrobić nie chcą pomóc. A kiedy mają udzieloną radę, że można coś zrobić nie podejmują współdziałania.

      Zgadzam się z Tobą, że trzeba podejmować konkretne działania kiedy ma się ból i brak komfortu na skutek postaw liderów organizacji. Stąd poruszam problem z bardzo różnych stron aby pobudzić pokrzywdzonych do analizy dlaczego jest tak i jak wyjść z problemów do których sam pokrzywdzony dopuścił będąc wśród osób których realizowane cele były inne niż sobie wyobrażał? Kiedy to dostrzegł to należy działać aby ponownie nie znaleźć w innym miejscu z podobnym lub tym samym problemem.

      Trzeba cenić swój czas i zaangażowanie w to co służy dobrze nam i innym a nie to co się nam wydaje, że takie będzie. To wymaga jednak głębszych przemyśleń. Takich życzę czytelnikom.

      Pozdrawiam Ciebie, a czytelnikom życzę głębszych dokonania analiz.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Andrzeju , myślę że nie dokońca zrozumiałeś mój przekaz , choć jak najbardziej zgadzam się z tym co piszesz:
        „Powiem tak daje się obserwować takie zjawisko, że niektórzy pokrzywdzeni świadkowie Jehowy nie robią nic a jedynie narzekają……” ; ja jednak pisałam o byłych świadkach Jehowy którzy pomimo iż minęło sporo czasu , lat od rozwodu z organizacją wciąż obwiniają jej przywódców czy niektóre osoby w zborze za swoją przeszłość wiecznie użalając się nad sobą co jest również taką ucieczką od własnej odpowiedzialności i może być też mentalną próba zniewolenia swoimi wiecznymi problemami otaczający świat.

        Zobrazuję to przykładem: przez nich nie poszłam / nie poszedłem na studia , gdyby nie oni to miałabym / miałbym teraz inne , lepsze życie itp. – i tak w kółko Macieju a my zamiast od czasu do czasu dać przysłowiowego kopniaka w tyłek , całe życie będziemy klepać takie osoby po ramieniu dając jednocześnie przyzwolenie…… – i tutaj posłużę się wg mnie rozsądnym fragmentem – cytatem:

        „Drugie prawo mówi, iż najlepsze intencje mogą spowodować największe szkody. To brzmi paradoksalnie, lecz dobre serce i zamiary mogą zdradziecko doprowadzić do zguby. Czasami to, co się wydaje właściwe, jest w istocie złe i może wyrządzić krzywdę. Jedyna ochrona to wiedza, mądrość, przezorność i zrozumienie pierwszego prawa. Ale i to nie zawsze wystarcza.- Dobre intencje czy też słuszny postępek mogą spowodować szkody? Podaj mi jakiś przykład. Nathan wzruszył ramionami.- Małe dzieci lubią słodycze, więc dawanie dziecku cukierków wygląda na życzliwość. Jednak wiedza, mądrość i przezorność mówią nam, iż taka „życzliwość” może doprowadzić do choroby, jeśli damy dziecku nadmiar słodyczy kosztem zdrowego pożywienia.- Przecież to jasne. Każdy to wie.- No to powiedzmy, że ktoś zrani się w nogi, a ty będziesz mu przynosił pożywienie, kiedy będzie leczył rany. Ale po jakimś czasie ta osoba nadal nie będzie chciała wstawać, bo to początkowo sprawia ból. A ty w dalszym ciągu, z dobrego serca, będziesz przynosił jedzenie. Z czasem nogi tego kogoś osłabną jeszcze bardziej i stawanie będzie coraz boleśniejsze. Ty z dobrego serca nadal będziesz dostarczał pożywienie. No i na koniec, przez twoje dobre serce, taka osoba zostanie przykuta do łóżka i już nigdy nie będzie mogła chodzić. Twoje dobre zamiary wyrządziły szkodę”. – Miecz Prawdy: Kamien Łez – Terry Goodkind

        Pozwolę na jeszcze jedną ogólną uwagę – cytując publikacje świadków Jehowy sprzed np. 80 lat nie możemy winić, mieć pretensje o treść w nich zawartą do nowych członków ciała kierowniczego – staram się być obiektywna.

        Polubienie

  3. Witam.
    Rozumiem Andrzeju, że koncentrujesz się na recenzji przywódców organizacji świadkow Jehowy – co jest źródłem wielu problemów i jednocześnie zrzucaniem winy na innych przez ciało kierownicze. Myślę, że – przynajmniej z mojej strony nie potrzeba tutaj komentarza , natomiast chciałabym zwrócić uwagę na inne zjawisko o którym pisałam kiedyś tutaj:

    https://jedrusiowy.wordpress.com/2017/10/29/wykluczenie-forma-przemocy/:

    Pozwolę sobie skopiować fragment mojej wypowiedzi:
    Bardzo często w necie pojawiają się hasła typu : „szeregowcy wprowadzeni w błąd……” i ja rowniez nie mogłam powstrzymać się od komentarza na jednym z forum o sJ.
    Pozwolę też wyrazić swoje spojrzenie tutaj.

    Wprowadzeni w błąd? Czy tylko przywódcy ponoszą winę za to co się dzieje?
    Albo jesteśmy istotami rozumnymi albo…… , to może za wszystko obwiniajmy tych wyżej postawionych i usprawiedliwiajamy tych „szeregowych” , że zostali wprowadzeni w błąd. 
    Dzisiaj większość dzieci w wieku przedszkolnym potrafi się słusznie zbuntowac kiedy rodzice proszą czy rozkazuja żeby zrobić to czy owo…. (dopisek – np. namawianie bądź zmuszanie do oszukiwania).
    W szkołach również tworzone są grupy uczniów z liderem na czele i jeśli chcesz należeć do takiej grupy , albo nie chcesz być osamotniony , nie chcesz być wyjątkiem (często na prawdę warto być tym wyjątkowym wyjątkiem) – stawiane są warunki……. , bardzo często zachowania wbrew zdrowemu rozsądkowi ; słabsi uczniowie w sensie spokojnego , zrównoważonego charakteru są zmuszani , zastraszani……
    Jeśli nawet uczynią coś wbrew samemu sobie – jak długo wytrzymają…?
    Rodzice zazwyczaj w takich sytuacjach mówią : „Nie miałeś / – aś swojego rozumu?!” Pytanie skierowane do DZIECKA!
    Tylko co w sytuacji kiedy to rodzice , DOROŚLI CHOĆ NIESTETY NIE ZAWSZE DOJRZALI WEWNĘTRZNIE LUDZIE dają się zastraszyć , małpuja innych w wyrażaniu się np. od światusów , odstępców , itp.?
    Jaki przykład dają swoim pociechom i czy mogą być jakimkolwiek wsparciem dla swoich dzieci w potrzebie skoro sami nie potrafią przeciwstawić się presji otoczenia?
    Warto odpowiedzieć sobie na te pytania…… , jak i czasem warto pożegnać się z tymi którzy nie są nas warci bo zatracili wszelkie wartości których miejsce zastąpiła niestety przemoc – przemoc nie tylko fizyczna ale też i psychiczna – oczekiwania innych względem nas wbrew naszej własnej woli , własnemu sumieniu.

    Więcej treści w linku powyżej.

    Moja krótka refleksja:
    Często uważamy , że wszystko, co złego nam się wydarza, oceniamy jako następstwo działania innych ludzi, zewnętrznych sytuacji (nie mam tutaj na myśli sytuacji patologicznych takich jak np. pedofilia , gwałty itp. przestępstwa bo są to dramaty).
    Odgrywanie też roli ofiary daje możliwość unikania odpowiedzialności , tłumaczenia się z własnych niepowodzeń i do niczego dobrego nie prowadzi – dlatego warto pomyśleć… zanim ulegniemy negatywnym wpływom innych ludzi i uczynimy coś pod dyktando drugiego człowieka , bo ciężko jest odbudować relacje kiedy np. wyrzucamy nasze dzieci z domu tylko dlatego, że wierzą, myślą, czują inaczej , to my ponosimy odpowiedzialność, że ulegliśmy namowom / perswazji / zostaliśmy zmanipulowani do takiego bądź innego postępowania i to my , bez względu na presję otoczenia jesteśmy odpowiedzialni za swoje czyny.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.