Wzajemne relacje i dobre stosunki z innymi


Świadkowie Jehowy ujmując pod tym terminem ich organ wydawniczy nadzorowany przez ich ciało kierownicze szczycą jak to potrafią budować prawidłowe relacje między ludzkie. Nie będę tu cytował przykładów to potwierdzających, bo dla znawców tematu aktualnych i byłych świadków Jehowy są one znane. Oczywiście nie jest to tylko i wyłącznie specjalność wyznawców tej społeczności, bo inni też myślą często podobnie. A jaka jest rzeczywistość? Czy faktycznie tak jest? Czy można być zachwyconym i autentycznie podziwiać ich w tej dziedzinie? Czy wręcz przeciwnie jest to jedynie może przynajmniej czasami niczym nieuzasadniony samozachwyt lub co najmniej mocno naciągana przesada polegająca na wyolbrzymianiu jakichkolwiek przykładów zrozumienia i zwykłej życzliwości jakby nie zauważając, że taką przejawiają w stosunku do siebie inni ludzie? Inni co ciekawe nie czynią to z powodu ewentualnego demonstrowania tego, że są świadkami Jehowy a jedynie dlatego, że tak trzeba.

Świadkowie Jehowy uczą się, że: „Jeśli możliwe, o ile to od was zależy, zachowujcie pokój ze wszystkimi ludźmi”. Zachęcał ich, żeby dążyli do pokoju. Z kim? Ze „wszystkimi ludźmi” . Jednak nigdzie nie przeczytacie w ich literaturze, że …. no właśnie o kim. Kim są ci wszyscy ludzie? Przeczytacie:  członkami rodziny, ze współwyznawcami, a nawet z tymi, którzy nie podzielają ich wierzeń. Czego nie przeczytacie czytelnicy w tej wyliczance? Z wykluczonymi z ich grona. Czyżby to miało znaczyć, że „wykluczeni” z ich organizacji to nie ludzie? A może z takimi nie należy żyć w zgodzie ich zdaniem? Co w takim układzie ze słowami o ile to od was zależy? Może powiedzą przecież to nie zależy od nas? Nie prawda. Bo oni wcale nie zabiegają aby o ile to od nich zależy aby być w pokoju ze swymi byłymi braćmi, a nawet im tego nie wolno czynić pod groźbą wykluczenia. W ten sposób często jest tak, że nawet jeśli ich były brat nic im złego w życiu nie zrobił ale nie mogą z nim być w pokoju, bo to jest wróg prawdy. Jakiej nie ważne? O tym zadecydowało trzech mężczyzn tzw. „komitet sądowniczy” i on jako świadek Jehowy nie ma prawa wiedzieć co oni ustalili, a mimo to stronić i trzymać się z dala od byłego brata, bo inaczej to i jego wykluczą. Taki komitet narzuca swój punkt widzenia innym i to w sposób totalitarny.

W rezultacie są sytuacje kiedy mają problem życiowy z wykluczonym lub on ma z nimi i nie są w stanie go rozwiązać. Gdyby potrafili traktować byłych współwyznawców jak ludzi z którymi trzeba też zabiegać o pokój byłoby im łatwiej. Bóg w którego twierdzą, że wierzą, sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Niejeden z nich, oczywiście nie każdy gdyby mógł zrobiłby odwrotnie i deszcz dla byłych braci by nie padał a także słońce by nie świeciło.

Jak ich zdaniem budować dobre relacje z drugimi w rodzinie? Kiedy spędzają ze sobą czas, rozważając duchowe zagadnienia opisane w ich literaturze, to zespala i pomaga radować się w zauważania sienie nawzajem i buduje więź. Czy tak jest? Jest wiele osób które to czyniło przez dziesiątki lat i bez pozytywnego efektu. Przykładów jest wiele.

Zachęcają, swoich współwyznawców, że aby coś zmienić jeśli chodzi o wzajemne relacje trzeba zacząć od siebie i własnego sposobu myślenia. „Wszystko, co chcecie, żeby ludzie wam czynili, wy też im podobnie czyńcie”. Traktując innych z szacunkiem, godnością i życzliwością, również byłych braci , zachęcasz ich do odwzajemniania się tym samym. Mówią, postanówmy więc sobie być dobrymi sąsiadami. W rezultacie sami możemy mieć dobrych sąsiadów. W tej dziedzinie nie tylko świadkowie Jehowy ale i inne religie mają wiele do zrobienia w budowania dobrych relacji z innymi nie podzielającymi ich poglądów. A przecież wartość poglądów sprawdza się w praktyce a nie odwrotnie.

Cytat: Dziennikarka i pisarka Lise Funderburg w artykule pod tytułem „Miłuj swych sąsiadów”, opublikowanym na łamach czasopisma The Nation Since 1865, wymienia kilka prostych wskazówek, które mogą pomóc w nawiązaniu przyjaznych kontaktów z sąsiadami. Napisała: „Chciałabym (…) aby sąsiedzi wyświadczali sobie miriady drobnych przysług, na przykład przynosili gazety, pilnowali dzieci czy kupowali coś w sklepie. Pragnęłabym takich bliskich stosunków w coraz bardziej nieprzyjaznym świecie, w którym strach i przemoc osłabiają więzy międzyludzkie”. Następnie dodaje: „Od kogoś trzeba zacząć. Dlaczego więc nie od najbliższego sąsiada?”Również w czasopiśmie Canadian Geographic znajdujemy radę pomocną w pielęgnowaniu dobrych stosunków z sąsiadami. Publicystka Marni Jackson trafnie zauważyła: „Sąsiadów, podobnie jak rodziny, najczęściej nie wybieramy. Wzajemne relacje wymagają taktu, pewnej miary uprzejmości i tolerancji”. w02 1.9 str. 4-7 – Strażnica — 2002

To prawda tylko jak budować relacje wzajemne i dobre stosunki jeśli ich jakość jest uzależniona od tego, czy kogoś się uznaje za człowieka mam na myśli wykluczonego i wartościową osobę tylko wtedy jeśli podziela ich punkt widzenia, a jednocześnie mają świadomość, że mają miłować nawet nieprzyjaciół. Inaczej mamy do czynienie z ostracyzmem i wyraźną narzuconą co najmniej niechęcią a nawet nienawiścią i to nawet wśród członków rodziny. Taka postawa jak zaraza przenosi na coraz szersze kręgi osób i psuje relacje między ludźmi, które mogłyby być poprawne, być może bez poruszania zagadnień które są kontrowersyjne. Można powtórzyć, wartość poglądów wynika z praktyki ich stosowania a nie odwrotnie. Niesłuszne poglądy psuję relacje między ludźmi, właściwe je poprawiają. To jednak każdy sam może to wszystko analizować i jeśli uważa inaczej, to jak?

Reklamy

Jeszcze o mistycyzmie

Pisałem już o mistycyzmie i napisałem, że powrócę do tego tematu. Czym jest ów mistycyzm? Słownik PWN definiuje go następująco: „mistycyzm «prąd religijno-filozoficzny uznający możliwość pozazmysłowego, bezpośredniego kontaktu z Bogiem»”. Warto się tu zastanowić na czym ów kontakt polega i w jakie warunki winny być spełnione aby do niego doszło. Czy aby taki kontakt nastąpił potrzebna jest jakakolwiek forma współdziałania jakiejś zbiorowości ludzkiej ujętej w sformalizowane struktury w których będą działać jednostki? Oczywiście przyjmując, że ten kontakt będzie korzystnie wpływał na te jednostki i ich wzajemne relacje. Mam na myśli ich postawę moralną, wzajemną życzliwość, oraz korzystną i pożyteczną współpracę tych jednostek dla nich wszystkich z osobna i wspólnie. Czy tak należy ów prąd religijny postrzegać? Jeśli tak to jest to bardzo interesujące zagadnienie. Jeśli nie, to czy analiza tego tematu ma sens?

Ciekawie o tym napisano w książce Gershoma Scholema na str. 28 i 29 zacytuje: „Rufus Jones mówi o swych znakomitych studiach o religii mistycznej: „Terminem tym będę określał typ religii kładącej główny nacisk na bezpośrednie doznanie łączności z Bogiem na głębokie i niemal namacalne doświadczenie Bożej Opatrzności. Jest to religia w najintymniejszej, najgłębszej i najwyższej formie … To smakowanie i widzenie, jakkolwiek by było przeduchowione, stanowi upragniony cel mistyka. Jest to konkretne, fundamentalne doświadczenie własnej jaźni wchodzącej w bezpośredni kontakt z Bogiem lub rzeczywistością metafizyczną; określa ona postawę mistyka. Istota zresztą tego bezpośredniego stosunku i sposób w jaki adekwatnie można by go opisać, są wielką zagadką, z którą zmagali się zarówno autorzy piszący o mistyce jak i sami mistycy.

Jednak ów akt przeżycia mistycznego, którego systematycznym opracowywaniem i interpretacją zajmuje się mistyka spektakularna, ma charakter ze wszech miar paradoksalny i wewnętrznie sprzeczny … religijna rzeczywistość mistyka da się racjonalnie wyrazić jedynie poprzez paradoksy. Podkreślał to również psycholog G. Strattton w Psychology of Religion Life (1911), wskazując także na zasadniczy konflikt między życiem i myśleniem religijnym, konflikt pojawiający się przecież tam, gdzie nie wchodzi w grę. Jak powszechnie wiadomo, opisy mistyków przedstawiających własne przeżycia oraz świat boski w jaki się zanurzają, roją się od paradoksów. Wcale nie najpośledniejszym spośród nich (by przytoczyć jeden tylko przykład) jest ten, do którego uciekają chętnie zarówno mistycy żydowscy, jak chrześcijańscy opisujący Boga jako mistyczne Nic. Nie zamierzam dawać tutaj interpretacji tej tezy, do której jeszcze powrócę. Chcę tylko zaznaczyć, ze rzeczywistość, w jaką mistyk uzyskał wgląd bądź której smaku zaznał, jest czymś nadzwyczaj osobliwym”.

To ciekawe, niby wiadomo w mistyce o co chodzi, a jednak nie do końca, a nawet autor w książce przyznaje, że sprawa jest zagadkowa i paradoksalna. Dlaczego? Przecież chyba wszystkie religie kładą nacisk na potrzebę jakiejś formy duchowości. Oczywiście również oparte na Biblii, czyli chrześcijańskie, mam na myśli choćby modlitwę, czyli kontakt z Bogiem a to biorąc pod uwagę słownikową definicję mistycyzmu jest nim objęte. Zatem dlaczego jest to zagadką? Czy chodzi tu o praktyczną stronę w życiu mistycyzmu i dlatego może on się wydawać czymś pełnym paradoksów? Nie mam zamiaru formułowania ostatecznych wniosków ale raczej do rozwinięcia tematu i głębszej analizy opartej o własne przemyślenia i wnioski które mogą się nasuwać po przeczytaniu czym jest mistyka i co daje praktycznie w życiu człowieka. Czy między dążeniem w życiu do więzi z Bogiem a mistyką jest sprzeczność? Czy jej nie ma i są to pojęcia łączące się ze sobą a nawet tożsame?

Podstawy mojej decyzji w sprawie bloga

Dziś napiszę o tym dlaczego podjąłem decyzję o zaprzestaniu prowadzeniu bloga krytycznie o naukach świadków jehowy. Mam nadzieję, że uda mi się to zrozumiale wyjaśnić. Choć zdaję sobie, że to moje wyjaśnienie, może niewielu czytelników interesować. Mam podstawy aby tak uważać, ale o tym później. Jeśli tak to trudno. Ci nieliczni zainteresowani mają prawo to wiedzieć. Trochę wspomnień. Kiedy powstał ten blog, a nie moja to zasługa. Było inaczej. Komentarzy było dużo….. zdarzało po kilkaset do jednego postu. Paleta czytelników i komentujących była duża. Było komu pisać i były dzięki temu pomysły o czym pisać czytelnikom. Przepraszam aby nie urazić tych którzy nadal czytają. Nie brak jednak czytających, czy ich liczba wpłynął na moją decyzję, choć jakiś też miał. Zachęcałem do komentowania do czasu, przestałem, brak reakcji na zachęty a nawet niezadowolenie z tego powodu co niektórych.

1. Zacząłem rozważać zaprzestanie po niezasłużonej moim zdaniem krytyka, choć nie to było w tym decydujące. Krytyka bez dogłębnej znajomości tematu oparta na domniemaniach i przypuszczeniach, często brak doświadczenia w radzeniu sobie z problemami po organizacyjnymi, ale za to chętne krytykowanie mnie za pomaganie innym w wyjściu z kryzysu po przejściach w organizacji świadków Jehowy. Nie muszę pomagać i pisać o tym tu na blogu, tylko po to aby się z tego tłumaczyć. Szkoda czasu. Koniec … Więc nie ma publikacji dalszych dokumentów.

2. Brak reakcji innych na tą krytykę, a jeśli już była reakcja to nielicznych osób. A także moim zdaniem marginalizowanie i ignorowanie tego co robiłem przez prawie 12 lat. Odbierałem to: „pisze to niech sobie tam pisze jak ma taką potrzebę”. Nie pisałem dla siebie, ale z potrzeby serca i nie mając z tego, żadnych dochodów. To też jest niekoniecznie typowe. Chciałem sprawdzić, jaki jest odbiór tego co piszę w aspekcie wymiernym finansowo, stało się tak jak się spodziewałem. Nikt tego nie docenił, a nawet delikatnie dało się odczuć, co niektórzy odebrali krytycznie.

3.Brak współpracy tych o podobnych przeżyciach po organizacji lub zupełnie rozbieżne cele życiowe. Wśród osób nie będących nigdy świadkami Jehowy tak współpraca występuje i wzajemne wsparcie. U ex-świadków jej brak. Dlaczego? Choć dużo jest uzasadnionego biadolenia o patologiach organizacyjnych i wielu osobom to w początkowym okresie rzeczywiście pomaga, oglądając liczne filmy, czytając fora i pisząc na portalach społecznościowych. Co jednak dalej?

U mnie jak to komentować niejaki Roszada pisze 17 Grudzień, 2018, 13:10:

Nie wiem czy to blog, Estera go reklamuje w swej stopce:
Jedrusiowy
https://jedrusiowy.wordpress.com/

(1 osoba lubi to)

Dzięki Esterze za wcześniejsze wrzucenie linku. Czyli po ponad 11 latach od powstania bloga Roszada doszedł do wniosku, że należy wrzucić link i nawet nie ustalił co to jest.

Więc jeśli trzeba lat aby ktoś zauważył i podał link do bloga. To albo blog jest niegodny uwagi albo dla forumowiczów na forum jest najważniejsze to co tam się pisze a reszta bez znaczenia. Nie wiem i nie ma to dla mnie też znaczenia. W innych środowiskach w przestrzeni internetowej tak nie ma jest linkowanie i wzajemne wspieranie się.

Jaki jest cel istnienia najróżniejszych poglądów religijnych jeśli przez to nie jest między nami lepiej mając na uwadze wzajemny szacunek i życzliwość, już pomińmy miłość bliźniego. Jak jest cel rzeczywisty istnienia organizacji świadków Jehowy? Po co ta intensywna działalność głoszenia? Czy system rekrutacji do organizacji rzeczywiście przyciąga wartościowe jednostki, czy też nie? Jeśli nie to dlaczego tak jest? A jeśli system rekrutacji jest niewłaściwy, to wówczas mamy odpowiedź na powyższe pytania i dylematy. Nic w takiej sytuacji się nie da zrobić. Jednostki mogą analizować a pozostali zapewne nie, znajdą sobie kolejną być może „fatamorganę”, czyli inny podobny cel. Oni chcą tego co im wpojono, a jeśli zostali wprowadzeni w błąd to dlaczego i w czym? Czy dano im to czego szukali, czy tylko im się wydawało? Wreszcie a może wcale nie szukali prawdy i sprawiedliwości? To ważne moim zdaniem pytania.

Chcąc podjąć próbę odpowiedzi na postawione pytania i nie popaść frustrację z powodu szukania tego czego nie ma szans znaleźć, a poznać rozsądną odpowiedź. Szukałem jaki jest cel głoszenia przez świadków Jehowy? Znalazłem jedno z nielicznych wyjaśnień w miesięczniku do użytku wewnętrznego km 7/84 s. 8 „Przedstawianie dobrej nowiny — ludziom, którzy przyjęli literaturę”

Wyjaśniono go tak i moim zdaniem słusznie, choć niezgodnie z tym co wielu członków tej organizacji myśli o celu głoszenia.

Głosząc od domu do domu albo świadcząc nieoficjalnie, proponujemy ludziom literaturę biblijną i wielu chętnie ją przyjmuje. Rozpowszechnianie słowa drukowanego, zwłaszcza czasopism Strażnica Przebudźcie się! nie jest jednak celem samym w sobie. Jest raczej środkiem do osiągnięcia zasadniczego celu naszej działalności, którym jest pozyskiwanie nowych uczniów (Mat. 28:19, 20). Kiedy więc ktoś przyjmie czasopismo, trzeba jak najszybciej go odwiedzić.

Zobaczmy cel to: „Jest raczej środkiem do osiągnięcia zasadniczego celu naszej działalności, którym jest pozyskiwanie nowych uczniów”. Można spokojnie byłby napisać zasadniczym celem naszej działalności, którym jest pozyskiwanie nowych współwyznawców. Skoro tak to faktycznie, może im się coś z czasem nie podobać ale kiedy przyjmą chrzest i powiększą liczbę członków organizacji kierowanej duchem (nie wiadomo jakim) pod nadzorem ciała kierowniczego, cel jest zrealizowany i cóż można więcej oczekiwać. Myślałem i chciałem więcej a o tym trzeba zapomnieć. Często zapewne ci którzy odeszli szukają podobnych rozwiązań lub żadnych i mają dość narzucanych im ograniczeń ale przeświadczenie o szczególnej wartości w społeczeństwie ludzkim może pozostać. Im jest nie po drodze z tym o czym pisłem. To moje refleksje po prawie 12 latach pisania na blogu. Wkrótce zdecyduje dalej co z blogiem. Zapewne to co napisane pozostanie.

Ck uczy „najlepsi” ludzie są w organizacji

Swego czasu wierzyłem lub chciałem w to wierzyć, że organizacja świadków Jehowy przyciąga najlepszych ludzi o nieskazitelnym charakterze i bardzo się cieszyłem, że tak jest. To było wiele lat temu. Dziś wiem, że to były moje marzenia, skądinąd jak najbardziej słuszne i naturalne wszczepione przez Stwórcę ale nie Jehowę, Ojca Niebiańskiego ale nie Elohim. Niestety one są naturalne i realne ale inną drogą, nie przez tą organizację. O niej i jej sposobie działania napisano w publikacjach Towarzystwa Strażnica wiele pięknie brzmiących tekstów. Kiedy je kiedyś czytałem byłem zadowolony, bo spodziewałem, że to wnikliwy opis rzeczywistości dla mnie nieznanej podany przez lepiej zorientowanych. Smutne ale to nieprawda. Publikacje Towarzystwa Strażnica opisywały, że do organizacji trafiają najlepsi ludzie jacy są pod słońcem lub też tacy którzy w niej dokonują zmian na lepsze, które nie są możliwe gdziekolwiek indziej. Czytelniku wierzysz w to? Jeśli to rozumiem Cię, bo to przeżyłem i dziś współczuję jeśli się rozczarujesz. Oto jak opisywano przez kilkadziesiąt lat kto i jak przychodzi do organizacji Jehowy inaczej Bożej:

Jak zapowiedziano w Biblii, do organizacji Jehowy przychodzą ludzie „ze wszystkich języków narodów” (Zach. 8:23) w5/17

Radość rozpiera me serce, gdy pomyślę, jak ta książka utwierdzi wiarę młodych oraz nowych, którzy obecnie przychodzą do organizacji”.

Zawsze ceniłam prawdę, ale ta książka wprost otworzyła mi oczy i pomogła uświadomić sobie jak nigdy dotąd, że nad tym wszystkim czuwa święty duch Jehowy w 1.5.94

Teraz całą rodziną studiują Biblię ze Świadkami Jehowy i przychodzą na wszystkie zebrania zborowe. Są niezmiernie wdzięczni za praktyczną mądrość, jakiej Jehowa udziela za pośrednictwem Biblii i swej organizacji w1.12.1992

Doskonale wiadomo, że czynią to Świadkowie Jehowy! Jak często przychodzą do ciebie wyznawcy innych religii, żeby pomówić o Bogu i Jego Królestwie? Jak często tacy ludzie w ogóle rozmawiają gdziekolwiek na te tematy? Zwolennicy skłóconych ze sobą światowych organizacji religijnych przemilczają Jehowę i Jego Królestwo. Tylko nieliczni pośród nich wiedzą, kim On jest oraz czym będzie dla ziemi Jego Królestwo. A przecież wieść o Jehowie i Jego rządzie powinna wstrząsać światem, ponieważ — jak przepowiedziano w Księdze Daniela 2:44 — Królestwo Boże wkrótce ‛zdruzgocze wszystkie inne rządy i położy im kres, a samo będzie panować na zawsze w84/18

Wdzięczności swej za zaproszenie Jehowy możemy i powinniśmy dać wyraz przez przekazywanie go innym. Podobnie uczyniła Lidia, która po poddaniu się ochrzczeniu usilnie prosiła Pawła i jego towarzyszy, aby przyszli i zatrzymali się u niej w domu; Łukasz pisze: „Wymogła to na nas” w72/13

To Jehowa pociąga do siebie ludzi (Jana 6:44). Ostatecznie to, czy ktoś przyjmie dobrą nowinę, czy nie, zależy od stanu jego serca w3/19

WIERNY Bóg, któremu na imię Jehowa, ma w społeczności swego ludu dość miejsca dla wszystkich miłośników sprawiedliwości. Oczywiście każdy, kto przyjmuje Jego łaskawe zaproszenie, przekonuje się potem, że to pociąga za sobą niemało pracy w 75/14

Jehowa postanowił rozesłać swych Świadków aż po krańce ziemi, by ‛oznajmiali dobrą nowinę o tym, co dobre’, i odszukiwali osoby o wrażliwych sercach. Bóg kieruje tą działalnością za pośrednictwem Jezusa Chrystusa i pociąga do siebie jednostki o szczerych sercach w15.1.96

Ani Bóg, ani Jego organizacja nie są bezduszni. Jehowa pociąga ludzi miłością, toteż co roku setki tysięcy osób dobrowolnie i z radością zostaje członkami Jego organizacji w15.7.96

Nie mniej zdumiewa fakt, że obecnie Jehowa też głęboko interesuje się każdym z nas. Zgromadza w religii prawdziwej „kosztowności wszystkich narodów” i pomaga swym sługom zachowywać nieskazitelność (Agg. 2:7). Chcąc lepiej zrozumieć, jak nas wspiera, przeanalizujmy najpierw, jak pociąga ludzi do religii prawdziwej w15.4.2012

Co roku kilka tysięcy oddanych Bogu chrześcijan na całym świecie zostaje wykluczonych ze społeczności, ponieważ postąpili wobec osób odmiennej płci w sposób, który nie przystoi chrześcijanom w70/24

Wszyscy chrześcijanie znają normy moralne ustanowione przez Jehowę i nigdy nie zgodziliby się z poglądem, że wolno dopuszczać się cudzołóstwa, rozpusty, homoseksualizmu i tym podobnych praktyk. Co roku jednak około 40000 osób zostaje wykluczonych z organizacji Jehowy w1.4.1994

Zauważ najlepszy dobór i Ci najlepsi ludzie dzięki niemu są wykluczani. Rozumiem uspokaja się, że tzw. diabeł działa i ich zwodzi. Czy to jest wyjaśnienie. Pamiętaj najlepsi, życzliwi, nieskazitelni, wrażliwi i sprawiedliwi jakich nie ma nigdzie. I tyle patologii? Dziś wiem coś czego nie wiedziałem kiedy byłem wśród tych „najlepszych”. Nie są ani najlepsi ani najgorsi jak inni ludzie. Jest problem tylko jeśli się bezkrytycznie uwierzy w wybraństwo przez Boga i lepszość jest dramat. Pojawia się „pycha tego narodu” i problem który może się ciągnąć nawet po wyjściu z organizacji a tam jest źródło. Przykre ale prawdziwe i wolałbym aby było inaczej.



D