Samotność, depresja i jej przyczyny

Depresja jest problemem z którym się stykają różne osoby niezależnie od wieku, wyznawanego światopoglądu. Dlaczego? Jakie są przyczyny? Moim zdaniem otaczający świat nie jest taki jak byśmy sobie wymarzyli i nie znamy całego spektrum wzajemnych powiązań które mają na to wpływ, a jeśli znamy chociażby w części to nie są one pełnym wyjaśnieniem i odpowiedzią dlaczego jest jak jest, a nawet mogą być całkowicie mylne. Sprawa skłania do głębszych refleksji i warto je czynić.

Istnieją ludzie, którzy zapadają na depresję, bo czują się samotni. Tęsknią za kontaktem z innymi ludźmi, za bliższym związkiem z drugim człowiekiem i załamują się, gdy tego nie znajdują.

Cierpiący na depresję:

Utknąłem, nie wiem co dalej, nie potrafię dać nic z siebie, czuję się skazany na siebie samego, odcięty od barwnego życia, które toczy się poza mną. Jestem jak Hiob: „Bracia ode mnie uciekli, znajomi stronią ode mnie, najbliżsi zawiedli i domownicy, zapomnieli mnie goście mego domu. Dla moich służebnic jam obcy, stałem się w ich oczach nieznany” (Hi 19,13-15).

Czuję, że brak mi czegoś, tęsknię za czymś. Ożyło we mnie coś, co było zapomniane, zaniedbane, i daje znać o sobie, nie chce dłużej być pomijane w życiu i używaniu życia. Widzę innych ludzi, jak cieszą się życiem, są pełni inicjatywy, śmieją się, tańczą, kochają, rozmawiają.
Ja jestem zamknięty w moim świecie zimnym, sterylnym, bez życia, nieciekawym, niewartym miłości. Ja sam czuję się zimny, nieciekawy, nie wart miłości. Czuję się wyobcowany nie tylko wobec świata zewnętrznego, ale obcy wobec samego siebie. Nie kontaktuję się z tym, kim jestem naprawdę. Czuję, że jestem skrzywiony. Moje wewnętrzne uczucia i przeżycia są skrzywione, nieautentyczne albo przynajmniej tak to widzę.

https://www.deon.pl/inteligentne-zycie/depresja/art,27,zapadaja-na-depresje-bo-czuja-sie-samotni.html

To prawda, że niektóre przyczyny depresji wynikają z grzesznego zachowania lub myślenia. Gdy zatem nasze postępowanie znajduje się w sprzeczności z systemem wartości chrześcijańskich, rezultatem może być wina i depresja.

https://www.deon.pl/inteligentne-zycie/depresja/art,152,mity-o-depresji.html

Oto co pisano w Strażnicy na temat równowagi emocjonalnej i umysłowej.

Owszem, ale ten zdrowy rozsądek jest zazwyczaj bardziej związany z umiejętnością formułowania biblijnie uzasadnionych wniosków niż z dobrym samopoczuciem psychicznym. W przeciwieństwie do ludzi ze świata, którzy mają ‛zaćmione pojęcie’ lub są „zepsutego umysłu”, chrześcijanin dzięki studiowaniu Słowa Bożego ma ‛umysł przeobrażony’ …. Bez wątpienia przyczynia się to w dużej mierze do zachowania równowagi emocjonalnej i umysłowej, ale nie zapobiega całkowicie powstawaniu problemów mających związek ze zdrowiem psychicznym. Różne ich formy nie omijały nawet niektórych wiernych sług Bożych z czasów biblijnych, jak na przykład Epafrodyta (Filipian 2:25, 26; Łukasza 2:48).

Zastanów się czy powyższe rady nie mogą prowadzić do depresji? Za mało czytam Biblię lub nie tak jak powinienem. Jeszcze inaczej coś czynię nie tak bo inni jej nie mają. Rzeczywistość może być u nich inna, nie mówią jak jest naprawdę, uśmiechają choć nie mają naprawdę powodów itp. Może też być tak, że świadomość zaburzeń psychicznych u też innych doprowadzi do jeszcze większych problemów własnych. Dlaczego tak jest, przecież powinno być inaczej.

Poszukiwanie rozwiązań, rozczarowanie z powodu rzeczywistości innej od oczekiwań, skutek depresja. Dotykająca wszystkich młodych i starych, religijnych chrześcijan a także oddalonych od religii. Dlaczego?

Rezultat:

Depresja to stan, który pojawia się niespostrzeżenie i powoli. Człowiek powoli traci poczucie sensu, staje się bierny, nie wykazuje ochoty na żadną aktywność i jedyne czego pragnie to samotność. Człowiek ma poczucie niezrozumienia przez bliskich, wszystko co do tej pory przynosiło nam radość, jest dla nas obojętne”.

http://www.medonet.pl/choroby-od-a-do-z/choroby-i-zaburzenia-psychiczne,depresja—objawy–leczenie–przyczyny-i-rodzaje-depresji,artykul,1597611.html

Jedyne czego pragnie to samotność. Smutne. Pogłębia depresję.

Jak sobie radzić?

Mówią fachowcy aby próbować określić skalę nastrojów. Wiadomo jest, że mamy lepsze i gorsze dni. Myślę, że warto ustalić z czym się wiążą te lepsze dni lub te złe. To może pomóc, jeśli będą trafne wnioski. Może też masz drogi czytelniku swoje własne jeszcze bardziej ciekawe wnioski na ten temat, a powyższy tekst tylko skłania Cię do refleksji i jesteś w stanie napisać coś więcej, to dobrze, bo oto chodzi.

Reklamy

12 myśli na temat “Samotność, depresja i jej przyczyny

  1. Myślę, że jest to ważna informacja:
    https://www.rp.pl/Rodzina/310049999-Sad-ukrycie-prawdy-o-chorobie-psychicznej-uzasadnia-uniewaznienie-malzenstwa.html

    Sąd: ukrycie prawdy o chorobie psychicznej uzasadnia unieważnienie małżeństwa

    Nie ujawniając przed przyszłym mężem pełnej prawdy o swojej chorobie, żona działała w złej wierze – stwierdził Sąd Apelacyjny w Katowicach i unieważnił małżeństwo kobiety cierpiącej na schizofrenię paranoidalną.

    Adam B. wniósł przeciwko żonie Ewie (dane zmienione) powództwo o unieważnienie niespełna rocznego małżeństwa. Twierdził, że żona jest osobą chorą psychicznie, a on nie wiedział o tym decydując się na małżeństwo. Ewa B. żądała oddalenia powództwa.

    MAŁŻEŃSTWO Z MIŁOŚCI
    Przed ślubem znali się półtora roku. Pobrali się z miłości i zamieszkali u jego rodziców. Wszystko było dobrze do czasu, gdy u Ewy pojawiły się niepokojące objawy. Najpierw tłumaczyła je kłopotami w pracy, skarżyła się na silny stres, brak koncentracji. Zaniepokojony mąż umówił żonę (za jej zgodą) na wizytę lekarską. Dzień przed tą wizytą Ewa wpadła w stan depresyjny, była lękliwa, płakała, mówiła rzeczy, które nie miały związku z rzeczywistością. Po zbadaniu pacjentki lekarz poinformował Adama B., że kobieta choruje na schizofrenię paranoidalną.

    Po tej wizycie małżonkowie pojechali najpierw do domu Adama, ale żona bardzo chciała jechać do swego rodzinnego domu. Nie wróciła już do męża. On ją odwiedzał, byli kilka razy w kinie, ale choroba żony sprawiła, że między małżonkami zaczął narastać konflikt. W pewnym momencie zerwali ze sobą kontakt.

    Adam B. twierdził, że przed ślubem wiedział tylko tyle, że Ewa przeszła załamanie nerwowe i chodzi na wizyty kontrolne. Nie miał pojęcia, że jej dolegliwości są skutkiem poważniejszej choroby, z powodu której leczyła się w zakładzie psychiatrycznym.

    LEKARZE NIE WIDZIELI PRZECIWWSKAZAŃ
    Jak ustalił Sąd Okręgowy, choroba Ewy ujawniła się 4 lata przed ślubem. W szpitalu psychiatrycznym lekarz powiedział jej, że cierpi na depresję z objawami schizofrenii. Po wyjściu ze szpitala Ewa przeszła jeszcze dwa załamania nerwowe.

    Z opinii psychologiczno-psychiatrycznych sporządzonych na zlecenie Sądu wynikało, że Ewa jest chora psychicznie. W chwili zawarcia małżeństwa choroba była w fazie remisji. Biegli stwierdzili, że nie uniemożliwiała kobiecie wstąpienia w związek małżeński. W stanie remisji Ewa B. jest także zdolna do bycia matką i może samodzielnie sprawować opiekę nad dzieckiem. Tylko w fazie ostrego rzutu z objawami psychotycznymi choroba może zagrażać bezpieczeństwu dzieci pozostających pod jej opieką.

    Reszta w linku.

    Polubienie

  2. Przebudzcie się z 2009 roku gdzie zachęca się do leczenia depresji u lekarzy – fachowców.
    https://www.jw.org/pl/publikacje/czasopisma/g200907/jak-leczy%C4%87-depresj%C4%99/

    Pamiętam ze zboru kobietę świadka Jehowy która leczyła się u specjalisty na schizofrenie.
    Czasami też jest tak , że do zboru / organizacji swiadkow Jehowy trafiają ludzie zainteresowani już z chorobami psychicznymi i nie koniecznie wszyscy chorzy są chorzy przez zasady w organizacji.
    Nie wypowiem się na temat odradzania leczenia bo nie wiem… natomiast myślę, że nikt by za to nie wykluczył, poza tym czy jesteśmy zobligowani opowiadać w zborze czy byliśmy u psychologa, psychiatry , ginekologa czy urologia?

    Polubienie

  3. „Mówią fachowcy aby próbować określić skalę nastrojów. Wiadomo jest, że mamy lepsze i gorsze dni. Myślę, że warto ustalić z czym się wiążą te lepsze dni lub te złe. To może pomóc, jeśli będą trafne wnioski. Może też masz drogi czytelniku swoje własne jeszcze bardziej ciekawe wnioski na ten temat, a powyższy tekst tylko skłania Cię do refleksji i jesteś w stanie napisać coś więcej, to dobrze, bo oto chodzi”.

    Napiszę z doświadczenia innych dzieci – szczególnie dzieci niektórych świadków Jehowy gdzie rodzice na poczet pracy zawodowej bądź nie w pełnym wymiarze godzin poświęcili się głoszeniu a nawet pionierowaniu przez co nie zaspokajali podstawowych potrzeb swoich pociech gdzie dzieci chodziły w podartych butach , za małych ubraniach a zimą nie mieli porządnych kurtek zimowych o wycieczce klasowej co niektórzy mogli pomarzyć.
    Dzieci z patologicznych rodzin też cierpią – trzeba było wódkę albo 2 paczki papierosów dziennie spalić a na pomarańcze dzieciom już nie było – ot gospodarnośc / priorytety niektórych rodziców.
    Jak czuło się takie dziecko wśród swoich rówieśników w szkole?
    Kogo obwinić za taki scenariusz?
    Zwalimy całą winę na tych co niektórych zmanipulowali – do takiego stopnia…..
    Ja rozumiem . że są ludzie zamożni mniej zamożni ale czy często ubóstwo nie jest „naszą” winą?
    Czy rozsądne jest też rodzenie kolejnego – czwartego , piątego dziecka skoro tych troje nie ma zapewnionych odpowiednich warunkiów do prawidłowego rozwoju?
    Dzisiaj niektórzy już dorośli ludzie z żalem mówią tak : „Ach! gdybym miał / – a odpowiednie warunki do nauki , możliwość wyjechania z prowincji do miasta na studia to może byłoby mi lżej w życiu, nie musiałbym / – musialabym tak ciężko pracować”.
    Jako dorośli ludzie obwiniamy za wszystko organizacje ale czy sami nie jesteśmy bez winy – nie mamy w tym swojego udziału?
    Jakim myśleniem kierowali się co niektórzy rodzice?

    Polubienie

    1. https://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/2005444

      Rodzice zaspokajanie potrzeby swoich rodzin.

      I tu m.in. taka treść:
      „KIEDY przed zebraniem rozglądasz się po Sali Królestwa, zapewne widzisz czyste i schludnie ubrane dzieci siedzące przy rodzicach. Czyż nie jest miło obserwować, jak członkowie takich rodzin przejawiają miłość do Jehowy i do siebie nawzajem? Łatwo jednak zapomnieć, ile wysiłku kosztuje rodzinę punktualne przybycie na zebranie”.

      Moje wnioski :
      Oj! Za moich czasów różnie to było tylko kiedyś za komuny to „praca przychodziła do ludzi” ale nie wszyscy chcieli skorzystać…..

      „Zaspokajanie potrzeb materialnych

      4. Kto zgodnie z wolą Jehowy ma zaspokajać potrzeby dzieci?

      4 Apostoł Paweł napisał: „Doprawdy, jeśli ktoś nie dba o swoich, a zwłaszcza o domowników, ten wiary się zaparł i jest gorszy niż człowiek bez wiary” (1 Tymoteusza 5:8). Kogo Paweł miał tu na myśli? Tego, kto przewodzi rodzinie — zazwyczaj robi to ojciec. Kobiecie Bóg wyznaczył zaszczytną rolę pomocnicy męża (Rodzaju 2:18). W czasach biblijnych kobiety często dopomagały mężom w zaspokajaniu potrzeb domowników (Przysłów 31:13, 14, 16). Obecnie przybywa rodzin niepełnych.* Wielu samotnych chrześcijańskich rodziców w godny podziwu sposób dba o swe dzieci. Rzecz jasna najlepiej, gdy w rodzinie są oboje rodzice, a funkcję głowy sprawuje ojciec”.

      „Powinien on pamiętać, że spełnia zadanie otrzymane od Jehowy. Z natchnionych słów Pawła wynika, że ten, kto może, ale nie chce stosować się do tego nakazu, przypomina człowieka, który ‛zaparł się wiary’. Chrześcijanin będzie robił wszystko, co w jego mocy, by nie zasłużyć na taką ocenę w oczach Boga. Niestety, obecnie sporo ludzi jest „wyzutych z naturalnego uczucia” (2 Tymoteusza 3:1, 3). Wielu ojców rzeczywiście uchyla się od swych obowiązków i pozostawia rodziny na łasce losu. Chrześcijańscy mężowie nie postępują w taki bezduszny, nieodpowiedzialny sposób. W przeciwieństwie do świeckich współpracowników nawet najpośledniejsze zajęcie uważają za ważne i zaszczytne, bo pozwala im ono zadbać o potrzeby swych bliskich i zyskać uznanie Jehowy Boga”.

      Moja odpowiedź – ostatnie zdanie mnie rozwaliło….
      Niestety ale nadmiar obowiązków w organizacji zabiera dzieciństwo wielu pociechom a z odpowiedzialnością u świadków Jehowy też różnie bywa.

      Jak pięknie wyidealizowane a scenariusz często wygląda zupełnie inaczej.

      Myślę, że przydatny artykuł dla wierzących , gorliwych głosicieli.
      Jak jedna praca zawodowa nie przynosi wystarczających dochodów to może zamiast na zebranie , głoszenie poszukać sobie jeszcze coś dodatkowego – zarobkowego – chyba bardziej rozsądne i odpowiedzialne świadku Jehowy???

      Polubienie

      1. Bardzo często słyszę takie teksty: „swiadkowie Jehowy tol lewusy / lenie do roboty”.
        Oczywiście treść jest prawdziwa lecz nie wszyscy swiadkowie Jehowy są nazywając rzeczy po imieniu – pasożytami , nierobami.

        https://swiadkowiejehowywpolsce.org/bylem-swiadkiem-nasze-historie/ogolny-jadlowstret-swiadkow-jehowy-do-regularnej-pracy/

        I tutaj wypowiedź forumowiczki która formalnie jest jeszcze świadkiem Jehowy

        JADŁOWSTRĘT … Świadków do normalnej pracy …

        Taki temacik, nurtujący i zastanawiający mnie od dłuższego czasu, chciałabym dziś wrzucić na „tapetkę”.
        Przez lata bycia w tej WTS … zauważyłam taką ciekawą i niepokojącą tendencję.
        Nie wiem, czy podzielicie moje odczucia w tej kwestii.
        Zauważam, że bardzo często, wielu ŚJ, nie wszyscy … ale przynajmniej w mojej okolicy jest tak …
        Że nawet jak by naprawdę była możliwość takiej regularnej pracy, jak to mówią … „od gwizdka do gwizdka” …
        To jednak, takiej pracy nie podejmują, albo … mówią, że za najniższą krajową pracować nie będą …
        Jednocześnie, nic nie robiąc w tym kierunku, żeby być zatrudnionym na innych warunkach, niż ta najniższa krajowa.

        Ale już … lecieć do GOPS czy MOPS … po wszelkiego rodzaju świadczenia … to nie mają skrupułów.
        Paweł pisał … „Kto nie pracuje, ten też niech nie je” …
        Jak to pogodzić z wyżej opisaną postawą?
        Gdzie uczciwość, sumienność, pracowitość?

        Bardzo ciekawa jestem Waszych opinii w tym temacie.
        Zapraszam do dyskusji wszystkich chętnych do podzielenia się w kwestii tego zagadnienia.

        Podzielam treść forumowiczki.

        Nie zazdroszczę dzieciom takich rodziców……

        Polubienie

  4. Ciekawy moim zdaniem artykuł o szantażu emocjonalnym:
    https://mobile.natemat.pl/126943,nie-padnij-ofiara-na-co-uwazac-ze-strony-emocjonalnych-szantazystow

    Nie padnij ofiarą – na co uważać ze strony emocjonalnych szantażystów?

    Szantaż emocjonalny polega na wpędzaniu w poczucie winy, w celu manipulacji drugą osobą. Jeżeli często zdarza ci się słyszeć: „To ja się poświęcam dla ciebie, a ty…”, co skutkuje poddawaniu się woli partnera, może to oznaczać, że jesteś ofiarą szantażu emocjonalnego.

    Oto kilka sygnałów ostrzegawczych, które świadczą o tym, że mamy do czynienia z szantażem emocjonalnym:
    1. Manipulowanie twoimi decyzjami i wyborami poprzez negatywną reakcję na te, które nie podobają się partnerowi, np. obrażanie się/nieodzywanie, dopóki nie zmienisz zdania.
    2. Pojawiające się groźby do momentu, kiedy nie zrobisz tak, jak życzy sobie szantażysta, np. „Zrób to, bo jeśli nie, to będę smutny/nieszczęśliwy/będzie mi przykro” itp.
    3. Oskarżanie lub obwinianie o coś, czego się nie zrobiło, aby wzbudzić poczucie winy i wymusić na ofierze ponowne zdobywanie względów szantażysty.
    4. Dramatyczne okazywanie cierpienia.
    5. W najgorszym wypadku: groźby skrzywdzenia ciebie lub siebie samego, aby osiągnąć określone zachowanie.

    Nie pad­nij ofia­rą – na co uwa­żać ze stro­ny emo­cjo­nal­nych szan­ta­ży­stów?

    Szantaż emocjonalny polega na wpędzaniu w poczucie winy, w celu manipulacji drugą osobą. Jeżeli często zdarza ci się słyszeć: „To ja się poświęcam dla ciebie, a ty…”, co skutkuje poddawaniu się woli partnera, może to oznaczać, że jesteś ofiarą szantażu emocjonalnego.

    Umiejętne granie na emocjach
    Szantaż emocjonalny często zdarza się w związku, ale nie tylko – manipulacja może być stosowana przez mężów i żony, ale też rodziców, rodzeństwo, przyjaciół i dzieci. Niektóre przypadki mogą powodować u ofiary niską samoocenę, niepokój i depresję. Ponieważ szantaż emocjonalny stosują osoby, z którymi łączą nas bliskie relacje, nie jesteśmy w stanie zdystansować się do sytuacji i wykazać się asertywnością. Dla szantażysty prośby to tak naprawdę żądania – na odmowę osoby takie reagują niezadowoleniem i oburzeniem. Oto kilka sygnałów ostrzegawczych, które świadczą o tym, że mamy do czynienia z szantażem emocjonalnym:
    1. Manipulowanie twoimi decyzjami i wyborami poprzez negatywną reakcję na te, które nie podobają się partnerowi, np. obrażanie się/nieodzywanie, dopóki nie zmienisz zdania.
    2. Pojawiające się groźby do momentu, kiedy nie zrobisz tak, jak życzy sobie szantażysta, np. „Zrób to, bo jeśli nie, to będę smutny/nieszczęśliwy/będzie mi przykro” itp.
    3. Oskarżanie lub obwinianie o coś, czego się nie zrobiło, aby wzbudzić poczucie winy i wymusić na ofierze ponowne zdobywanie względów szantażysty.
    4. Dramatyczne okazywanie cierpienia.
    5. W najgorszym wypadku: groźby skrzywdzenia ciebie lub siebie samego, aby osiągnąć określone zachowanie.

    Techniki stosowane przez szantażystę oparte mogą być na uczuciu miłości („Jeśli tak mnie kochasz, zrób to, o co proszę…”), celach („Musisz pomóc mi osiągnąć moje ważne cele.”), poczuciu winy („Poświęciłam życie dla ciebie, a ty…”), karach („Zrób to, bo inaczej ukarzę cię, np. przestanę się odzywać.”), zależności („Nie mogę żyć bez ciebie, więc zrób to, czego chcę”).

    Najczęściej szantażystami są osoby egocentryczne, które uważają się za pępek świata, liczą się jedynie ich emocje, a pozostałe osoby pełnią rolę służalczą i mają za zadanie spełniać wszelkie ich życzenia. To zazwyczaj osoby bliskie, które znają nasze sekrety i sfery, w których nie czujemy się pewnie, co wykorzystują w celu kontroli naszego zachowania. Dobrym przykładem mogą być matki, które wywołują poczucie winy u dzieci („Nawet tego dla starej matki nie możesz zrobić…”) czy partner, który strzela focha. Czasami szantaż emocjonalny potrafi być bardzo subtelny i druga strona faktycznie uważa, że postąpiła źle lub zawiodła partnera czy rodzica.

    Szantażyści emocjonalni nie są przygotowani na odmowę – przeciętna dojrzała osoba potrafi zrozumieć, że jeżeli o coś prosi, to może usłyszeć „nie”. Należy zrozumieć, że szantażysta wybiera cierpienie, chociaż nie ma żadnego powodu, żeby to robić – nie dzieje mu się żadna realna krzywda poza tą, że druga osoba nie postępuje zgodnie z ich wolą, czy przestała się ich słuchać.

    Jak postępować z szantażystą emocjonalnym?
    Na manipulację należy reagować stanowczo i asertywnie. Zmienić zachowanie takiej osoby można jedynie, jeśli pojawią się uczucia, które zaskoczą manipulatora, np. strach przed utratą partnera lub rozluźnienia relacji. Pod wpływem silnych emocji jest szansa, że szantażysta zmieni zachowanie, chociaż nie jest to łatwe i może wymagać terapii. Oto kilka wskazówek, co robić w przypadku szantażu emocjonalnego:
    1. Przede wszystkim należy rozpoznawać charakterystyczne cechy szantażu emocjonalnego i zrozumieć, że postępowanie zgodnie z życzeniami drugiej strony spowoduje jedynie pogorszenie sytuacji.
    2. Nikt, kto tak naprawdę cię kocha, nie zagrozi ci przemocą lub postępowaniem wbrew ważnym dla ciebie wartościom.
    3. Należy zrozumieć, że szantażysta emocjonalny rozumuje inaczej i nie reaguje dobrze na logiczne argumenty czy komunikację w celu osiągnięcia kompromisu.
    4. Należy pracować nad asertywnością i ustalaniem pewnych granic osobistych w celu obrony przed manipulacją.

    Parę słów od siebie.
    Szantaż emocjonalny występuje również dosyć często u osób chorych na depresję ale czy możemy usprawiedliwiać szantaż emocjonalny chorobą?
    Uważam, że absolutnie NIE!
    Uważam też, że trzeba głośno mówić / wskazać chorą postawę jak niezdrowy egoizm , egocentryzm nawet naszym najbliższym (Depresja egoistyczna) w przeciwnym razie tłumienie w sobie uczuć i tłumaczenie sobie bo mogę ją / jego urazić tym co myślę, czuję itp. taka postawa może nas wprowadzić w depresję.
    ‚Chorzy mogą wszystko a my mamy obchodzić się z takimi ludźmi jak z jajkiem” – tylko do czego może doprowadzić taki scenariusz?
    Wiele osób chorych na depresję próbuje wykorzystywać swoją chorobę czy to świadomie czy nieświadomie do osiągnięcia swoich celów.
    Zgadzam się również z tym , że wchodzenie w bliższe relacje z osobami mającymi skłonności do depresji, wiecznymi narzekaczami może destrukcyjnie wpłynąć na nasze życie dlatego warto zastanowić się 10 , 100 razy czy warto wiązać się z takimi osobami i spojrzeć rozsądnie, realistycznie w przyszłość.

    Polubienie

  5. Pozwolę jeszcze umieścić moim zdaniem ciekawą wypowiedź jednej forumowiczki która odpowiada na treść innego forumowicza :

    Cytat Krystiana :

    „Tylko nie zostań ateistką, jak co niektórzy.
    Pamiętaj, że CK- to wylęgarnia osób niewierzących w Boga”

    Odpowiada Estera :

    Krystianie.
       Absolutnie zgadzam się z tym, co jest napisane w poniższym cytacie:

    Cytat: wybraniecGwiazd w 26 Styczeń, 2019, 00:02

    „A ty skąd się urwałeś? Ludzie wychodzący z org mają dość oceniania przez innych, czemu próbujesz robić to samo?”

       Myślę, że każdy ma prawo wyboru i dobrze by było to uszanować.
       Jeśli ktoś ma ochotę na zostanie ateistą, to tak zapytam po jezusowemu:

                                    Co Tobie do tego?

       Czyż nie mamy takiej wolności, żeby o sobie decydować? Dlaczego stawiasz swoje granice?
       Wola każdego, jaką sobie obiera drogę.
       A osoby wierzące, nie powinny uważać, że wybrały lepszą drogę.
       Bo to bardzo subiektywne odczucie i bardzo osobiste, jeśli chodzi o sprawy religijne.

       Krystianie i nie piszę Ci tego złośliwie.
       Ale z pozycji osoby wychodzącej z tej sekty, gdzie wszystko było narzucone.
       I nie było tam miejsca na własne myślenie i wybory, ani miejsca na konstruktywną krytykę.
       Daj innym takie samo prawo dla ateizmu, jak sobie dajesz prawo do tego, żeby być osobą wierzącą.
       O nic więcej nie proszę.

    Źródło :
    https://sjwp.pl/powitanie/hej-jestem-lily/msg175020/?PHPSESSID=lo88pms3rpl48llo40b5l5o1g7#new

    Dlaczego o tym piszę?
    Ponieważ uważam, że brak tolerancji – tolerancji dla odmienności poglądów i tym samym szykanowanie , agitacja do swojej „prawdy” może przyczynić się do złego samopoczucia osoby która myśli, czuje inaczej – może być krokiem do rozwoju depresji kiedy przestajemy liczyć się z odmiennym zdaniem , zapatrywaniem domowników i z własnego doświadczenia wiem , że bardzo ciężko jest żyć z kimś takim pod jednym dachem.

    Pamiętam jak kiedyś starszy zboru o mało co nie otworzył naszej lodówki żeby sprawdzić czy przypadkiem nie ma w niej produktów tzw. zakazanych – wyrobów mięsnych z plazmą krwi itp.
    Dzisiaj co niektórzy po wyjściu z organizacji próbują zaglądać w nasz talerz – wchodzić z butami w nasze życie….. i dlatego też w moim życiu nie ma miejsca na takie osoby.

    Pisze się tak wiele o organizacji a zapomina o życiu już poza organizacją kiedy to inni próbują nas urobić na swą modłę…..

    Autor artykułu cytuje co pisano w Strażnicy na temat równowagi emocjonalnej i umysłowej po czym pisze:
    „Zastanów się czy powyższe rady nie mogą prowadzić do depresji? Za mało czytam Biblię lub nie tak jak powinienem”.

    A ja zapytam inaczej – albo w ogóle nie czytam , nie interesuje się Biblią? I tu z własnego doświadczenia zaobserwowałam m.in. wśród niektórych protestantów (także byłych świadków Jehowy którzy zmienili salę królestwa na inny kościół) stosujących agresywną politykę nawracania , że bez Biblii tudzież „właściwego” jej zrozumienia jesteśmy „marnym puchem” bez prawdziwego biblijnego Boga a bez Boga to już w ogóle „marność nad marnościami” 😀
    W takim scenariuszu niejedna osoba mogłaby poczuć się jak nikt , jako gorsza od tej „poprawnie wierzącej” dlatego też bardzo ciężkie jest życie z agitatorem – i tutaj może wyjaśnię pojęcie agitatora / agitacji.

    SJP

    Agitator” to m.in.: 
    » Obrońca ideologii.
    » Gorliwy szerzyciel.
    » Zjednuje partii zwolenników.
    » Doktryner.
    » Politruk.
    » Nakłania do głosowania.
    » Ideolog.
    » Mami obietnicami.
    » Zwolenników jednoczy dla jakiejś sprawy.
    » Obrońca.

    Agitacja
    zjednywanie zwolenników dla jakiejś sprawy, idei; propagowanie jakichś haseł, ideologii

    Oczywiście każdy z nas ma prawo do swoich wierzeń, poglądów ale nikt nie ma prawa żądać od nas / wymagać od nas abyśmy uznali dane poglądy za słuszne bądź byli posluszni , podporządkowani jakiejś idei niczym pieski prowadzone na smyczy które na głos swojego pana / właściciela wykonują polecenia.

    Takie przedmiotowe traktowanie daje się również zauważyć nie tylko w krajach , w kulturze gdzie kobiety traktowane są jak niewolnice ale bardzo często również i w krajach europejskich gdzie mąż uważa się za właściciela i pana swojej żony. Depresja z takim „panem” murowana – bo nie ma tu miejsca na związek partnerski a „głowa domu” uważa się za władcę któremu należy się bezwzględne podporządkowanie.

    Dziękuję.

    Polubienie

    1. Kolejny artykuł jaki znalazłam – i do tego załącznik w postaci filmu gdzie autorka udziela pewnych wskazówek –
      7 cennych rad, jak żyć z osobą chorą na depresję.
      Być może przydatny niektórym czytelnikom.

      Od siebie:
      Bardzo dużo piszemy o wsparciu dla osób chorych na depresję a tak mało o wsparciu dla osób które żyją pod jednym dachem z chorymi na depresję.
      Bardzo łatwo jest też mówić psychologom aby na skutek mieszkania z osobą chorą na depresję sami w nią nie popadlismy – a tutaj też trzeba zauważyć, że psychika każdego z nas jest inna.

      https://mamadu.pl/123739,zycie-z-osoba-chora-na-depresje-nie-jest-latwe-jak-sobie-z-tym-radzic-kolejna-odslona-filmowego-cyklu-o-depresji

      Katarzyna postanowiła pokazać drugą stronę tej sytuacji i wesprzeć osoby żyjące na co dzień z kimś kto choruje.

      KATARZYNA NAPIÓRKOWSKA

      „To nie będzie video o tym jak radzić sobie z depresją, to nie będzie video o tym jak chorym pomagać. To będzie video o tym jak z nimi żyć, tak, żeby było jak najlżej i jednej i drugiej stronie. Mam wrażenie, że jeśli już o tej depresji mówimy- rozmawiamy tylko o chorych, a ignorujemy tych którzy przy nich trwają, a wierzcie mi, życie z chorymi- zwłaszcza jeśli ktoś choruje na CHAD- może być bardzo wyczerpującym doświadczeniem.”

      Autorka filmu przekazuje widzom aż 7 cennych rad dotyczących życia z osobą chorą na depresję. Jest to bardzo ważna, choć często pomijana kwestia, a przecież odpowiednie wsparcie może znacząco wpłynąć na przebieg choroby i podjęcie leczenia przez osobę na nią cierpiącą. 

      Polubienie

  6. Witam!
    Przyczyn i rodzai depresji jest wiele….. i absolutnie nie należy utożsamiać depresji z chwilową chandrą.
    W internecie jest sporo przeróżnych artykułów na temat depresji – wystarczy wpisać w wyszukiwarkę owy termin…

    W jednym artykule , moją uwagę zwróciła depresja lękowa gdzie czytamy :

    Przyczyny

    „Skłonność do tego rodzaju depresji mają najczęściej osoby, które w swoim życiu przestrzegają ustalonych z góry zasad i schematów. Często występuje ona u osób, które odpowiedzialne są za większą grupę osób lub takich, które nie potrafią iść na kompromis. Takie zachowanie powoduje, że chory odczuwa ciągle lęk przed utratą swojej pozycji, czy utraty dobrej opinii w oczach innych ludzi. Skłonność do depresji lękowej mają również osoby, które nie potrafią dzielić się swoimi emocjami (tłumią je w sobie) oraz ci, którzy nie potrafią pogodzić się z porażką i źle znoszą przykre doświadczenia. Zatem w grupie ryzyka są osoby, które cieszą się jedynie z sukcesów, natomiast wszelkie trudności są dla nich nie do przeskoczenia”.

    Jeszcze raz zacytuję pierwsze zdanie :

    „Skłonność do tego rodzaju depresji mają najczęściej osoby, które w swoim życiu przestrzegają ustalonych z góry zasad i schematów”.

    Nie będę szerzej rozwijać tej myśli , ale przypuszczam, że brzmi znajomo – kiedy wymaga się od nas życia wg jakichś schematów….. a jak nie będziesz czynić tak i owak to spotka Cię surowa kara – straszak który podsyca lęk i zarazem może odbierać radość życia jednocześnie wprowadzając w poczucie winy.

    W innym artykule czytamy taką treść :
    Najsilniejszymi prekursorami depresji mogą być:

    utrata poczucia własnej wartości,utarta zdrowia, części ciała, atrakcyjności fizycznej, zdolności do pracy umysłowej, dyspozycji intelektualnych,kompleksy spowodowane wyglądem (niepodobaniem się sobie),niezadowalające wyniki w nauce lub pracy,miejscem w hierarchii grupy społecznej,przesadnie negatywne postrzeganie świata i relacji międzyludzkich,poczucie winy,strach przed porzuceniem, czy odrzuceniem,wewnętrzna złość, która nie została wyładowana,samotność i izolacja,utrata bezpieczeństwa materialnego,utrata bliskiej osoby,rozwód lub rozpad związku,kłopoty w małżeństwie,przemoc seksualna, emocjonalna lub fizyczna,udział w katastrofie, wypadku, wojnie,bezrobocie, utrata pracy,paradoksalnie – sukces lub osiągnięcie np. zmiana miejsca zamieszkania, awans na odpowiedzialne stanowisko.

    Kolejny artykuł nosi tytuł :
    Życie u boku partnera pogrążonego w depresji
    I tutaj taki komentarz :
    „Wiem z autopsji , czym kończy się to „zalecane życie w pobliżu , wchodziłam w małżeństwo z wariatem – egoistą pełna wiary , wersy , pomysłów , siły…. dziś jestem zniszczona fizycznie , a przede wszystkim psychicznie , a w przyszłość patrzę ze strachem……”.

    I tutaj autorka artykułu odpowiada na ten komentarz w ten sposób :

    „Ul jesteś silną kobietą! Jesteś tutaj ! Szukasz dla siebie rozwiązania. To wszystko dodatkowo przemawia za Twoją siłą. Jeśli znajdziesz chwilę przeczytaj artykuł – i tutaj autorka proponuje artykuł o toksycznych ludziach.

    Zainteresował mnie również fragment w podtytule :
    Kim są depresyjni egoisci :

    „Niektóre osoby ciężko zakorzenione w depresji mają przesłania egoistyczne i mimo zażywanych leków antydepresyjnych nie widzą powiązania między ich wewnętrznym bólem , a egoizmem.
    Depresyjni egoiści nie przewidują konsekwencji swojego zachowania – liczy się wyłącznie ich ból.
    Jednym ze sposobów pomocy jest uświadomienie osobie chorującej jej egoizmu – związku pomiędzy swoimi czynami , a tym co one oznaczają dla innych oraz jak te czyny wpływają na zachowanie innych osób”.

    Z mojego doświadczenia w młodości jak i doświadczenia mojej mamy najlepszym lekarstwem na depresję był rozwód moich rodziców i tym samym odcięcie się , uwolnienie się od osoby – dyktatora , despoty itp. Jednym słowem osoby toksycznej która miała tylko i wyłącznie swoją rację i swoją prawdę – tolerancja dla odmienności nie wchodziła w grę.
    Wielu mężów nie godzi się na to aby ich współmałżonka miała swoje pasje, zainteresowania i rozwijała się w tym co sprawia jej przyjemność – taka kobieta staje się ubezwlasnowolniona , ograniczana przez swojego toksycznego partnera który najchętniej zamknąłby swoją wybrankę na cztery spusty co również może prowadzić do depresji zniewolonej żony przez swojego męża.

    Kiedyś mój narzeczony a teraz mąż spytał mnie: „Co cenisz najbardziej w swoim życiu?”
    Bez wahania odpowiedziałam : NIEZALEŻNOŚĆ – umysłową i materialną co daje mi poczucie stabilizacji , komfortu psychicznego i fizycznego – poczucie bezpieczeństwa, natomiast porażki w swoim życiu traktuję jako lekcje i bodziec do działania.
    Jest to moje indywidualne szczęście bez którego nie byłabym w pełni szczęśliwa.
    Dodam jeszcze , że mój światopogląd bardzo zmienił się do czego mam prawo – być może kiedyś też się zmieni…. , ma prawo do tego również mój mąż i pomimo różnic jakie nas dzielą w sensie postrzegania…… – różnice te nie dzielą nas – naszego związku. Nie wymagamy od siebie jednomyślności – identycznego toku myślenia w przeciwnym wypadku taki związek wg mnie nie miałby sensu – męczylibysmy się i sami z sobą i tą drugą osobę swoją agitacją.

    Wiem też, że wiele osób tkwi formalnie w organizacji ponieważ albo są to osoby zależne materialnie od współmałżonka świadka Jehowy albo pracują w jakiejś firmie dla świadka Jehowy który jest szefem – pracodawcą co mogłoby zakończyć się zwolnieniem z pracy w momencie odłączenia się od organizacji – i tutaj takie wewnętrzne rozdarcie , bycie w społeczności na siłę bo inaczej…… również może prowadzić do depresji.

    Dziękuję za możliwość wypowiedzi.

    Polubienie

  7. „To prawda, że niektóre przyczyny depresji wynikają z grzesznego zachowania lub myślenia. Gdy zatem nasze postępowanie znajduje się w sprzeczności z systemem wartości chrześcijańskich, rezultatem może być wina i depresja. Depresja oznacza, że potrzebne jest dokonanie jakiejś zmiany. Jest symptomem świadczącym o tym, że w życiu dzieje się coś niewłaściwego. Jest jak zapalająca się lampka kontrolna na liczniku w samochodzie. Jeśli zignorujesz ten sygnał, samochód może nie chcieć dalej jechać. Jeśli zignorujesz swą depresję i nie otrzymasz pomocy, której potrzebujesz – czy to dla właściwego przeżycia żałoby po stracie, czy też w pracy nad grzechem – rezultat będzie niekorzystny.”
    https://m.deon.pl/inteligentne-zycie/depresja/art,152,mity-o-depresji.html
    Chcę odnieść się do powyższego fragmentu. Dlatego go przytoczyłem wraz z linkiem.
    Nie do końca się zgadzam, z powyższym, gdyż wszyscy mamy grzech w sobie. Choćby nie wiem jak każdy z nas walczył z grzechem, to on zawsze w jakimś stopniu będzie górą Wiesz, Andrzeju jest taki werset biblijny w Rzymian 8: 20, 21; pisze tam, że stworzenie zostało poddane marności nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia (…). Nie wiem czy dobrze myślę, ale „zepsucie” jest tym grzechem, który mimo chęci czynienia wszystkiego dobrego według słów Pana Jezusa, gdzieś tam się pojawia. Dlatego nikt z nas nie wygra w 100% z depresją, może jedynie podejmować ciągłe próby radzenia sobie z tym niekonfortowym uczuciem. Zresztą cały 8 rozd. Listu do Rzymian o tym mówi w kontekście, dlaczego Pan Chrystus przyszedł i po co, odnośnie wszystkich ludzi. Wiesz, tak sobie rozmyślam tym. Posiłkowałem się BT II wyd 1980. Fajnie, że zwracasz uwagę na to dramatyczne zagadnienie jakim jest depresja. Każdy człowiek ma inną psychikę, ale ciekawe jest to, że jej skutki są takie same. Może do końca tego nie rozumiem i mogę się mylić. Bądź co bądź ja też nieraz jej ulegam, choć tego nie chcę. Ludzie wrażliwi uczuciowo ulegają jej chyba częściej niż ci o tzw. „sercu z kamienia.” To jest moje zdanie. Ktoś może mieć inny pogląd. Grzech panuje nad człowiekiem i apostoł Paweł sam tak o sobie pisał, chciał czynić dobro, a czynił zło. Oczywiście nie chodzi o to by grzech usprawiedliwiać, lecz zrozumieć, że na ten moment ludzkiego życia, nikt nie może sam z siebie trwale go usunąć. Serdecznie pozdrawiam. Dzięki za Twoją pracę i poświęcony czas dla mnie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.