Prawidłowy sposób myślenia zdaniem świadków Jehowy i innych

  Sposób myślenia? O co tu chodzi? Na czym polega prawidłowy lub nieprawidłowy? Często używa się tego wyrażenia dla zaznaczenia jak trzeba analizować swój sposób myślenia, bo ma on wpływ na jakość naszego życia. Ma też wpływ na decyzje życiowe dotyczące całokształtu naszego życia teraz i w przyszłości a także na hierarchię ważności naszych priorytetów życiowych. W wyniku określonego sposobu myślenia ma to też wpływ na nasze samopoczucie i zdrowie psychiczne. W Wikipedii napisano: Ludzkie myślenie jest realizowane przez procesy psychiczne/kognitywne opierające się na systemie pojęć o różnym stopniu konkretności łączone w mózgu w mniej lub bardziej świadomy sposób. Stojący na gruncie Biblii wierzą, że Stwórca powołał do istnienia swoje dzieci na swój obraz i podobieństwo, czyli należy przyjąć z jego sposobem myślenia. Czy tak? Mimo istnieją różne struktury ukształtowane przez ludzi które chcą uczyć prawidłowego sposobu myślenia. Jedną z nich jest ciało kierownicze świadków Jehowy. Czy słusznie? Czy doprowadziły one do harmonii i dobrych relacji między ludźmi a także szczęśliwego życia jednostek. Czy wręcz przeciwnie? Oto co napisano na temat sposobu myślenia w Strażnicy na listopad 2018r.:

Jeśli … pozwolimy światu kształtować nasz sposób myślenia, staniemy się samolubni i będziemy chcieli sami decydować o tym, co jest dobre, a co złe … . Dlatego to tak ważne, żebyśmy starali się myśleć po Bożemu, a nie po ludzku. … dostosowanie naszego sposobu myślenia do myśli Jehowy wcale nadmiernie nas nie ogranicza, wręcz przeciwnie — jest dla nas dobre… następny artykuł wyjaśni nam, jak możemy przyswoić sobie sposób myślenia Jehowy. akapit 4 ze Strażnicy z listopada 2018 roku art Kto kształtuje twój sposób myślenia?”

Wydawca precyzyjnie i przejrzyście nie wyjaśnia czym się charakteryzuje od innego sposobu myślenia. W tym artykule są pokazywane typowe hasłowe sformułowania którymi się posługuje wydawca i sprowadza się to w sumie do tego, że wydawca pod postacią to co przedstawia tj punkt widzenia Jehowy, co ma oznaczać tożsame punktem widzenia Ojca Niebiańskiego i czytelnik ma tak uważać domyślnie. Jednocześnie twierdzi, że poniżej cytat:

Jednak dostosowywanie swojego myślenia do sposobu myślenia Jehowy z całą pewnością nie oznacza, że w ogóle nie wolno nam mieć własnego zdania albo go wyrażać.– ten sam artykuł jak powyżej podałem.

Przy tym wydawca stwierdza, że sposób myślenia Boga jest najlepszy. Skoro tak to dlaczego jest tak wielu świadków Jehowy mających problemy psychiczne. Prof. Jerry R. Bergman – amerykański psycholog i socjolog. Jest on czołowym ekspertem w Stanach Zjednoczonych w tej dziedzinie, a także autorem wielu książek i artykułów naukowych. Ponadto zajmuje się poradnictwem i opieką psychologiczną nad ponad 100 przypadkami chorych psychicznie świadków Jehowy. Bergman jest byłym świadkiem Jehowy i przez ponad 20 lat badał doktrynę i poglądy Towarzystwa Strażnica. Uczęszczał na zebrania członków sekty, dokonując jednocześnie obserwacji. Zgłębił dokładnie literaturę Towarzystwa Strażnica i przeprowadził tysiące rozmów tak z szeregowymi świadkami, jak i z członkami Ciała Kierowniczego. Rezultatem tych badań jest kilka artykułów oraz książka The mental health of Jehovah’s Witnesses, wydana w 1987 roku.

Zdaniem prof. Bergmana około 10% osób z przeciętnego zboru bardzo potrzebuje takiej czy innej formy psychoterapii. Nie jest to więc sprawa marginalna. W porównaniu do reszty społeczeństwa (dane dotyczą Stanów Zjednoczonych) skala zaburzeń psychicznych jest czterokrotnie wyższa niż w całej populacji. Badania Bergmana są zbieżne z wynikami uzyskanymi przez innych uczonych, jak również bliskie są danym pochodzącym z innych krajów.

Jak w tym kontekście brzmi poniższa wypowiedź?

Nie ma wątpliwości, że sposób myślenia Boga jest najlepszy. Jeśli się nim kierujemy, jesteśmy naprawdę szczęśliwi i możemy odnieść w życiu prawdziwy sukces. Ale Jehowa nie zmusza nas, żebyśmy myśleli tak jak On. „Niewolnik wierny i roztropny” ani starsi zboru nie kontrolują naszych myśli – akapit 13

Sposób myślenia o doświadczeniach życiowych wpływa na emocje, co z kolei przekłada się na zachowanie. Doświadczenia z przeszłości są odpowiedzialne za to, gdzie znajdujemy się dzisiaj. Trzymanie się emocji powstałych przez negatywne myśli dotyczących przeżytych doświadczeń ma szkodliwy wpływ.

Dlatego lepiej nauczyć się patrzeć na życie z innej perspektywy i rozwijać zdolność pozwalającą zmieniać negatywne myśli w pozytywną energię.

https://pieknoumyslu.com/negatywne-mysli-zmien/

W kontekście powyższych informacji świadkowie Jehowy mają sposób myślenia który jest błędny i nie mający nic wspólnego ze Stwórcą i Ojcem Niebiańskim. Ich problemy w życiu w kontekście przedstawionym powyżej dotyczące zdrowia psychicznego i nawet dotyczące byłych świadków Jehowy ciągnące często jeszcze przez wiele lat nasuwają taki wniosek. Zgadzasz się z tym, czy nie, jeśli nie, to czym to uzasadnisz? Jeśli się zgadzasz to może masz jeszcze inne uwagi. Napisz.

Reklamy

Dualizm – dobro i zło u świadków Jehowy i innych

 Jest pogląd zwany dualizmem stosowany w wielu dziedzinach ale ograniczmy się do kwestii religijnych w aspekcie istnienia dobra i zła. Istnieje pogląd, że dobro i zło są sobie równorzędnymi siłami i będą istnieć zawsze bo tak musi być. W oparciu o takie stanowisko są budowane różne opcje religijne, choć niektóre z nich prezentują marzenie o przyjęciu przez wiernych określonej linii postępowania które w konsekwencji będzie prowadzić do zniszczenia zła i wyznaczając warunki oraz czas tego znamiennego wydarzenia. Do tego czasu są stosowane przez przywódców religijnych w stosunku do wiernych różne polecenia, nakazy których stosowanie ma zapobiec popadnięciu w czynienie zła i w końcu doprowadzić ich do czasów w którym zło przestanie istnieć. Niestety te działania mimo, być może dobrych intencji nie doprowadziły do powszechnego wcielania w życie czynienia dobra. Dlaczego? Sprzyja to tym którzy twierdzą, że zło będzie istniało zawsze. Mogą twierdzić przekornie i niemądrze bo musi być równowaga. Jaka jest przyczyna istnienia zła, czy ona dostatecznie i przekonująco została wyjaśniona przez religijnych mędrców? Zobaczymy co mówi się o dualizmie w kwestii istnienia zła i dobra:

Słowa Mahatmy Gandhiego, indyjskiego przywódcy walczącego o prawa Hindusów –„Dobro i zło muszą istnieć obok siebie, a człowiek musi dokonywać wyboru „ mają charakter ponadczasowy i uniwersalny. Panujący w raju porządek i dobro zostały zakłócone, ponieważ wraz z powstaniem ludzi narodziło się zło. Dało to człowiekowi możliwość wyboru zachowania oraz postępowania. Także dziś i z pewnością w przyszłości, zło oraz dobro będą nieustannie towarzyszyć człowiekowi, przez co będzie on musiał kierować swoim życiem według któregoś z nich. Wiemy, że różnice pomiędzy złem a dobrem mogą być kwestią sporną, co zależy od okoliczności ich występowania. Ludzie potrafią również wierzyć w wartość zła, tłumacząc jego istotę jako dobro.

Prawie każdego dnia stykamy się z cierpieniem, przemocą oraz nienawiścią, a czasem dobro staje się bezsilne. Dlatego tak ważne jest, aby wszystko to, co robimy, nie wyrządzało nikomu krzywdy, natomiast uszczęśliwiało innych. Często podjęcie wyboru bywa niemożliwe lub po prostu niewłaściwe, jednak należy pamiętać, ze każdy błąd można naprawić.

https://sciaga.pl/tekst/17404-18 dobro_i_zlo_i_musza_istniec_obok_siebie_a_czlowiek_musi_dokonywac_wyboru

Dualizm to przekonanie, że u podstaw wszystkiego leżą dwie równorzędne, niezależne siły — dobra i zła — wszechświat zaś to pole bitwy, na którym toczą wojnę bez końca. Osobiście uważam, że obok chrześcijaństwa dualizm jest najmężniejszym i najrozsądniejszym z dostępnych poglądów.

http://medytacja.waw.pl/dualizm/

Dokonując wybory pamiętajmy także , że Dobro jest jedno. Tak samo jak jedno jest zło , nie ma pomiędzy nimi żadnej „szarej strefy” . Nie można ich także połączyć – bo w wyniku kompromisu zawsze powstaje zło . Zło musi urodzić zło . Choćby służyło najpiękniejszej idei .

https://sciaga.pl/tekst/71237-72-nie_ma_zla_bez_dobra_lecz_dobro_moze_istniec_samodzielnie

Choć są tacy którzy wyrzekają się wiary w moralność — w istnienie dobra i zła, cnoty i występku. Tacy ludzie mniemają, iż społeczeństwo nie ma prawa osądzać, czy jakieś postępowanie jest dobre czy złe. Czyli tworzenie szarej strefy i dopuszczalności czynienia tego co nie może być dopuszczalne.

Musimy dobrze rozumieć, co z punktu widzenia Jehowy jest słuszne, a co złe. Wiedzę taką zdobywamy tylko dzięki studiowaniu Słowa Bożego, Biblii…. Pamiętajmy jednak o podstępnych sztuczkach Szatana (2 Koryntian 11:14). Potrafi tak zamaskować zło, by nieostrożni chrześcijanie uznali je za coś stosownego. Dlatego niezmiernie ważne jest, byśmy głęboko rozmyślali nad tym, czego się dowiadujemy, i słuchali rad „niewolnika wiernego i roztropnego”.

w05 1.1 str 10 Trzymajmy się wzoru, który dał nam Jezus

Zatem czy słuszny jest pogląd o równorzędności w kwestii mocy, siły dobra i zła. Jest przecież oczywiste, że zło nie może istnieć samodzielnie. Natomiast dobro dla swego istnienia nie potrzebuje istnienia zła. Zło samo w sobie jest układem destrukcyjnym, wyniszczającym się i bez istnienia obok konstruktywnego układu nie może ono funkcjonować. Dla przykładu: dla uczciwych ludzi złodzieje nie są potrzebni aby oni mogli żyć, ale dla złodziei uczciwi są jak najbardziej potrzebni. Wniosek: zło tworzy układ wyniszczający i wewnętrznie destrukcyjny i nie ulega to żadnej wątpliwości, a do tego pasożytniczy dla układu w którym jest wyłącznie dobro. Najciekawsze jest to, że religie w swoim działaniu nie doprowadziły do udaremnienia rozwoju zła, mimo głoszenia skądinąd pięknie brzmiących haseł. Często chory zły układ „udaje” układ oparty o słuszne zasady, do czasu. Trwale tego się czynić nie da. Zatem zło jako układ destrukcyjny wewnętrznie, nie harmonijny nie ma przed sobą przyszłości, zbierze skutki tego na co usilnie pracuje.

Bóg „szantażuje”

  Nie czytaj tego tekstu poniżej jeśli nie jesteś gotowy na trudne zagadnienia.

 

Stwórca i nasz Ojciec Niebiański jest mądry, kochający i sprawiedliwy. Zgadzasz się z tym? Myślę, że tak. Jeśli tak, to zobacz jak nam go jednocześnie przedstawiono w religiach. Zastanów się czy się zgadza z powyższymi jego cechami. Temat jest trudny i może szokować, toteż wiele osób woli nad tym się nie zastanawiać lub wcale o tym się myśli. Każdy kto ich zdaniem o tym mówi, to są pewni, że absolutnie nie powinien. Nie godzi się tak mówić. A może trzeba jednak stawiać sobie takie pytania. Twój wybór. Właśnie o wyborze. Czy wg religii mamy wybór drogi życiowej? Powiesz przecież to oczywiste. Czy tak? To zobaczmy. Co to jest wybór? Wg słownika PWN wybór to: 1. «wybranie jednej z kilku możliwości», lub wybór naturalny: „decyzja opowiedzenia się za określoną wartością moralną lub systemem etycznym” A czym jest prawo wyboru w religii jakiejkolwiek? Powiesz tak. Pomyśl. Czy faktycznie? To powiem tak a czym jest szantaż? Czym się różni to co mówią o Bogu od prawa wyboru? Sam oceń Drogi Czytelniku czy to co napisze poniżej cytując fragmenty tekstów religijnych w wydaniu Towarzystwa Strażnica jest dawaniem prawa wyboru, czy szantażem?:

Najpierw zdarzenie opisujące sytuację z faktycznym prawem wyboru, w której dwie osoby rozmawiają, pada z jednej strony propozycja i dwie możliwości do wyboru dla drugiej strony:

Między Abrahamem a jego bratankiem Lotem wynikły kłopoty. Obaj zgromadzili tak liczne stada owiec i bydła, że ich pasterze zaczęli wszczynać zwady. Dla spokoju Abraham zaproponował Lotowi, aby się rozdzielili. Pozostawił mu możność wyboru; oświadczył: Jeżeli udasz się w lewo, ja pójdę w prawo. Ale jeśli ty ruszysz w prawo, wtedy ja pociągnę w lewo”. w81.10

Abraham dał faktycznie Lotowi prawo wyboru. Co by należało powiedzieć gdyby propozycja brzmiała tak jak poniżej i czy wówczas można by mówić o prawie wyboru?:

Między Abrahamem a jego bratankiem Lotem wynikły kłopoty. Obaj zgromadzili tak liczne stada owiec i bydła, że ich pasterze zaczęli wszczynać zwady. Dla spokoju Abraham zaproponował Lotowi, aby się rozdzielili. Pozostawił mu możność wyboru; oświadczył: Jeżeli uda sz się w lewo to cię zabiją moi ludzie, ja pójdę w prawo,. Ale jeśli ty ruszysz w prawo to cię zabiją zbójcy, wtedy ja pociągnę w lewo”.Jeśli pozostaniem ze mną przeżyjesz ale będą kłótnie. W81.10

W obu przypadkach powyżej propozycje dwie są te same, ale w drugim przypadku podałem trzecią dla unaocznienia, w drugim przypadku są one inne, pod spodziewaną reakcję drugiej strony. Nie jest to jednak najważniejsze, pierwsza propozycja jest z całą pewnością daniem drugiej stronie prawa wyboru. Druga jest niewątpliwie pozorowanym dawaniem prawa wyboru a w rzeczywistości szantażem obliczonym na ścisłe zajęcie stanowisko które powiedzmy z jakichś względów jest po myśli drugiej strony. Dlaczego? Wyjaśnijmy. Jak prawo wyboru brzmi w ustach przywódców religijnych w odniesieniu do Ojca Niebiańskiego, pamiętając jaka jest różnica między dawaniem wyboru rozwiązania lub bardziej istotne drogi życiowej w szerokim znaczeniu tego wyboru, a stawianiem ultimatum? Zobaczmy oto jeden z przykładów:

Obecnie wielu ludzi uważa, że dany przez Jehowę zakaz pozbawiał Adama wolności — że nie mógł on robić tego, co chciał. … Adam z Ewą mieli swobodę wyboru: mogli posłuchać Boga albo nie. … tylko Jehowa ma pełne prawo ustalać, co jest dobre, a co złe. Właśnie to symbolizowało „drzewo poznania dobra i zła”, które rosło w ogrodzie Eden … często widzimy, że mimo najlepszych intencji ludzie podejmują decyzje, których efektem są tragedie, cierpienia i rozpacz … Kiedy Jehowa zabronił Adamowi i Ewie jedzenia owocu z „drzewa poznania dobra i zła”, w gruncie rzeczy życzliwie pokazał im, jak korzystać z prawdziwej wolności. w4/18/2018

Czy wybór między źle, dobrze; zimno, ciepło; życie, śmierć; miłość, nienawiść; przyjemność, nieprzyjemność i inne podobne są dawaniem prawa wyboru? Czy jest pozbawieniem możliwości wyboru aby później przerzucić odpowiedzialność za wybór na dokonującego wyboru lub szantażem obliczonym na określony wybór bez rozsądnej alternatywy.

Jehowa jako „Pan nieba i ziemi” ma prawo decydować, przed kim ukryje lub komu objawi prawdę o sobie. Nie działa jednak w sposób przypadkowy. A czym się kieruje, dokonując wyboru?

w1.1.2013

Objawi temu komu chce o sobie lub ukryje. Czy osoba która ukrywa kim jest, jest wiarygodna? Oczywiście człowiek ma prawo dokonywania wyboru komu i ile chce ujawnić na swój temat, W tym przypadku jednak chodzi jednak o ujawnienie informacji przez Ojca swoim dzieciom. Czy powyższej interpretacji w takiej sytuacji, nie można ocenić to tylko jako zwykły wymysł wydawcy?

Było to pierwsze wielkie oszustwo, bo chociaż ludzie mieli swobodę wyboru postępowania, to jednak nie zostali stworzeni tak, by mogli samodzielnie ustalać mierniki dobra i zła. … Zatem prawo do wybierania między dobrem a złem nie oznacza prawa do decydowania, co jest dobre, a co złe! Niestety, niedoskonali ludzie łatwo wpadają w pułapkę takiego błędnego myślenia.

w1.9.2010

Do powyższego powstaje pytanie czy ludzie zostali stworzeni z wolną wolą, czy też nie? Czy też mieli być jej przynajmniej w niektórych przypadkach jej pozbawieni? Przy tej okazji warto wspomnieć, czy należy przyjmować, że pełne korzystanie z wolnej woli będzie przyzwoleniem na to, że ludzie będą zawsze dokonywać złych wyborów i nie wolno im na to pozwolić nawet na decydowanie co jest dla nich dobre a co złe? Zatem odebrać wolną wolę.

poszczególne jednostki i rządzący powinni respektować prawo człowieka do swobodnego wyboru religii. Może się jednak zastanawiasz: „Czy Bóg naprawdę wymaga, żebyśmy należeli do jakiejś zorganizowanej religii?”.Krótko mówiąc, tak. Skąd możemy mieć taką pewność? I czy to wszystko jedno, którą religię wybierzemy?…: Nie każda religia cieszy się uznaniem Boga…. odniesiemy ogromny pożytek, jeżeli rozpoznamy tych, którzy są na drodze prowadzącej do życia, i przyłączymy się do nich.

w1.11.2010

Jeśli chcesz dobrze korzystać z życia to zdaniem wydawcy masz prawo swobodnie skorzystać z prawa wyboru religii. Wydawca pomija fakt, czy w ogóle jest potrzebna religia jakakolwiek człowiekowi. Dobrze pomińmy to. Masz wybór ale jedyny właściwy to wybierz religię prawdziwą, bo tylko taka cieszy się uznaniem Boga. Która? Pomożemy Ci w tym bo sam nie poradzisz sobie. Nie ma tu tak napisane, ale w sumie wydawcy chodzi o to abyś przyłączył się do świadków Jehowy.

z drzewa wiadomości dobrego i złego nie jedz, bo którego dnia będziesz jadł z niego, śmiercią umrzesz’”. — 1 Mojż. 2:15-17, Wk.

Pan Bóg dał wówczas naszemu praojcu możliwość wyboru między życiem wiecznym w rozkosznym Raju, a wiecznotrwałą śmiercią. Zaraz się domyślamy, że Adam z biegiem czasu chyba zjadł zakazany owoc, a Ten, którego prawo złamał, skazał go na śmierć. w71.1

Daję wam dzisiaj do wyboru: życie i szczęście albo śmierć i nieszczęście. Jeśli będziecie słuchać przykazań Jehowy, swojego Boga, które wam dzisiaj daję, i kochać Jehowę, swojego Bóg, chodzić Jego drogami i przestrzegać Jego przykazań, ustaw i rozporządzeń, to będziecie żyć i staniecie się liczni. Jehowa, wasz Bóg, będzie wam błogosławił w ziemi, do której idziecie, żeby ją wziąć na własność.” Powtórzonego prawa 30:15 wg NW

Zobaczmy więc na koniec co możemy powiedzieć o tych zapowiedziach czy to ma coś wspólnego z prawem swobodnego wyboru? Nic. Jest to stanowisko zwane postawieniem ultimatum, mimo jednoczesnego zapewnienia, że człowiek jest wolny i sam może decydować o sobie. W którym momencie jest wolny, czyli ma prawo wyboru? Pomijając nawet kwestię tak istotną jak to, że w pierwszym tekście biblijnym powzięta była zła decyzja a zatem jeśli najpierw była wybrana śmierć, to za drugim formalnie takiego wyboru jak życie, już nie ma. Czy kiedy ktoś mówi drugiej osobie albo zrobisz to, albo cię zabiję, to nie można tego nazywać dawaniem prawa wyboru. Mimo to w niedorzecznym ujęciu religijnym tak przedstawia się Ojca Niebiańskiego jako szantażującego człowieka i obawiającego się, że w przeciwnym przypadku będzie on czynił zło, czyli w rzeczywistości nie to co by chciał nakazujący mu Ojciec. Czy w tych wypowiedziach jest mowa o Ojcu w Niebie, Stwórcy nieba i ziemi, czy też religie opisują tu kogoś innego? Moim zdaniem tak. Trzeba to koniecznie przemyśleć. Skutki przemyśleń będą bez względu na Twój wybór. Mamy wszczepione sumienie i chcemy czynić to co słuszne, to wszczepił nam Ojciec i Stwórca, to wprowadza harmonię, a nie nacisk i pozbawienie prawa wyboru.

 

Odbieranie prawa do własnych decyzji

  Podstawą wolności jest swoboda podejmowania decyzji życiowych przez jednostkę. Ta swoboda jest konsekwentnie odbierana przez różne religie w imię oczywiście rzekomej wiedzy innych kapłanów, duchownych, starszych zboru świadków Jehowy, pastorów i innych przywódców religijnych. Dzieje się to często oczywiście i  to najczęściej w sposób bardzo wyrafinowany, że ten i ów tego nie zauważa i przyjmuje to za normalny stan rzeczy. Tak to zostało przyjęte, ustalone tak to jest co przyjmuje to za normalne. Przecież mówi sobie tak czynią „wszyscy”,  nie znam się na tym wszystkim, „oni” lepiej to wiedzą. Dodatkowo myśli sobie to przecież to czynię dla swego dobra. To jest sztuk  doprowadzić innych do przeświadczenia, że ktoś wie lepiej od nich co jest dla nich dobre, czyni pod pretekstem, że to  co „on” chce od człowieka to jest Boga, a to z pewnością jest dla „mnie dobre” sobie myśli.

Nie wiedząc, że każdy człowiek niewiele o tym co się dzieje pod słońcem ale wywołanie u innych uczucia, że wie dużo lub znacznie więcej niż „ty” jest dla niego niezwykle korzystne. W takiej sytuacji co by się nie działo można doprowadzić człowieka do stanu w którym zrzeknie się wobec innego podmiotu swobody podejmowania własnych decyzji. Mimo, że te wybory „narzucone” mogą nie dawać mu satysfakcji ani być pożyteczne, to może się ich trzymać, bo zawsze może usłyszeć wiele pozornie logicznych wyjaśnień dlaczego tak jest. W rodzaju trzeba cierpieć, znosić przeciwności bo jesteś w ten sposób doświadczany. Bóg cię kocha i dlatego je dopuszcza i nie przychodzi mu do głowy, że te „narzucone” mu wybory są błędne i w tym jest problem a interpretacja ma tylko na celu tylko dalsze poddawanie się pod czyjeś kierownictwo, bo o to tylko kierującemu chodzi.

W książce Mirosława Piechowiaka „Filozofia praw człowieka” na str. 94 i 95 znalazłem ciekawe spojrzenie na tą kwestię. Chodzi o niedopuszczalność arbitralnego podejścia do kwestii decyzji, wyborów innych, prowadzącej do odebrania im wolności do ich swobodnego dokonywania. Czy to jest i dlaczego jest to naruszeniem praw człowieka:

Biorąc pod uwagę, że podstawą wolności jest uznanie godności i równych praw wszystkich ludzi, nie można wolności, o której tu mowa, utożsamiać ze swobodą działania, a maksymalizacją wolności wyboru ograniczoną jedynie wymogami zapewnienia innym również dla ich potomków, za podstawę wolności, w sposób ograniczający te wybory.

Ponadto w artykułach dotyczących poszczególnych praw nie jest chroniona swoboda działania jako taka. Analizując postanowienia Międzynarodowego paktu praw osobistych i politycznych można zauważyć, że zasadniczym przeciwieństwem wolności są po pierwsze, niewolnictwo i poddaństwo (art8) po drugie zaś arbitralne pozbawienie wolności – pozbawienie wolności w sensie osadzenia w więzieniu lub areszcie czy przymusowego umieszczenia w placówkach służby zdrowia (art 9). W jednym i drugim przypadku swoboda działania jest elementem wolności, ale nie konstytuuje jej istoty. Niewolnictwo jest pewnym stanem, którego zło tkwi w redukowaniu człowieka do podmiotu, i nawet niewolnik ma swobodę działania pozwalającą realizować w praktyce wszystkie zamierzenia ,w jego wolność godzi sam status bycia niewolnikiem … w innych artykułach paktów, dotyczących np. wolności słowa i religii, chronione są jedynie pewne aspekty swobody działania.

Uogólniając można powiedzieć, że ochrona wolności człowieka jest ochroną przed arbitralnym działaniem innych. Zasadniczym kryterium arbitralności nie jest przy tym istnienie w prawie pozytywnym podstaw dla danego działania. Samo prawo pozytywne musi być niearbitralne, musi brać pod uwagę wymagania wynikające z godności człowieka, a zatem wymagania przez samą, niezależną od woli podmiotu, rzeczywistość. Człowiek traktowany jest jako byt, którego decyzje odniesione są do niego rzeczywistości, której poznanie i zrozumienie jest koniecznym warunkiem działania zgodnego z tym, kim człowiek jest. Traktując ochronę wolności jako ochronę przed tym, co arbitralne, nie można w determinacji treści wolności obejść się bez poznania rzeczywistości, a zatem bez rozumu i sumienia.

W świetle powyższych uwag za najbardziej fundamentalne zasady podporządkowania życia społecznego nie mogą być uznane zasady konsensusu i kompromisu między jednostkami lub grupami dążącymi do różnych celów. Podstawą tą są prawa człowieka, które wyznaczają granice zarówno dla zgodnej woli członków społeczeństwa jak i dla zawierania kompromisów. można tu mówić o swoistym fundamentalizmie praw człowieka. Jednocześnie same te prawa wyznaczają i chronią sferę swobody działania, w której jest miejsce na wspólne decydowanie o celach działania, a gdy pojawiają się konflikty, są proporcjonalną rezygnacją z realizacji własnych zamierzeń.

Oto przykład arbitralnego podejścia ciała kierowniczego świadków Jehowy:

Wskazówki organizacji Jehowy, od których będzie zależało nasze życie, według ludzkiej oceny mogą się wtedy wydać niepraktyczne. Wszyscy musimy być gotowi usłuchać każdego polecenia, jakie otrzymamy, bez względu na to, czy z naszego lub strategicznego punktu widzenia będzie ono rozsądne, czy też nie”.

w13 15.11 ss. 16-20 Co oznacza dla nas proroctwo o siedmiu pasterzach i ośmiu książętach

Ciało kierownicze potrafi sprowadzać wiernych do nawet roli dzieci które trzeba pouczać i jak dzieci dla swego dobra winni się słuchać.

Dlaczego jest zadowolony? Bo widzi, że przestrogi, jakich udzielił synkowi, odnoszą skutek. Skoro chłopiec stosuje się do otrzymanego zakazu — chociaż nie zdaje sobie sprawy, że tata mu się przygląda — to najwyraźniej uczy się posłuszeństwa… Podobne odczucia ma nasz niebiański Ojciec, Jehowa. Wie, że jeśli mamy… rozkoszować się wspaniałą przyszłością, jaką nam przygotowuje, to musimy uczyć się Mu ufać i być Mu posłuszni.

A tu sprowadzanie posłuszeństwa wobec Boga do słuchania się ludzi, a tylko dlatego, że On tego oczekuje:

Ale czy cudzymi niedociągnięciami możemy usprawiedliwiać własne nieposłuszeństwo wobec Jehowy, na przykład opuszczanie zebrań albo krytyczny stosunek do nadzorców? Na pewno nie! Z całego serca popieramy tych, którzy sprawują przewodnictwo. Posłusznie bierzemy udział w zebraniach i większych zgromadzeniach oraz stosujemy się do otrzymywanych tam rad biblijnych”.

cf rozdz. 6 ss. 56-65 Nauczył się posłuszeństwa”

Ciekawym i bardzo istotnym elementem jest umiejętność żonglowania strachem przed podejmowaniem decyzji, są specjaliści od urzędów duchowych sprawujący pieczę na wiernymi. Mają on cały arsenał środków od eskalowania lęku przed podejmowaniem decyzji. Na temat lęku przed podjęciem decyzji znalazłem taki materiał:

Podczas każdej zmiany w życiu pojawia się lek. To właśnie przez niego ogarnia nas zwątpienie i zastanawiamy się, czy podjęta decyzja na pewno będzie tą właściwą:

Oczywiście, że możemy się mylić. Błędy jednak bez wątpienia posłużą nam jako materiał do nauki o własnym życiu. Idąc przez życie idziemy po omacku i nie wiemy co nas jeszcze czeka. Kiedy już przeanalizujemy swoje motywy warto zdecydować się na parcie do przodu wbrew własnym obawom i lękom.

Często to właśnie niepodejmowanie decyzji to najgorsza opcja. Stagnacja i odrzucanie zmian blokuje nasz postęp na życiowej ścieżce. Konsekwencje często są znacznie gorsze niż te, które wynikałyby z odważnie podjętych przez nas decyzji.

Odważny jest ten, kto pokonuje własne lęki, a nie ten kto ich nie ma.”

https://pieknoumyslu.com/decyzje-unikamy-podejmowania/

Pozostaje zachęcić do podejmowania własnych decyzji i nawet mając świadomość, że mogą one być błędne. Tylko jest lepsza błędna decyzja własna niż cudza i wymuszona lub podjęta z innych powodów ale nie nasza. Myślisz inaczej. Jedna osoba która podjęła wiele osobistych trudnych decyzji mawia „daje sobie prawo do błędu”. Może jak przeczyta to napisze jak to było.

  Podstawą wolności jest swoboda podejmowania decyzji życiowych przez jednostkę. Ta swoboda jest konsekwentnie odbierana przez różne religie w imię oczywiście rzekomej wiedzy innych kapłanów, duchownych, starszych zboru świadków Jehowy, pastorów i innych przywódców religijnych. Dzieje się to często oczywiście  to najczęściej w sposób bardzo wyrafinowany, że ten i ów tego nie zauważa i przyjmuje to za normalny stan rzeczy. Tak to zostało przyjęte, ustalone tak to jest co przyjmuje to za normalne. Przecież mówi sobie tak czynią „wszyscy”,  nie znam się na tym wszystkim, „oni” lepiej to wiedzą. Dodatkowo myśli sobie to przecież to czynię dla swego dobra. To jest sztuk  doprowadzić innych do przeświadczenia, że ktoś wie lepiej od nich co jest dla nich dobre, czyni pod pretekstem, że to  co „on” chce od człowieka to jest Boga, a to z pewnością jest dla „mnie dobre” sobie myśli.

Nie wiedząc, że każdy człowiek niewiele o tym co się dzieje pod słońcem ale wywołanie u innych uczucia, że wie dużo lub znacznie więcej niż „ty” jest dla niego niezwykle korzystne. W takiej sytuacji co by się nie działo można doprowadzić człowieka do stanu w którym zrzeknie się wobec innego podmiotu swobody podejmowania własnych decyzji. Mimo, że te wybory „narzucone” mogą nie dawać mu satysfakcji ani być pożyteczne, to może się ich trzymać, bo zawsze może usłyszeć wiele pozornie logicznych wyjaśnień dlaczego tak jest. W rodzaju trzeba cierpieć, znosić przeciwności bo jesteś w ten sposób doświadczany. Bóg cię kocha i dlatego je dopuszcza i nie przychodzi mu do głowy, że te „narzucone” mu wybory są błędne i w tym jest problem a interpretacja ma tylko na celu tylko dalsze poddawanie się pod czyjeś kierownictwo, bo o to tylko kierującemu chodzi.

W książce Mirosława Piechowiaka „Filozofia praw człowieka” na str. 94 i 95 znalazłem ciekawe spojrzenie na tą kwestię. Chodzi o niedopuszczalność arbitralnego podejścia do kwestii decyzji, wyborów innych, prowadzącej do odebrania im wolności do ich swobodnego dokonywania. Czy to jest i dlaczego jest to naruszeniem praw człowieka:

Biorąc pod uwagę, że podstawą wolności jest uznanie godności i równych praw wszystkich ludzi, nie można wolności, o której tu mowa, utożsamiać ze swobodą działania, a maksymalizacją wolności wyboru ograniczoną jedynie wymogami zapewnienia innym również dla ich potomków, za podstawę wolności, w sposób ograniczający te wybory.

Ponadto w artykułach dotyczących poszczególnych praw nie jest chroniona swoboda działania jako taka. Analizując postanowienia Międzynarodowego paktu praw osobistych i politycznych można zauważyć, że zasadniczym przeciwieństwem wolności są po pierwsze, niewolnictwo i poddaństwo (art8) po drugie zaś arbitralne pozbawienie wolności – pozbawienie wolności w sensie osadzenia w więzieniu lub areszcie czy przymusowego umieszczenia w placówkach służby zdrowia (art 9). W jednym i drugim przypadku swoboda działania jest elementem wolności, ale nie konstytuuje jej istoty. Niewolnictwo jest pewnym stanem, którego zło tkwi w redukowaniu człowieka do podmiotu, i nawet niewolnik ma swobodę działania pozwalającą realizować w praktyce wszystkie zamierzenia ,w jego wolność godzi sam status bycia niewolnikiem … w innych artykułach paktów, dotyczących np. wolności słowa i religii, chronione są jedynie pewne aspekty swobody działania.

Uogólniając można powiedzieć, że ochrona wolności człowieka jest ochroną przed arbitralnym działaniem innych. Zasadniczym kryterium arbitralności nie jest przy tym istnienie w prawie pozytywnym podstaw dla danego działania. Samo prawo pozytywne musi być niearbitralne, musi brać pod uwagę wymagania wynikające z godności człowieka, a zatem wymagania przez samą, niezależną od woli podmiotu, rzeczywistość. Człowiek traktowany jest jako byt, którego decyzje odniesione są do niego rzeczywistości, której poznanie i zrozumienie jest koniecznym warunkiem działania zgodnego z tym, kim człowiek jest. Traktując ochronę wolności jako ochronę przed tym, co arbitralne, nie można w determinacji treści wolności obejść się bez poznania rzeczywistości, a zatem bez rozumu i sumienia.

W świetle powyższych uwag za najbardziej fundamentalne zasady podporządkowania życia społecznego nie mogą być uznane zasady konsensusu i kompromisu między jednostkami lub grupami dążącymi do różnych celów. Podstawą tą są prawa człowieka, które wyznaczają granice zarówno dla zgodnej woli członków społeczeństwa jak i dla zawierania kompromisów. można tu mówić o swoistym fundamentalizmie praw człowieka. Jednocześnie same te prawa wyznaczają i chronią sferę swobody działania, w której jest miejsce na wspólne decydowanie o celach działania, a gdy pojawiają się konflikty, są proporcjonalną rezygnacją z realizacji własnych zamierzeń.

Oto przykład arbitralnego podejścia ciała kierowniczego świadków Jehowy:

Wskazówki organizacji Jehowy, od których będzie zależało nasze życie, według ludzkiej oceny mogą się wtedy wydać niepraktyczne. Wszyscy musimy być gotowi usłuchać każdego polecenia, jakie otrzymamy, bez względu na to, czy z naszego lub strategicznego punktu widzenia będzie ono rozsądne, czy też nie”.

w13 15.11 ss. 16-20 Co oznacza dla nas proroctwo o siedmiu pasterzach i ośmiu książętach

Ciało kierownicze potrafi sprowadzać wiernych do nawet roli dzieci które trzeba pouczać i jak dzieci dla swego dobra winni się słuchać.

Dlaczego jest zadowolony? Bo widzi, że przestrogi, jakich udzielił synkowi, odnoszą skutek. Skoro chłopiec stosuje się do otrzymanego zakazu — chociaż nie zdaje sobie sprawy, że tata mu się przygląda — to najwyraźniej uczy się posłuszeństwa… Podobne odczucia ma nasz niebiański Ojciec, Jehowa. Wie, że jeśli mamy… rozkoszować się wspaniałą przyszłością, jaką nam przygotowuje, to musimy uczyć się Mu ufać i być Mu posłuszni.

A tu sprowadzanie posłuszeństwa wobec Boga do słuchania się ludzi, a tylko dlatego, że On tego oczekuje:

Ale czy cudzymi niedociągnięciami możemy usprawiedliwiać własne nieposłuszeństwo wobec Jehowy, na przykład opuszczanie zebrań albo krytyczny stosunek do nadzorców? Na pewno nie! Z całego serca popieramy tych, którzy sprawują przewodnictwo. Posłusznie bierzemy udział w zebraniach i większych zgromadzeniach oraz stosujemy się do otrzymywanych tam rad biblijnych”.

cf rozdz. 6 ss. 56-65 Nauczył się posłuszeństwa”

Ciekawym i bardzo istotnym elementem jest umiejętność żonglowania strachem przed podejmowaniem decyzji, są specjaliści od urzędów duchowych sprawujący pieczę na wiernymi. Mają on cały arsenał środków od eskalowania lęku przed podejmowaniem decyzji. Na temat lęku przed podjęciem decyzji znalazłem taki materiał:

Podczas każdej zmiany w życiu pojawia się lek. To właśnie przez niego ogarnia nas zwątpienie i zastanawiamy się, czy podjęta decyzja na pewno będzie tą właściwą:

Oczywiście, że możemy się mylić. Błędy jednak bez wątpienia posłużą nam jako materiał do nauki o własnym życiu. Idąc przez życie idziemy po omacku i nie wiemy co nas jeszcze czeka. Kiedy już przeanalizujemy swoje motywy warto zdecydować się na parcie do przodu wbrew własnym obawom i lękom.

Często to właśnie niepodejmowanie decyzji to najgorsza opcja. Stagnacja i odrzucanie zmian blokuje nasz postęp na życiowej ścieżce. Konsekwencje często są znacznie gorsze niż te, które wynikałyby z odważnie podjętych przez nas decyzji.

Odważny jest ten, kto pokonuje własne lęki, a nie ten kto ich nie ma.”

https://pieknoumyslu.com/decyzje-unikamy-podejmowania/

Pozostaje zachęcić do podejmowania własnych decyzji i nawet mając świadomość, że mogą one być błędne. Tylko jest lepsza błędna decyzja własna niż cudza i wymuszona lub podjęta z innych powodów ale nie nasza. Myślisz inaczej. Jedna osoba która podjęła wiele osobistych trudnych decyzji mawia „daje sobie prawo do błędu”. Może jak przeczyta to napisze jak to było.

Blokady rozwoju w religiach

   Dziś o rozwoju. W różnych dziedzinach jest używane słowo rozwój. Rozwój może być gospodarczy kraju, rozwój umysłowy człowieka, duchowy, firmy. Kiedy jest rozwój są z niego korzyści, pożytki, zadowolenie, satysfakcja i często przynosi to pozytywne skutki nie tylko temu kogo on bezpośrednio dotyczy ale też innym. Jest on na ogół zauważalny dla otoczenia i doznającego rozwoju. Na ogół mogą być znane bezpośrednie przyczyny jego występowania. Kiedy jednak rozwoju nie ma, bywa z tym znacznie gorzej, „gdzie jest pies pogrzebany”, dlaczego go nie ma, a nawet może być niezauważalne jakie są przyczyny. Może też być tak, że występują rzekomo symptomy rozwoju a obok równolegle dzieją się zjawiska, które wnikliwy obserwator jest w stanie zauważyć i ocenić, że rozwój jest pozorny a nie ma on nic wspólnego ze stałym postępem, czyli trwałym kroczeniem ścieżką rozwoju. Jak jest w Twoim przypadku drogi czytelniku?

Moim zdaniem są dwie zasadnicze przyczyny braku rozwoju umysłowego, a raczej blokady rozwoju są to możliwości wewnętrzne uzależnione od tych na które mamy wpływ i nie zlikwidowane przeszkody które sobie ktoś pozwolił zrobić. Jest takie buddyjskie porównanie, tłumaczące powód blokady w rozwoju, mówi się o nim „pełna filiżanka”. Jest bardzo mądre, użyjmy go zatem. Otóż mówi ono, iż czasem człowiek tak się napełni poglądami i opiniami że nic więcej mu się w „środku” nie zmieści, jak w pełnej filiżance. Dokładnie mówiąc pamięć komputera się zapełni, obrazowo mówiąc ekran komputera wyświetli komunikat „out of memory”. Jeśli pozwolimy sobie doprowadzić do stanu „pełnej filiżanki” to mimo ogromnych możliwości naszego umysłu, to niestety nic już się „nie zmieści”. I słyszymy od kogoś czasami, „nie rozumiem”, „nie wiem o co chodzi” lub sami czytamy i nie potrafimy uchwycić w czym jest problem lub słyszymy i nie jesteśmy w stanie na tyle skupić swoją uwagę aby pojąć sedno sprawy, pomijając kwestie chwilowego przemęczenia. Dlaczego tak się dzieje?

Może przyczyna tkwić w tym, że spotykamy się z sytuacją niespotykaną w naszym życiu i jest to pierwsze zetknięcie z problemem, a nawet nie przypuszczaliśmy, że taki może istnieć. Trudno wówczas co zrozumiałe pojąć „o co chodzi”. Może też problem jest w tym, że faktycznie masz czytelniku ustalony „obraz stanu rzeczy” i to Ci bardzo odpowiada i nawet nie wiesz dlaczego tak sobie to „poukładałeś”, nie wiesz może, że to nie Twoja zasługa, po prostu przyjąłeś, że tak jest i koniec. Pisząc w taki sposób w tym zdaniu, może się okazać, że doprowadziłeś może nawet nieświadomie do „napełnienia szklanki”, ale ktoś o tym wiedział i do tego zmierzał. Można sobie z tym poradzić i zmienić ten stan, nie trzeba się bać ale zacząć sobie zadawać pytania analityczne. Na pewno możemy ustalić, że nikt nie chce dla siebie źle, ale inni już niekoniecznie. Mogą jednak zapewniać, że to co mówią i przekazują to jest wiadome, że jest dobre i nie ma lepszego rozwiązania. Twierdzą, że trzeba im zaufać lub temu co zostało zastosowane przez innych i okazało się dobre. Tu podają jakieś rezultaty w konkretnych przypadkach ktoś jak w to uwierzył wszystko mu się ułożyło jak należy. Nie znamy najczęściej wszystkich okoliczności, a jeszcze gorzej osób które to przeżyły. Chcemy wierzyć i wierzysz, że tak było, przecież chcesz mieć w zasięgu to najlepszą „drogę życiową” i nią podążać. Wszystko wydaje się brzmieć rozsądnie i „kupujesz temat”. „Szklanka jest teraz pełna”, nic do Ciebie nie dociera. Nie chcesz się zastanawiać nad tym co ktoś do Ciebie mówi, a nawet jak próbujesz „to niestety nie mieści ci się to w głowie”, z tego co słyszysz. Stały problem „wierzyć”, czy „dowiedzieć się jak jest”. Mówi się, że jak ćwiczysz umysł to on się rozwija. Próbowałeś? Warto. Spotkałeś się u kogoś zapewne z sytuacją nową, nieznaną i zauważyłeś mądrość przebijającą z rozwiązania. Takie rozwiązania nie biorą się z znikąd. Warto stopniowo „opróżniać szklankę”. Najlepiej przyjąć do świadomości i oczekiwać nowych informacji i je analizować jak one się mają do naszej wiedzy oraz „ścieżki życiowej”. Wszystko sprawdzać i analizować. Nikomu nie wierzyć także mnie. Nie uważać, że już wiemy jak należy, bo uwierzyłeś a na twój gust brzmiało to dobrze. Jeśli by tak było, że wiesz jak należy wiedzieć i inni też, to dlaczego jest tak jak jest? Jesteś zadowolony z tego jak jest na świecie? Masz świat marzeń i nie chodzi o Twoje życie, bo możesz być akurat zadowolony.

Inny problem, może też być tak, że „szklanka jest pełna”, bo nie poszło w Twoim życiu tak jakbyś chciał, ale nic z tym nie robisz, zmieniłeś środowisko, pracę i inne rzeczy. Nadal masz niezałatwione sprawy, krzywdy Ci wyrządzono ale uciekasz przed nimi zamiast coś z tym zrobić. Mówisz, że Cię ten problem nie interesuje i to nie ma sensu aby się tym zajmować, inni próbują ale to Twoim zdaniem „walka z wiatrakami”, „kopanie się z koniem” i to jest w Twoim życiu postawiona Ci blokada Twego rozwoju. Ominąłeś ją, zamiast ją pokonać i wspierać innych w takim działaniu. Pokonywanie blokad powoduje rozwój Twój i innych. Przecież „stan rzeczy” nie jest taki jaki byś sobie wymarzył a jednak nie robisz nic. Nie zrozumiesz tych którzy czynią wszystko aby pokonać przeszkody. Lepiej Ci jak w jakiś sposób wykażesz, że nie tyle robią źle ale głośno mówisz im i innym, że to nie ma najmniejszego sensu. Masz chwilowy komfort jak tak to ocenisz. Każdy ma wybór i sam podejmuje decyzje życiowe lub korzysta z nie najlepszych rad choć mogą być podobno sprawdzone. Znasz powiedzenie nie naprawione problemy, sprawy wracają, możesz myśleć, że nie zawsze albo u mnie tak nie będzie. Może masz nadzieję, że podjąłeś racjonalną i właściwą decyzję w istniejących okolicznościach na które nie masz przecież wpływu. Niekoniecznie. Może tak się zdarzyć. Nie załatwione sprawy to blokada Twego rozwoju i nie chcesz być gorszy więc pozostaje ci zniechęcać tych którzy coś robią choć mógłbyś milczeć. Nie masz wyboru.

Szklanka jest pełna” i Twój umysł nie przyjmuje mówiąc jak w komputerze „out of memory”, bo przyjąłeś, że wiesz religijnie w co trzeba wierzyć lub wszyscy oszukują i nie można nikomu wierzyć. Oczywiście wolno Ci. Więc możesz się nie przejmować, robić to co Ci sprawia przyjemność i nie tracić czasu na toczenie niekończących się walk. Mimo, że wiesz o tym, że Twoje problemy są udziałem innych lub będą, a do Ciebie mogą wrócić lub je masz nadal w innym środowisku. Ich prawo jak są nierozsądni niech walczą, dla Ciebie nie ma to sensu. Nie mówisz o tym, wiesz, że nie tak powinno być ale jest i tego się nie zmieni. Napewno? Dlaczego? Kiedy i dlaczego to się zaczęło? Religie mówią, że wiedzą. Ktoś jednak zapyta. Czy na pewno tak jest jak to przedstawiono? Opisano to świętych księgach. Tak? A dlaczego mamy przyjąć i w to wierzyć? Nasze serce i umysł nie godzi się z tym, że tak musi być w tej chwili, a kiedyś się to zmieni. Nasze serce lgnie do czegoś innego niż jest a umysł podpowiadać może, że coś jest nie tak jak być powinno. Dlaczego bo Stwórca nam to wszczepił a będąc dziećmi mamy wszczepione te same pragnienia, cele oparte na umiłowaniu sprawiedliwości i powinniśmy się czuć z tym źle, jak jest na świecie. Dlaczego głupota dominuje, bo mądrość milczy.

Podam cytat z pewnej strony nieco zmodyfikowany:

Warto więc nauczyć się wyjścia z sytuacji „pełnej filiżanki”, jeśli już się u siebie objawy opisanych powyżej zjawisk zauważa.  Polega ono mianowicie na odebraniu poglądom „jedynej słuszności”, na uznaniu że to tylko jeden z wyborów, a nie jedyny słuszny. Brak zrozumienia całości zjawiska pod słońcem powinien spowodować pokorę i wyraźne stwierdzenie „ja rozumiem tyle, jednak jest więcej”. Dla przykładu czy zauważyłeś może Czytelniku, że dziś historycy wiedzą co myśleli budowniczowie piramid? Wyciągają swoje koncepcje tak daleko, że oprócz godziny na siku przy budowie wiedzą nawet co oni myśleli!! No jakimż to cudem? Jednak są tak mądrzy, ich wiedza jest tak niepodważalnie (dla nich) jedynie słuszna że są pewni swoich słów. Snują teorie cudowne… i ja to szanuje- kto szuka ten znajdzie. Tylko czemu narzucają te teorie jako jedynie słuszne naprawdę nie rozumiem (znaczy domyślam się… słowem-kluczem jest „grant”, ale nie będę się o tym wymądrzał). Teraz, skoro wspomniałem o widzeniu tylko kawałka rzeczywistości, i o wyciąganiu wniosków idących dużo za daleko- pokaże ciekawy przykład. Dla mnie przynajmniej był ciekawy, dużo mi „klapek” otworzył, podzielę się więc. Mam na myśli koncepcje „niebios”, Boga i pewności swoich słów. Jak powiedziałem kilka rozdziałów wcześniej wszystko co „wiemy” tak naprawdę jest naszą wiarą, ale czasem wydaje się nam tak niepodważalna że nazywamy to wiedzą. Ilu ludzi jest „pewnych” istnienia Boga z Biblii (Tory) i jego jedyności? „Ja jestem Pan i jestem jeden..” i tak dalej? Czy sprawdziłeś to drogi Czytelniku sam? W jakikolwiek sposób? Choćby… czytając tą Biblie z półki? Nie? A to ciekawe…. Bo Biblia zaczyna się od słów:

Bereszit bara Elohim et ha Szemamim wet Erec.

Polska wersja w Bibliach brzmi:

Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.

Wierzysz że to to samo? Czy wiesz?

To teraz patrz, oto co naprawdę hebrajski tekst znaczy:

Na początku stworzono (wielkich) Elohim, potem (wszystkie) nieba a na końcu (jedną) ziemię.

Widzisz różnicę? Diametralna!!!!! Elohim jest wielu- a nie jeden, są stworzeni- a nie tworzącym, nieba są także w liczbie mnogiej i tylko ziemia się zgadza z obecną wersją. Końcówka „im” to w hebrajskim liczba mnoga dla jasności. El- to Bóg, Elohim to Bogowie w naszym języku, choć to także jest błędne tłumaczenie, to jakby nazwa narodu, lub…. cywilizacji. „Na początku stworzono” też nie jest dokładnym tłumaczeniem, to jest raczej „na początku stworzył” – nie jest powiedziane kto, tutaj podmiot jest domyślny, tak jak po polsku powiedzieć „mój kolega idzie do sklepu, kupi tam bułki”- druga część zdania „kupi tam bułki” nie ma podmiotu- był on wskazany w pierwszej, więc jest domyślny. Identycznie tak samo zaczyna się Biblia- nie jest powiedziane kto stworzył Elohim a wręcz brzmi to jak urwane lub wyrwane z kontekstu zdanie. Więc powiedz mi drogi czytelniku czy słyszałeś o tym kiedykolwiek? Czy którykolwiek kapłan przyznał że to tak naprawdę w Biblii jest napisane, ale on nie ma pojęcia czemu, więc powtarza tylko czyjeś domysły? Zgaduję że nie. Jest jeszcze druga ciekawa kwestia- mianowicie że słowo „bereszit” znaczy także „stworzył sześć”- także z podmiotem domyślnym. Język hebrajski jest komputerowo dokładny, choć pozbawiony emocji, więc na pewno nie jest to przypadek. Czy więc o tym znaczeniu „bereszit” kiedyś słyszałeś? Ja znam wielu ortodoksyjnych żydów, którzy nawet nie chcą tej kwestii wspominać- bo Tora to inaczej pięć pierwszych ksiąg Biblii, pięcioksiąg Mojżeszowy, a więc jedno zawiera się w drugim i tradycja nakazuje aby pod żadnym pozorem tego tekstu nie kwestionować. Ludzie z tradycji judaistycznej czytają i powtarzają to ślepo, ale nie rozumieją co to znaczy. Są w takim samym potrzasku komentarzy jedynie słusznych jak my. A komentarze te i tak na końcu mają dogmat- musisz w to wierzyć bo ktoś tak powiedział i koniec.

Nie ważne, ile jest tam w religii argumentów za, ostatnim zawsze jest dogmat –czyli zakaz zadawania dalszych pytań. I to przed tym właśnie Cię przestrzegam drogi Czytelniku. Zawsze pytaj, kwestionuj, badaj i testuj. Nigdy nikomu nie wierz- sprawdź sam! To rozwija umysłowo i prowadzi do celu realizacji tego co słuszne. Oczywiście możesz wyciągnąć dalsze wnioski o których nie napisałem….

 

Nie dopuszczanie do zapełnienia szklanki:

W jaki sposób Świadkowie Jehowy i inne czynniki przyczyniły się do potrójnego morderstwa i samobójstwa

David G. McAfee

21 maja 2018 r

Kilka miesięcy temu pisaliśmy o Lauren Stuart , modelce, której unikano po opuszczeniu Świadków Jehowy i która zabiła całą swoją rodzinę. Łatwo było w tym czasie, obwinić Świadków, krytycy powiedzieliby, że to tylko najprostsze wyjaśnienie a przecież mogła istnieć, bardziej bezpośrednia przyczyna (jeśli nie wiele innych).

Ale pojawiło się więcej szczegółów w tej sprawie i okazuje się, że istnieje bardzo wyraźny związek między działaniami Świadków a potrójnym morderstwem i samobójstwem. Ten związek jest wart zbadania.

Nie ma usprawiedliwienia dla tego, co zrobiła Stuart. Zorganizowała kompleksowy plan zabicia męża i dwójki swoich dorosłych dzieci, zanim jednak sięgnęła broń, a to nie jest coś, co po prostu można wybaczyć, ale jest to coś, co możemy spróbować lepiej zrozumieć.

W tym przypadku wymaga to zdobycia wiedzy na temat czynników, które doprowadziły do ​​tragedii, w tym depresji, stresu i – oczywiście – Świadków Jehowy i ich kontrowersyjnej praktyki „wykluczania” byłych członków ich religii i odseparowywania ich od wszystkich wciąż praktykujących ich wiarę (w wielu przypadkach jedynych ludzi, których kiedykolwiek znali).

Przyjaciel rodziny ofiar, Joyce Taylor , uprzednio powiedział, że ich były kościół był „w 100%” winien śmierci. Teraz nowy raport z Detroit Free Press pokazuje, że Taylor przynajmniej częściowo miał rację.

Zgodnie z zapisami policji i wywiadami z rodziną, przyjaciółmi i sąsiadami, Stuart borykała się z wieloma problemami, w tym z depresją, ostracyzmem ze strony Kościoła Świadków Jehowy, a także z bliznami psychicznymi wynikającymi z prawdopodobnego wykorzystywania seksualnego jako dziecko.

Czynniki te w połączeniu, jak sądzą policja, doprowadziły Stuart do rozpaczy w lutowy dzień powszedni, kiedy śmiertelnie zastrzeliła syna, córkę i męża – używając broni z tłumikiem dźwięku – zanim strzeliła sobie między oczy …

Policja przeprowadziła wywiady z wieloma członkami rodziny, przyjaciółmi i sąsiadami, którzy opisali Stuartów jako cichą, a czasami „dziwną” parę, która była oddzielona od swojej rodziny z powodu opuszczenia przez nich kościoła Świadków Jehowy około 10 lat temu.

Wielu członków rodziny twierdziło, że Lauren, która miała 11-cioro rodzeństwa, długo cierpiała na depresję, która pogłębiła się po tym, jak urodziła swoje dzieci . W ostatnich miesiącach powiedzieli, że stała się bardziej religijnie zaabsorbowana i wręcz dostała szału na tym tle.

Oczywiście rodzina Lauren – i ogólnie Świadkowie Jehowy – próbowali przedstawić opowieść jej życia tak, by pasowała do ich punktu widzenia. Świadkowie uznali ją za „apostatę” (lub, co bardziej prawdopodobne, „odstępcę”) za wystąpienie przeciwko nim. poinstruowano zboru, by nie wchodził z nią w interakcję, ale obwiniali o to bezpośrednio nią i jej męża.

Pomimo odejścia od wiary religia nadal odgrywała ważną rolę w życiu Laury. W rzeczywistości, jej odejście ze Świadków doprowadziło ją do zaangażowania się w jej własnej wersji tej religii, która według policji jest częścią tego, co skłoniło ją do zrobienia tego, co zrobiła. W swoim liście samobójczym napisała: „Będą spać, dopóki Chrystus ich nie zmartwychwzbudzi”.

Całkowite zanurzenie się Lauren w religię zdawało się jedynie odsuwać ją i jej rodzinę od przyjaciół i innej rodziny, co mogło pogłębić jej już i tak delikatny stan umysłu” – napisała policja, zauważając, że jedna z sióstr Lauren wyraziła niewielkie wyrzuty sumienia z powodu tragedii.

(Siostra) wykazała bardzo uroczyste i ponure zachowanie, gdy przemówiła i stwierdziła, że ​​nie jest smutna z powodu Lauren i jej rodziny i że kiedy usłyszała wieści o działaniach swojej siostry, nie była tym zdziwiona w najmniejszym stopniu.”

Było wiele czynników, które doprowadziły do ​​tego nieszczęśliwego zdarzenia, ale naiwnością byłoby ignorowanie faktu, że wśród nich byli Świadkowie Jehowy i ich praktyka ostracyzmu. Silne oddzielenie ludzi od tych, których kochają, wszystko z powodu tylko odmiennej opinii o ich religii, nie przynosi żadnych korzyści, nawet jeśli Świadkowie twierdzą, że jest to w najlepszym interesie wykluczonego.

http://friendlyatheist.patheos.com/2018/05/21/how-jehovahs-witnesses-and-shunning-contributed-to-a-triple-murder-suicide/

w81/23 ss. 6-12 Jak zapatrywać się na wykluczenie ze społeczności

Lojalność względem Jehowy Boga i Jego postanowień jest źródłem szczęścia, gdyż wszystkie Jego drogi są dobre, prawe i sprawiedliwe. Potwierdza się to również w wypadku Jego postanowienia co do wykluczania zatwardziałych grzeszników. Kiedy z nim współdziałamy, możemy zaufać słowom Dawida: „Przyjmijcie (…) do wiadomości, że Jehowa na pewno rozpozna swego lojalnego”… Tak, Bóg wyodrębnia, szanuje i prowadzi tych, którzy są lojalni wobec Niego i Jego metod postępowania.

Konieczność nieutrzymywania żadnych kontaktów z wykluczonym lub tym nawet w gronie członków związanych rodzinnie, a więc kuzynów i krewnych (dzieci, wnuki) z tym który nie podziela poglądów głoszonych przez ciało kierownicze jest traktowana jako lojalność wobec Boga i On tego oczekuje aby taki członek ich organizacji miał uznanie u Boga i był zbawiony. Prowadzi jak widać do takich tragedii rodzinnych. Nie ma to jak widać, żadnych skutków w postaci zastanowienia się na bezsensem ich działań, podobno czynionych po to aby pomóc wykluczonym podobno „grzesznikom”. Wykluczenie ich zdaniem jest po to aby dbać o dobro wykluczonego i najgorsze jest to, że oni starają się w ten absurd wierzyć….. rozumiem trudno to komentować bez emocji …

Rzetelność Towarzystwa Strażnica

Towarzystwo Strażnica działające pod nadzorem ciała kierowniczego opublikowało na swojej stronie lakoniczny artykuł w pozycji polecane o treści czy zmiana religii wywołuje konflikt w małżeństwie, we wstępie napisano: „Jako Świadkowie Jehowy, dokładamy wszelkich starań, by umacniać rodziny — nasze własne oraz naszych bliźnich. Okazujemy szacunek Bogu, który jest Założycielem rodziny (Rodzaju 2:21-24; Efezjan 3:14, 15). W swoim Słowie podał On zasady, które ludziom na całym świecie pomagają dbać o to, żeby ich małżeństwa były trwałe i szczęśliwe”. Koniecznie należy zwrócić uwagę, że wydawca nie podaje szczegółów dotyczących źródła podawanych informacji. To jest ciągle pisane w stylu „w pewnym kraju”, „pewien człowiek powiedział” , „pewna gazeta podała”. Chodzi o to, że dociekliwy czytelnik chcący nawet niekoniecznie nie mający zaufania do wydawcy ale chcący jakich słów użył autor publikujący dany materiał, co konkretnie napisał, jakie podał argumenty, szczegóły i inne informacje takiej szansy nie ma. Ponieważ wydawca nie podaje żadnych danych pozwalających na weryfikację i rozszerzenie wiedzy o omawianym zagadnieniu. Oto pełna treść odpowiedzi na pytanie:

Czy Świadkowie Jehowy rozbijają rodziny, czy je umacniają?

Trzeba przyznać, że czasami tak się dzieje. Jak wynika z opublikowanego w roku 1998 raportu firmy Sofres, zajmującej się badaniem między innymi zjawisk społecznych, wśród małżeństw, w których jeden z małżonków został Świadkiem Jehowy, co dwudzieste przeżywało poważne problemy.

Jezus przepowiedział, że ci, którzy trzymają się jego nauk, będą niekiedy cierpieć z powodu konfliktów rodzinnych (Mateusza 10:32-36). W cesarstwie rzymskim, jak zauważył historyk Will Durant, „wysuwano zarzut, że chrystianizm rozbija domy” . W podobny sposób oskarża się dziś niektórych Świadków Jehowy. Czy to jednak oznacza, że przyczyną rozdźwięków małżeńskich jest strona będąca Świadkiem Jehowy?

Europejski Trybunał Praw Człowieka

W związku z zarzutem, że Świadkowie Jehowy rozbijają rodziny, Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że za konflikt często odpowiedzialni są członkowie rodziny niebędący Świadkami. Dzieje się tak dlatego, że nie chcą oni ‛zaakceptować i uszanować wolności religijnej ich krewnego — wolności wyrażania i praktykowania jego religii’. Trybunał uzupełnił: „W małżeństwach niejednolitych religijnie sytuacja taka jest powszechna i Świadkowie Jehowy nie są tu żadnym wyjątkiem” *. Ale nawet w obliczu nietolerancji religijnej staramy się trzymać biblijnej rady: „Nikomu nie oddawajcie złem za złe. (…) Jeśli możliwe, o ile to od was zależy, zachowujcie pokój ze wszystkimi ludźmi” Rzymian 12:17, 18).

https://www.jw.org/pl/%C5%9Bwiadkowie-jehowy/faq/families/

Zobaczmy wydawca nie podaje żadnych szczegółów dotyczących raportu firmy Sofres, daty z jakiej pochodzi raport. Nie cytuje dokładnie co jest zapisane w raporcie. Jedyna informacja to, że: „co dwudzieste /małżeństwo/ przeżywało poważne problemy” kiedy jedno z  małżonków zostało świadkiem Jehowy. Nie dowiesz się nic jakie problemy, żadnych szczegółów. Kolejna wzmianka: „W cesarstwie rzymskim, jak zauważył historyk Will Durant, „wysuwano zarzut, że chrystianizm rozbija domy” i, że podobnie oskarża się świadków Jehowy. Kto, gdzie kiedy i dlaczego nie ma? Dalej podobnie wydawca podaje: „Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że za konflikt często odpowiedzialni są członkowie rodziny niebędący Świadkami” z komentarzem jakoby to właśnie nie świadkowie Jehowy jako partnerzy małżeńscy nie akceptowali poglądów partnera który jest świadkiem Jehowy, znów brak dokładnej analizy jest niemożliwy bez podania cytatu. Brak informacji daty z jakiej pochodzi wyrok, brak nawet dokładnego cytatu z treści wyroku, aby każdy sobie sam mógł sprawdzić i wyciągnąć wnioski czy wydawca nie dokonuje nadinterpretacji lub wyciąga mylne wnioski i podaje to co nie jest odzwierciedleniem faktycznie treści.

Proszę zobaczyć jednocześnie jak wydawca w książce „Wnikliwe” chwali pisarzy Biblii i za co: „Podaje sugestywny i wierny opis dziejów narodu izraelskiego od chwili jego powstania — uczciwie przedstawia jego mocne i słabe strony, sukcesy i porażki, trzymanie się prawdziwego wielbienia i popadanie w fałszywy kult, doznane błogosławieństwa i nieszczęścia, a nawet wykonane na nim wyroki. Sama szczerość nie jest rzecz jasna gwarancją dokładnej chronologii, niemniej daje mocne podstawy do ufania w rzetelność pisarzy biblijnych oraz ich niekłamane pragnienie przedstawiania prawdy”.it-1 s. 348-s. 369 ak. 6 Chronologia. Pomijając kwestię, czy w istocie tak pisarze byli rzeczywiście rzetelni czy nie. Chwali ich precyzje, wierny i dokładny opis zdarzeń i przedstawianie prawdy Niestety wydawca tego nie czyni choć wie, że tak trzeba. Dlaczego? Nasuwa to uzasadnione zastrzeżenia co do jego wiarygodności.

A traktowanie tych którzy przestali ufać wydawcy między innymi z powodów podanych powyżej i nie chcieli już więcej mieć nic wspólnego z organizacją świadków Jehowy i jako byli jej członkowie się z nią rozstali są traktowani skandalicznie. Ponieważ czuli się oszukiwani i wprowadzani w błąd. Przez wiernych członków organizacji są szantażowani, zastraszani i krzywdzeni. Wyrzuceniem z domu lub pozbawieniem dostępu do innych rzeczy które są oczywiste dla członków rodziny cielesnej. Kończy się często tragicznie, depresją, myślami samobójczymi lub samobójstwem. Dlaczego wydawca o tym milczy lub wszystko zwala na diabła, że on zwodzi świadków Jehowy i przestają nimi być i stają się podłymi odstępcami? Oto rzetelność wydawcy.